Sanktuarium w Licheniu to jedno z popularniejszych miejsc katolickiego kultu religijnego w Polsce. Sanktuarium odwiedzają rocznie tysiące wiernych i turystów i mimo, że to miejsce wyciszenia i modlitwy, łatwo tam o roztargnienie i nieuwagę. Tak było w przypadku turysty, który omyłkowo na jednej z ławek ogrodu na terenie sanktuarium pozostawił saszetkę. A w niej sporu majątek.
- W saszetce znajdowały się dokumenty, karty bankomatowe, gotówka oraz złota biżuteria. Wartość skradzionych przedmiotów pokrzywdzony oszacował na około 10 000 euro – informuje policja z Konina.
W takim miejscu była duża szansa, że pozostawioną saszetkę znajdzie ktoś uczciwy i odda ją np. do kancelarii sanktuarium. 12- latek, który zobaczył zgubę nie miał niestety czystych intencji. Podjechał rowerem, chwycił znalezisko i odjechał. Policja szybko wytropiła nastolatka. Okazało się, że część nieswojej własności już stracił, a pomogła mu w tym rodzina.
Zabrał saszetkę pozostawioną na jednej z ławek na terenie sanktuarium. Następnie przekazał ją członkom swojej rodziny. Część złotej biżuterii została wcześniej zastawiona w lombardzie, jednak również te przedmioty wróciły do właściciela. Odzyskano także dokumenty, karty bankomatowe oraz gotówkę – informuje policja.
Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie. Chłopak odpowie przed sądem rodzinnym, odpowiedzialności nie unikną też jego opiekunowie.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
































Napisz komentarz
Komentarze