Wczoraj, 3 lipca do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Kępnie zgłosił się starszy mężczyzna z obrażeniem nogi. Dyżur pełnił tam lekarz, który pracuje w Kępnie od 10 lat, ale pochodzi z Ukrainy. Medyk udzielił pomocy 72- letniemu mężczyźnie, ale nie zakwalifikował pacjenta do przyjęcia na oddział. Pacjent miał wtedy ubliżać lekarzowi, wytykając mu jego pochodzenie. To nie pierwszy raz gdy w tym szpitalu dochodzi do takich słownych ataków, a pracuje tam więcej personelu z Ukrainy.
Wyrażam stanowczy sprzeciw wobec wszelkich przejawów agresji słownej, poniżania, znieważania oraz dyskryminowania Pracowników Szpitala ze względu na ich narodowość, pochodzenie, język lub akcent. Pacjent ma prawo oczekiwać rzetelnej informacji, uzyskać wyjaśnienie podjętych decyzji medycznych oraz skorzystać z przewidzianej prawem procedury skargowej. Żadne z tych uprawnień nie daje jednak przyzwolenia na znieważanie personelu, jego poniżanie, kierowanie wobec niego wypowiedzi o charakterze ksenofobicznym ani kwestionowanie godności i kompetencji zawodowych lekarza z powodu jego narodowości, pochodzenia lub akcentu – pisze w oświadczeniu Andżelika Możdżanowska, dyrektor 𝐒𝐏𝐙𝐎𝐙 𝐰𝐊𝐞̨𝐩𝐧𝐢𝐞.
Szpital zapowiada też, że każdy przypadek agresji, znieważenia czy gróźb będzie dokumentowany i zgłaszany policji.
Stres, ból, zdenerwowanie, czas oczekiwania ani brak akceptacji decyzji medycznej nie usprawiedliwiają agresji i nie zwalniają nikogo z odpowiedzialności za wypowiadane słowa oraz podejmowane działania. W Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Kępnie pracują osoby różnych narodowości. Są to wykwalifikowani specjaliści, którzy każdego dnia podejmują odpowiedzialność za zdrowie i życie Pacjentów. Pochodzenie, narodowość, język lub akcjonariat nie mogą być podstawą do ich obrażania, dyskredytowania ani podważania ich prawa do wykonywania zawodu – informuje dyrektor Możdżanowska.
PRZECZYTAJ TAKŻE:

Napisz komentarz
Komentarze