To najbardziej przeterminowana inwestycja w Wielkopolsce. Plany budowy ogromnego zbiornika na Prośnie sięgają I połowy XX wieku. Była gotowa koncepcja budowy, w międzyczasie „zmienił się klimat”, a politycy dyskutowali czy w ogóle w obecnych czasach taki zbiornik jest potrzebny. Eksperci podzielili się na zwolenników tzw. pełnego zalania zbiornika i tych, którzy chcieliby utworzyć suchy polder, czyli teren zalewowy bez stałego piętrzenia wody.
W kręgach dobrze zorientowanych wokół tej inwestycji mówi się, że jest grupa ludzi, która zainwestowała pieniądze w ziemię wokół przyszłego zbiornika, by po zalaniu terenu wodą sprzedać ją z zyskiem lub wykorzystać na cele turystyczne. Dlatego jest silny nacisk na decyzyjnych polityków, by na tym terenie utworzyć konwencjonalny akwen tak jak na przykład w Jeziorsku.

Pierwotnie zbiornik Wielowieś Klasztorna miał zalać ogromne tereny na granicy powiatu kaliskiego, ostrowskiego i ostrzeszowskiego
Ziemia od lokalnych właścicieli została wykupiona, ludzie zostali wysiedleni, ale cała procedura trwała tak długo i nieskutecznie, że pierwsze wydane zgody straciły swoją ważność. Przygotowania do tej inwestycji ruszają od nowa. Inwestor, spółka Wody Polskie wybrały w przetargu firmę, która ma stworzyć nową koncepcję budowy zbiornika, włącznie z opcją pozostawienia tzw. suchego zbiornika, a nawet z zaniechaniem tej inwestycji.
- Obecnie trwa opracowanie koncepcji budowy zbiornika Wielowieś Klasztorna na rzece Prośnie. Dokument obejmuje analizę różnych wariantów realizacji przedsięwzięcia, w tym również wariant „0”. Celem opracowywanej koncepcji jest przeprowadzenie rzetelnej, wielowariantowej analizy uwzględniającej aspekty techniczne, hydrologiczne, środowiskowe, społeczne i ekonomiczne. Dopiero jej wyniki pozwolą ocenić zasadność realizacji przedsięwzięcia oraz określić optymalne rozwiązania służące poprawie bezpieczeństwa powodziowego i przeciwdziałaniu skutkom suszy w zlewni Prosny – mówi Faktom Kaliskim Joanna Piotrowska, z Zespołu Komunikacji i Edukacji Wodnej PGW Wody Polskie w Poznaniu.
Może się zatem okazać, że fachowcy uznają za bezzasadne plany budowy takiego zbiornika i zalewania go po brzegi wodą, a środki publiczne na wykup ziemi i tak zostały wydane, ludzie wysiedleni, a ich domy wyburzone. Samorząd Województwa Wielkopolskiego wykupił od rolników, m.in. z miejscowości Raduchów blisko 300 hektarów gruntów o wartości 17 mln zł i przekazał tereny Wodom Polskim. Zakończono właśnie proces wyburzania domów, które według pierwotnej wersji tzw. zbiornika mokrego znalazłyby się pod wodą.


Tyle zostało z dwóch gospodarstw w pobliżu Prosny

Nie ma też śladu po drewnianym moście nad Prosną
Jak dowiadujemy się w Wodach Polskich póki nie powstanie nowa koncepcja nikt nie poda docelowych parametrów technicznych zbiornika, jego pojemności oraz powierzchni. Dopiero po wyborze konkretnego wariantu od nowa ruszy procedura dotycząca wszystkich pozwoleń, a na końcu jest jeszcze znalezienie sposobu finansowania.
- Po zakończeniu etapu koncepcyjnego konieczne będzie opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej oraz uzyskanie wymaganych decyzji administracyjnych, w tym decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i decyzji wodnoprawnej. Następnie możliwe będzie wystąpienie do Wojewody Wielkopolskiego z wnioskiem o wydanie decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowej. Dopiero po przejściu tych etapów możliwe będzie określenie harmonogramu i kosztów realizacji zadania – informuje nas Joanna Piotrowska z Wód Polskich.
Za opcją tzw. suchego polderu, czyli pozostawienia doliny Prosny w obecnym kształcie, ale przeznaczonej na rozlewiska w trakcie powodzi opowiadają się ekolodzy i przyrodnicy. Z punktu widzenia rządu paradoksalnie opcja „zero”, czyli zaniechanie budowy zbiornika mokrego jest korzystnym rozwiązaniem, bo … najtańszym i najłatwiejszym w realizacji. Wystarczy nie robić nic, tak jak to się działo przez ostatnich kilka dekad.
PRZECZYTAJ TAKŻE:

Napisz komentarz
Komentarze