Reklama
niedziela, 27 września 2026 14:30
Reklama
Reklama
Reklama

Piłkarskie święto przy Wale Matejki. KKS wygrał ważny mecz (FOTO i WIDEO)

Szczelnie wypełniony stadion, niemilknący doping kibiców, a do tego niezwykle cenne zwycięstwo kaliskich piłkarzy. Tak w skrócie można opisać sobotnie spotkanie na obiekcie przy Wale Matejki. KKS pokonał Elanę Toruń 2:1 i ponownie zameldował się w górnej połówce tabeli trzeciej ligi.
Kliknij aby odtworzyć

To było iście piłkarskie święto. Kto odwiedził w sobotę stadion w kaliskim Parku Miejskim, z pewnością tego nie żałował. Rzadko się bowiem zdarza, żeby frekwencja na trzecioligowym meczu przekroczyła 1000 widzów, a taka właśnie sytuacja miała miejsce w sobotę. Co więcej, trybuny tętniły nieustającym dopingiem od pierwszej do ostatniej minuty, zarówno dla jednej, jak i drugiej drużyny, bo do Kalisza przyjechała pokaźna, licząca ponad 300 osób, grupa kibiców z Torunia. Sam mecz może nie był porywającym widowiskiem, ale na pewno nie brakowało w nim walki i emocji, czyli tego, czego oczekują widzowie. I to, co najważniejsze – trzy punkty pozostały nad Prosną.

To, co uradowało trenera Sławomira Suchomskiego, to fakt, że jego podopieczni wyciągnęli wnioski z kompromitującej porażki we Wronkach. Tym razem nie popełnili błędu sprzed tygodnia i od samego początku postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Konsekwencją takiej postawy był gol strzelony już w 5. minucie przez Joshuę Baloguna. Nigeryjczyk wykorzystał swoje największe atuty, czyli szybkość i dynamikę. Po tym, jak przypadkowo odbita od Jakuba Budrowskiego futbolówka pomknęła w jego kierunku, natychmiast wrzucił wyższy bieg i uciekł całej defensywie Elany, po to, by czubkiem buta skierować futbolówkę do siatki, obok wychodzącego z bramki Huberta Świtalskiego.

Bez wątpienia był to moment, który wydatnie wpłynął na dalszy przebieg rywalizacji. Z kaliszan zeszła bowiem presja, jaka ciążyła na nich po ostatniej porażce. Uwierzyli oni, że limit pecha został już wyczerpany. Grali więc z większą swobodą i czekali na to, jak na stratę gola zareagują rywale. Ci z upływem czasu przejęli nawet inicjatywę, częściej utrzymując się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało, bo pierwszy groźny strzał oddali dopiero w 33. minucie. Wtedy KKS prowadził już 2:0. Prowadzenie gospodarzy podwyższył osiem minut wcześniej Iwelin Kostow, który pewnie wyegzekwował „jedenastkę”, podyktowaną za faul bramkarza na szarżującym Błażeju Ciesielskim. Była to druga w tym meczu sytuacja, kiedy golkiper zahaczył w polu karnym szarżującego Ciesielskiego, ale w poprzedniej nie dopatrzył się przewinienia.

Kaliszanie miewali też niestety słabsze fragmenty gry. Szczególnie w końcówce pierwszej połowy, kiedy to dali zepchnąć się do defensywy. Przyjezdni śmielej przedostawali się wtedy pod pole karne gospodarzy i przy odrobinie szczęścia zdobyli gola kontaktowego. W 41. minucie arbiter wskazał na kaliskie „wapno”, gdy Marcin Lis, ofiarnie blokując strzał Krystiana Tomaszewskiego, dotknął piłki ręką. Szczęśliwym wykonawcą rzutu karnego okazał się Patryk Aleksandrowicz. Szczęśliwy to w tym wypadku słowo klucz, bo piłka po jego uderzeniu przeszła tuż pod interweniującym Adamem Wasilukiem, któremu do udanej interwencji zabrakło naprawdę niewiele.

W zasadzie na pierwszej połowie mecz mógł się zakończyć, bo w ostatnich trzech kwadransach spotkania rezultat już się nie zmienił. Choć były okazje, zarówno z jednej, jak i drugiej strony, by końcowe rozstrzygnięcie było nieco inne. Najgroźniejsze stworzyli miejscowi. Dwukrotnie na bramkę uderzał Błażej Ciesielski. Za pierwszym razem nikt z jego kolegów nie dołożył nogi na dalszym słupku, a nieco później piłka z niesamowitą prędkością minęła spojenie słupka z poprzeczką. Golkiper Elany musiał też zareagować na strzały Stajko Stojczewa i Mateusza Ariana. Goście przeprowadzili dość nieśmiały szturm w końcówce, ale nie przyniósł on pożądanego przez nich efektu.

KKS wygrał ważne spotkanie, bo nie tylko zatarł złe wrażenie po ubiegłotygodniowej klęsce z rezerwami Lecha, ale pokonał też przeciwnika, z którym bije się o miejsce w bezpiecznej strefie. Szkoda tylko, że „trójkolorowi” nie wygrali różnicą dwóch bramek, bo wtedy, w przypadku równej ilości punktów na koniec sezonu, byliby w tabeli wyżej od torunian. Niemniej jednak dzięki dziesiątemu zwycięstwu w tych rozgrywkach podopieczni Sławomira Suchomskiego wrócili na ósme miejsce, zamykając górną część stawki. Ta lokata może dać utrzymanie, o ile przez baraże do drugiej ligi przebije się zwycięzca ligi.

Do rozegrania w tym sezonie pozostało jeszcze sześć kolejek, w których kaliszanie również muszą postarać się o zdobycze punktowe. Najbliższa potyczka już we wtorek w Środzie Wielkopolskiej z tamtejszą Polonią, do której KKS traci obecnie sześć oczek. Jak istotny jest to pojedynek, chyba nie trzeba specjalnie wskazywać.

Michał Sobczak

***

KKS Kalisz – Elana Toruń 2:1 (2:1)
Bramki:
1:0 Joshua Balogun 5. min, 2:0 Iwelin Kostow 25. min (karny), 2:1 Patryk Aleksandrowicz 41. min (karny).
Żółte kartki: Lis, Trzepacz, Arian (KKS) oraz Aleksandrowicz, Vasiutyn (Elana). Sędziowali: Dawid Maciejewski oraz Adam Szuda i Kamil Danielczyk (Poznań). Widzów: 1000.
KKS: Wasiluk – M. Tomaszewski, Lis, Arian, Stojczew – Ciesielski, Grzesiek, Budrowski (60. Trzepacz, 90. Majewski), Kostow, Chojnacki – Balogun.
Elana: Świtalski – Wróblewski, Vasiutyn, Michalak, Zamiatowski (89. Kot), Więckowski, Karbowski (77. Grudziński), Maćkiewicz (85. Born), Żurek, Aleksandrowicz, K. Tomaszewski.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 8 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Kierowca Treść komentarza: Zaczęli lobbować 30 lat za późno. Przebieg dróg S11 i S8 znany był od dawna. I od dawna było wiadome, że Kalisz potrzebuje wyrzucenia tranzytu DK12. Gdzie byli parlamentarzyści z naszego regionu? Co zrobił w tej sprawie przez trzy kadencje np. Pan Mosiński? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:56 Źródło komentarza: Chcą kolejnej ekspresówki. Badania natężenia i rozkładu ruchu Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Wydaje mi się, że przed PKO SA mieścił się tam Oddział Narodowego Banku Polskiego panie redaktorze... Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Luksusowy hotel w Kaliszu? Jest jedna poważna przeszkoda Autor komentarza: kaczka Treść komentarza: Jak zwykle, ani ładu ani składu. Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:19 Źródło komentarza: Rozbudowują podmiejskie osiedle. „Stworzyć kompleksowy projekt” Autor komentarza: M. Treść komentarza: Weź się puknij. Po pierwsze to państwo powinno bezwzględnie pomagać w takich sytuacjach. Łapę po podatki wyciągają ale jak obywatel ma powazny problem to musi sam sobie radzić. Po drugie to mamy państwo które jest za bezwzględna ochrona życia także niech to życie ratuje i pomaga i będzie konsekwentne w swoich poglądach. A nie na zasadzie -masz ,radzić se teraz sam . Po trzecie te piekne domy w 90% są na potężne kredyty ,mlodzi ludzie są na początku ich spłacania, sprzedadzą dom o co? Pieniążki do banku i tyle. Albo jeśli nie są już na kredyt -sprzedadzą dom i co? Mają kupić kawalerkę w bloku na 5 piętrze i tego dzieciaka nosić? Fajne mieszkanie kosztuje niewiele mniej niż dom. Jak kogoś nie chce wspierać to nie wspieram,jak chce to daje i nic nie mówię. Ale najlepiej byc mendą w internecie i komentować pod artykułem o naprawdę ciężko chorej dziewczynce! Mądry jesteś? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 10:17 Źródło komentarza: Ponad dziesięć tygodni przygotowań i skomplikowana operacja. Ania oddycha samodzielnie!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama