I nie tylko to, bo różnic między prywatnym a państwowym wyjazdem do sanatorium jest – jak opisuje „Gazeta Prawna” – więcej.
Długi czas oczekiwania
Jeśli pacjent wybiera „państwową” możliwość wyjazdu, to przede wszystkim musi zdobyć skierowanie. Po drugie – uzbroić się w cierpliwość, bo czas oczekiwania nie jest krótki.
W styczniu 2026 roku średni czas oczekiwania na wyjazd do sanatorium z NFZ wynosi średnio około 9-10 miesięcy.
Zaletą tego rozwiązania jest natomiast koszt pobytu. Jak podaje GP, w 2026 r. za 21-dniowy turnus zapłacimy od ok. 220 zł w pokoju wieloosobowym do ok. 860 zł za pokój jednoosobowy z pełnym węzłem sanitarnym.
Jeśli zaś pacjent zdecyduje się na wyjazd prywatny, to – po pierwsze – nie musi mieć skierowania, a po drugie – jechać może praktycznie od razu.
Różnica w kosztach jest jednak znacząca. Tygodniowy pobyt w popularnych miejscowościach uzdrowiskowych może kosztować od 3 do ponad 4 tys. zł.
Od pacjenta zależy niewiele lub prawie nic
Również standard pobytu w sanatorium i program leczenia na NFZ są z góry określone. Od pacjenta zależy niewiele lub prawie nic. Jak podkreśla dziennik, nie wybiera on ani ośrodka, ani terminu, a liczba zabiegów jest limitowana i ustalana przez lekarza na miejscu.
Również poziom zakwaterowania zaspokaja tylko podstawowe potrzeby pacjenta. I może liczyć on tylko na dietetyczne posiłki.
Inaczej niż w sanatorium prywatnym. Tam pacjent sam decyduje o miejscu, terminie i zakresie usług. A standard pokoi, posiłki i liczba zabiegów są wyraźnie wyższe.
Często dostępne są także baseny, strefy SPA czy zajęcia rekreacyjne. To wszystko jest wliczone w cenę pobytu.



































Napisz komentarz
Komentarze