Reklama
wtorek, 30 czerwca 2026 01:12
Reklama
Reklama
Reklama

Świętokrzyskie legendy miodem pachnące

Cześć, tu Marek – świętokrzyski przewodnik PTTK i miłośnik historii z duszą. Od lat wędruję szlakami Gór Świętokrzyskich, nie tylko z mapą w ręku, ale i z uszami nastawionymi na szepty prastarego lasu. Dziś zapraszam Cię na Łysą Górę, jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Polsce, gdzie legenda, miód i historia splatają się w opowieść pachnącą naturą i dawnymi czasami. To nie jest zwykła legenda – to opowieść, która pachnie Świętokrzyskim miodem gryczanym i drzemie w każdym kamieniu tej pradawnej krainy.
Świętokrzyskie legendy miodem pachnące

Legenda o czarownicy z Łysej Góry i zaklętych pszczołach

Łysa Góra, znana też jako Święty Krzyż, to miejsce spotkań nie tylko pielgrzymów, ale i czarownic. Według jednej z najstarszych ludowych legend, w noc przesilenia letniego, gdy księżyc stawał wysoko nad szczytem, zlatywały się tu wiedźmy z całej Polski. Jedna z nich, znana jako Dzika Wanda, posiadała sekretny ul – nie byle jaki, bo utkany z pajęczyny i górskiej mgły, ukryty w skalnym załomie, dostępny tylko tym, którzy rozumieją mowę pszczół.

Wanda nie używała miodu do czarów. Ona słuchała pszczół i dzieliła się z nimi myślami. Twierdziła, że pszczoły to posłanniczki przodków, a ich miodowy trud to nie tylko pokarm, lecz wiadomość od zmarłych. Podobno, gdy raz zdradziła ten sekret zachłannemu kupcowi z Kielc, ul zniknął, a pszczoły zamieniły się w łany gryki, które do dziś kwitną w dolinie pod Świętym Krzyżem.

Pamiętam jedno szczególne przeżycie sprzed kilku lat, kiedy prowadziłem grupę dzieciaków ze szkoły podstawowej w Sandomierzu. Pogoda nie dopisywała – mgła sięgała kolan, a szczyt ledwie majaczył w oddali. Mimo to wspinaliśmy się dzielnie. Nagle jeden z chłopców, Michał, zatrzymał się, przysiadł przy mchu i powiedział: "Panie Marku, ja czuję, jakby ktoś do mnie mówił, tylko że to nie słowa, tylko... zapach". Zapytałem, co czuje. "Jak herbata z miodem u babci" – odpowiedział. I w tej wilgoci, wśród ciszy i zamglenia, poczułem to samo.

Intensywny zapach miodu świętokrzyskiego. I wtedy zrozumiałem, że Łysa Góra naprawdę przemawia – nie językiem, ale zmysłami.
Niektórzy mówią, że to tylko legenda. Ale ci, którzy kochają góry i słuchają sercem, wiedzą, że to, co niewidzialne, bywa najprawdziwsze. Ul Wandy może zniknął z kamiennej niszy, ale jego echo krąży wśród świętokrzyskich łąk i pól. Pszczoły niosą nie tylko nektar, ale też pamięć i opowieść, zaklętą w kroplach miodu.

Chcesz wiedzieć więcej?

● O Łysej Górze i jej magicznej historii przeczytaj na Swietokrzyskie.travel

● Poznaj właściwości i historię Świętokrzyskiego miodu gryczanego na stronie Pasieka24

● O pszczołach i ich roli w kulturach świata przeczytasz w Bee Culture Magazine (EN)

● Symbolika pszczół w tradycjach ludowych opisana została przez Folklife Today – Library of Congress (EN)

Gdy kiedyś zawędrujesz na Łysą Górę, zatrzymaj się na chwilę. Posłuchaj pszczół i lasu, pozwól się ponieść legendzie. Może i Tobie pszczoły szepną coś, czego nie znajdziesz w żadnym przewodniku.

Złote ule Benedyktynów – gdzie kryje się miodowy skarb?

Od średniowiecza opactwo na Świętym Krzyżu tętniło życiem nie tylko duchowym. Benedyktyni, znani z pracowitości i wiedzy zielarskiej, prowadzili tu ogrody, sady i – co najcenniejsze – klasztorne pasieki. Według lokalnych przekazów, pewnego dnia do klasztoru przybył nieznajomy brat z Warmii. Miał przy sobie szkatułkę z nasionami unikalnej gryki oraz tajemniczą recepturę na wyjątkowo trwały, ciemny miód. Mnisi przyjęli go pod dach, a gdy zmarł, jego notatki i nasiona zamknięto w klasztornych archiwach. Z biegiem lat ich ślad zaginął, a dawne ule na zboczach Łyśca zarosły mchem i historią.

Kilka lat temu prowadziłem grupę miłośników historii klasztornej. Schodziliśmy z tarasu widokowego, gdy starszy pan – emerytowany leśniczy z Nowej Słupi – podszedł do mnie i powiedział: „Panie Marku, widział pan te stare ule za ogrodzeniem, w cieniu jodły? One nie są przypadkowe. Tam ponoć zakopali skarb, ale nie ze złota. Słoje miodu sprzed stuleci, zamknięte w ceramice, z pieczęciami benedyktynów. Niech pan poszpera w kronikach”.

Zaintrygowany, spędziłem wieczór w schronisku z kubkiem herbaty z miodem lipowym i notatnikiem pełnym zapisków. Następnego dnia odwiedziłem Bibliotekę Diecezjalną w Sandomierzu. Wśród pożółkłych kart znalazłem rękopis z 1703 roku – ledwie czytelny, ale wyraźnie wspomina o „mellis sanctum” – świętym miodzie z uli pod opactwem. Trzymając ten dokument w dłoni, czułem dreszcz. Przed oczami stanęły mi rzędy glinianych naczyń wypełnionych bursztynowym skarbem – symbolem duchowej i przyrodniczej harmonii.

Zdarzyło mi się kiedyś nocować samotnie przy klasztornym murze. Cisza była niemal dotkliwa, a powietrze miało ten niepowtarzalny zapach – zioła, drewno i... coś słodkiego. Obudziłem się w środku nocy, gdy księżyc oświetlał dziedziniec. I wtedy, jakby zza muru, dotarł do mnie dźwięk. Nie szum drzew, nie wiatr – ale brzęczenie. Krótkie, głuche, jakby stłumione pod ziemią. Leżałem bez ruchu, serce waliło jak młot. Może to tylko sen, a może... może niektóre pszczoły czuwają do dziś.

Podróżnikom i pasjonatom historii naturalnej proponuję:
● Historia klasztoru na Świętym Krzyżu: Opactwo Benedyktyńskie Święty Krzyż
● Archiwalia i źródła etnograficzne o pszczelarstwie: Repozytorium UMCS – Etnografia Świętokrzyska
● Tradycyjne pszczelarstwo benedyktynów w Europie: Medievalists – Beekeeping Monks (EN)
● Znaczenie miodu w liturgii i kulturze chrześcijańskiej: Christian History Institute – Honey in the Church (EN)
● Właściwości Świętokrzyskiego miodu gryczanego: Pasieka24 – artykuły o miodzie
● Miód w dawnych recepturach zielarskich i kuchni szlacheckiej: Polona – Biblioteka Narodowa

Święty Ambroży nad Wąchockiem – patron pszczelarzy i jego cuda

Święty Ambroży – biskup Mediolanu, doktor Kościoła i oficjalny patron pszczelarzy – ma w Wąchocku swoje duchowe echo. Według miejscowej tradycji, jego figura trzymająca ul z pszczołami pojawiła się tu w niewyjaśnionych okolicznościach, przyniesiona przez nieznanego pielgrzyma. Od tamtej pory stała się symbolem opieki nad miododajną krainą i celem cichych pielgrzymek bartników z całej Polski.
To nie przypadek. Okolice Wąchocka, bogate w spadź, dziką grykę, lipy i zioła porastające zbocza Doliny Kamiennej, od wieków słynęły z pasiek. Mnisi cystersi, którzy przybyli tu z Morimond, szybko dostrzegli potencjał tych ziem i założyli jedną z najstarszych, udokumentowanych pasiek w regionie świętokrzyskim. W archiwach klasztoru znajdują się wzmianki o specjalnych modlitwach do św. Ambrożego.
Pamiętam pewien majowy poranek. Prowadziłem grupę turystów z Piotrkowa Trybunalskiego przez leśne trakty, aż dotarliśmy do bramy opactwa. Na dziedzińcu podszedł do mnie starszy pan z pszczelarskim kapeluszem przytroczonym do plecaka. Spojrzał w stronę niewielkiej kapliczki przy murze i powiedział: „Widział pan Ambrożego? Ja zawsze zostawiam mu słoiczek świeżego miodu. Nie dla ludzi – dla niego. Niech strzeże moich pszczół” i uśmiechnął się.
Wróciłem tam wieczorem. Uklęknąłem przy figurze. Cisza była niemal doskonała. I choć nie było widać żadnej pszczoły, czułem, jakby nad murami unosiła się niewidzialna obecność. Słodki, ciężki zapach – mieszanka naturalnego wosku, starego miodu i ziół – wypełniał powietrze. Pomyślałem wtedy, że święci faktycznie nie odchodzą. Może Ambroży krąży po wąchockich opactwie, niewidzialny jak zapach miodu w letnie popołudnie. A Wam najmilsi polecam:
● Historia opactwa cystersów i romańskiej architektury: wachock.pl – Opactwo Cystersów
● Biografia i kult Świętego Ambrożego: Santiebeati.it – Saint Ambrose (EN)
● Tradycje pszczelarstwa chrześcijańskiego w Europie: Bees for Development Trust (EN)
● Pszczelarstwo klasztorne i jego rola w Polsce: Pasieka24 – historia pszczelarstwa
● Znaczenie pszczół i miodu w ikonografii chrześcijańskiej: Christian Symbols – Bees and Honey (EN)
● Muzealne dziedzictwo bartnicze regionu świętokrzyskiego: Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach
Niektórzy przyjeżdżają do Wąchocka po uśmiech. Ja wracam tam po coś znacznie
cenniejszego – ciszę, zapach miodu i obecność patrona, który może i nie przemawia słowami, ale jego pszczoły zostawiają ślad w sercu każdego, kto potrafi słuchać.

Duch pasiecznika z Bodzentyna – stróż pszczół i sprawiedliwości

Bodzentyn to miasteczko o królewskiej przeszłości i pszczelarskiej duszy, gdzie – jak głosi lokalna legenda – nocą nad polami i lasami unosi się duch dawnego bartnika. Nie szuka zemsty, ale... równowagi. Równowagi między człowiekiem a przyrodą, między miodem a sumieniem.
Wśród ruin bodzentyńskiego zamku, porośniętych bluszczem i mchem, od wieków krąży opowieść o Jakubie, który słynął z tego, że mówił do pszczół po imieniu. Nie był on zwykłym bartnikiem – wedle starych kronik pełnił rolę „strażnika królewskiego miodu”. Mówiono, że znał każdą barć i każdą pszczołę, a jego ule nigdy nie padły ofiarą rabunku ani choroby. Gdy w czasach rozbiorów zamek pustoszał, Jakub odmówił opuszczenia swoich uli. Zginął podczas jednej z burz, gdy próbował ratować rój ze zniszczonej barci.
Od tamtej pory, jak głoszą mieszkańcy Bodzentyna, o zmierzchu słychać ciche brzęczenie. Czasem pojawia się też postać w lnianej koszuli, z siwą brodą i kapeluszem przysłaniającym twarz. Nie mówi. Ale jeśli przyłapie kogoś na niszczeniu natury, hałasowaniu przy ulach lub kradzieży miodu – pszczoły potrafią się nagle obudzić. I ukąsić celnie. Zbyt celnie, by to był przypadek. Był taki dzień, który do dziś noszę w pamięci jak ślad po użądleniu pszczoły – nie bolesny, lecz żywy. Prowadziłem grupę dawnymi śladami. Zeszliśmy z grupą z Łysej Góry i skręciliśmy ku Bodzentynowi. Po drodze spotkaliśmy staruszkę z koszykiem pełnym jabłek i pęczków pokrzyw. Zatrzymała nas, spojrzała uważnie i zapytała, czy idziemy w kierunku starych barci. „To przekażcie Jakubowi, że miodu lipowego w tym roku w bród jak kiedyś.”
Nie zrozumiałem. Dopiero wieczorem, kiedy siedziałem przy ruinach i czułem w powietrzu zapach wilgotnej ziemi, propolisu i... jabłek, uświadomiłem sobie, że niektóre wiadomości nie są dla nas. Są dla ducha. Dla kogoś, kto czuwa. Dla Jakuba – bodzentyńskiego stróża miodu świętokrzyskiego i sprawiedliwości. Jeśli chcesz pogłębić ten temat, to polecam ci serdecznie:
● Historia Bodzentyna i średniowiecznego zamku królewskiego: Zamek w Bodzentynie – Świętokrzyskie Travel
● Dziedzictwo pszczelarskie regionu świętokrzyskiego: Pasieka24 – pszczelarstwo świętokrzyskie
● Historia bartnictwa w Polsce: Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej
● Opowieści o leśnych duchach i strażnikach przyrody: Mythopedia – Forest Spirits (EN)
● Pszczoły i miód w tradycjach duchowych świata: Folklife Today – Library of Congress (EN)
● Symboliczne znaczenie miodu w mitologii i religii: The Honey and the Sacred (EN) – Sacred Foods Project
Bodzentyn to nie tylko średniowieczne ruiny i historia królów. To także duchowe dziedzictwo pszczelarstwa, opowieść o wierności, trosce i pszczołach, które pamiętają więcej, niż nam się wydaje. A jeśli staniesz tam w ciszy – może poczujesz, że ktoś patrzy. Z zapachem miodu na dłoniach i życzliwością w spojrzeniu.

Miodowy dąb spod Nowej Słupi – drzewo, które rodziło pszczoły

Niedaleko Nowej Słupi w Górach Świętokrzyskich, rośnie wyjątkowy okaz – legendarny miodowy dąb. Miejscowi mówią o nim: „drzewo, które rodzi pszczoły”. Nie dlatego, że rodził żołędzie... ale dlatego, że z jego wnętrza co roku wychodził rój.
Według ludowych podań, ten samotny dąb rósł tu jeszcze zanim pojawiły się pierwsze ślady osadnictwa w dolinie. W jego pniu – grubym, spróchniałym, lecz wciąż żywym – każdego roku o tej samej porze pojawiały się roje dzikich pszczół. I nie były to zwykłe pszczoły. Miały skrzydła błyszczące jak bursztyn i miód, który zbierały, pachniał lipą nawet wtedy, gdy wokół rosły jedynie paprocie. Ludzie wierzyli, że to drzewo zostało pobłogosławione przez dawnych bogów lasu albo samego Świętowita.
Podczas jednej z moich wędrówek z młodzieżą z Ostrowca natrafiliśmy na to drzewo przypadkiem. Mieliśmy nocować pod namiotem, ale rozszalała się burza. Zeszliśmy ze szlaku i wtedy je zobaczyliśmy – samotne, jakby zawieszone między czasem a przestrzenią. Gdy ucichł deszcz, uniósł się zapach. Tak intensywny, że aż przysiedliśmy. Jakby ktoś właśnie otworzył wielką beczułkę miodu. A potem – ciche bzyczenie. Choć był początek kwietnia i nie powinno być jeszcze pszczół.
Stary chłop z pobliskich Paprocic powiedział mi kiedyś: „Nie rób zdjęć temu dębowi. On się obraża. Ale jak dasz mu kawałek chleba z miodem, to ci się przyśni.” Przyśnił mi się. Stałem pod koroną drzewa, a z jego konarów spływały setki pszczół. Nie atakowały. Tańczyły. A ja czułem w ustach smak miodu lipowego, jakiego nie da się kupić – dzikiego, żywego, pradawnego.
Pamiętam też samotny marsz z Łysej Góry do Nowej Słupi. Zatrzymałem się w lesie, na skraju Gołoszyc. Usłyszałem wtedy brzęczenie dochodzące spod ziemi. Nie zrozumiałem tego od razu. Dopiero później poczułem znajomy zapach i wilgoć w powietrzu. Była jesień. Z pozoru nic szczególnego – ale wokół unosiła się aura spokoju, której nie da się sfotografować. Można ją tylko przeżyć.
Dla wielu to tylko stare drzewo. Dla innych – żywe dziedzictwo świętokrzyskiej przyrody, symbol równowagi między człowiekiem a naturą. Pamięć. Powidok dawnych czasów, kiedy człowiek siadał przy pniu, jadł chleb z miodem i słuchał, co mówi las. Aby lepiej zrozumieć zajrzyj też:
● Rezerwat Świętokrzyski i region Nowej Słupi: Świętokrzyski Park Narodowy
● Historia bartnictwa leśnego w Polsce: Las Polski – bartnictwo w Puszczy
● Opowieści i mitologie słowiańskie o drzewach: Mitologia Słowiańska – Histmag
● Drzewa jako domy dla pszczół w tradycji bartniczej: Bee Culture – The Tree and the Hive (EN)
● Pszczoły w kulturze ludowej i duchowości: Folklife Today – Library of Congress (EN)
● Sacred trees in beekeeping cultures worldwide: Sacred Land Stories (EN)
Nie każde drzewo daje owoce. Czasem daje wspomnienia. I pszczoły, które wracają – nie wiadomo skąd. Może z pamięci. Może z legendy. A może z samego serca świętokrzyskiej ziemi, gdzie miód i mit spotykają się w cieniu jednego dębu.

O chłopcu, co usłyszał język pszczół – baśń o porozumieniu

Znasz baśń o chłopcu, który dzięki uważności i czułości wobec natury odkrył coś, co dla innych pozostaje tajemnicą? To historia o porozumieniu człowieka z pszczołami – o harmonii, jakiej można doświadczyć tylko w bezruchu i ciszy.
W dolinie Wilkowskiej, w sercu Gór Świętokrzyskich, mieszkał kiedyś chłopiec o imieniu Jasiek. Inny niż reszta dzieci – spokojny, zamyślony, najczęściej można go było spotkać wśród dzikich łąk i lasów, gdzie z nosem przy ziemi obserwował owady. Nie gonił, nie rozpraszał. Słuchał. I właśnie dlatego pewnego dnia... usłyszał pszczoły.
W upalny dzień, kiedy las zamilkł, a świat wydał się zbyt gorący na jakikolwiek ruch, Jasiek usłyszał coś niezwykłego. To nie było zwykłe brzęczenie. To były... słowa. Ciche, skrzydlate, wypowiadane z miodową łagodnością. „Nie depcz. Nie krzycz. Oddychaj z nami.” Jasiek zrozumiał je instynktownie. Od tego momentu codziennie siadał w tym samym miejscu i nasłuchiwał. Pszczoły opowiadały mu o nektarze, pogodzie, o tym, co czuje łąka, kiedy jest spokojna. I uczyły go języka – zapachów, wibracji, dotyku skrzydeł.
Z czasem Jasiek pomagał bartnikowi z pobliskiej osady, choć nie wyjawił mu sekretu. Kiedy ten chciał użyć podkurzacza, Jasiek powiedział tylko: „Nie rób tego.” I to wystarczyło.
Dorosły Jasiek został opiekunem leśnej pasieki. Znano go jako Cichego Bartnika. Mówiono, że pszczoły same układały się przy nim do snu, że dzieci, które spędzały z nim czas, przestawały się bać. A kiedy nad lasem pojawiła się burza, Jasiek wyszedł z chaty, rozłożył ręce i powiedział: „Tu jest równowaga.” I chmury rozstąpiły się nad puszczą.
Pamiętam jedną wyprawę z dziećmi z Kielc. Zatrzymaliśmy się przy starej pasiece w rejonie Łysej Góry. Jeden z chłopców, Franek, przysiadł przy ulu i patrzył długo, nic nie mówiąc. Po chwili podszedł i szepnął: „One coś mówią. Trzeba być bardzo spokojnym, żeby usłyszeć.” Wtedy zrozumiałem, że baśń Jaśka trwa. Że być może Franek już zna język pszczół.
Na jednym z pni przy starym ulu wypalono słowa: „Słuchaj, zanim powiesz. Pszczoły wiedzą więcej, niż myślisz.” I może to jest właśnie lekcja tej opowieści – spokój i gotowość, by usłyszeć głos przyrody. Sprawdź więcej:
● Komunikacja pszczół – taniec i zapach: National Geographic – Bees' Dance Language (EN)
● Symbolika pszczół w kulturze i duchowości: Symbolism of Bees – Myths and Legends (EN)
● Edukacja przyrodnicza dla dzieci: Zielone Szkoły Świętokrzyskie
● Tradycja ciszy i słuchania w kulturze słowiańskiej: Dzika Droga – Magia Ciszy
● Uważność i pszczelarstwo – podejście holistyczne: Beekeeping and Mindfulness (EN)
● Równowaga człowieka z naturą – edukacja głębokiej ekologii: Center for Humans and Nature (EN)
Nie każda baśń zaczyna się od „dawno, dawno temu”. Czasem wystarczy, że ucichnie wiatr, a z ula doleci cichy szept. Jeśli go usłyszysz – nie przerywaj. Odpowiedz ciszą.

Świętokrzyskie legendy miodem pachnące – najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego pszczoły i miód tak często pojawiają się w świętokrzyskich legendach? W regionie świętokrzyskim bartnictwo i pszczelarstwo mają wielowiekową tradycję. Dawniej uważano, że pszczoły są związane ze światem duchów, bogów i natury – jako stworzenia między ziemią a niebem. Miód traktowano jako dar święty, a opowieści o jego cudownym pochodzeniu wzmacniały przekaz o harmonii człowieka z przyrodą.

Czy miejsca opisane w legendach są prawdziwe? Tak, większość z nich ma swoje realne odpowiedniki: Łysa Góra, Bodzentyn, Wąchock, Nowa Słupia – to lokalizacje z autentyczną historią, często związaną z klasztorami, zamkami, bartnikami i tradycyjną przyrodą regionu. Legendy splatają fakty z wyobraźnią, ale wszystkie odnoszą się do rzeczywistych miejsc i krajobrazów.

Kim jest Marek? Marek jest lokalnym przewodnik PTTK. Chociaż na wiele historii i legend, to nie lubi kamery i mikrofonu. Może spotkasz go kiedyś na świętokrzyskim szlaku.

Czy opowieści mają podłoże historyczne? Wiele z nich czerpie z regionalnej historii – jak tradycje benedyktyńskie, cysterskie bartnictwo czy podania słowiańskie. Niektóre postacie (np. Święty Ambroży, mnisi z Łyśca) są historyczne, inne (jak Jakub pasiecznik czy Jasiek) to symbole szerszych wartości – troski, ciszy, opieki nad światem przyrody.

Czy miód gryczany naprawdę występuje w tych rejonach? Tak – Świętokrzyski Miód Gryczany to lokalny produkt o wyjątkowym aromacie i ciemnej barwie. Występuje w wielu miejscach Gór Świętokrzyskich. Jest ceniony za swoje właściwości odżywcze, przeciwutleniające i symboliczne znaczenie w opowieściach.

Gdzie można dowiedzieć się więcej o pszczelarstwie i legendach regionu?

● Pasieka24 – portal o pszczelarstwie
● Świętokrzyski Park Narodowy – ochrona przyrody
● Muzeum Wsi Kieleckiej – tradycje regionu
● Zielone Szkoły Świętokrzyskie – edukacja terenowa
● Bee Culture (EN) – pszczoły w kulturze
● Folklife Today – opowieści i folklor (EN) Jeśli masz własne pytania – zapytaj pszczelarzy ze Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich, oni też znają wiele lokalnych opowieści.

Świętokrzyskie legendy miodem pachnące – podsumowanie i zaproszenie

Każda z opowieści, którą przeczytałeś, była nie tylko wędrówką po ścieżkach Gór Świętokrzyskich, ale też wyprawą w głąb tradycji, pamięci i uważności. Historie o czarownicy z Łysej Góry, złotych ulach benedyktynów, duchach pasieczników i dzieciach słuchających pszczół – tworzą wspólną mapę wartości, która mówi o harmonii z przyrodą, o szacunku dla pszczół i o roli, jaką miód odgrywa w lokalnej kulturze. Miód Świętokrzyski (zarówno Świętokrzyski Miód Gryczany jak i miód lipowy) – obecne w tle opowieści – nie są tylko dodatkiem do chleba. To elementy regionu, jego zapachów, smaków i rytmu życia. Pojawiają się nie jako produkt, lecz również jako bohater – cichy, lecz znaczący.
Nie traktuj tych tekstów jako bajek z przeszłości. Potraktuj je jako drogowskazy. Może zaprowadzą Cię na spacer do lasu. Może sprawią, że sięgniesz po łyżkę miodu z lokalnej pasieki. A może po prostu – zatrzymasz się na chwilę i posłuchasz tego, co mówi cisza wokół. Zapraszamy Cię do dalszego odkrywania legend miodem pachnących. Sięgnij po lokalne źródła. Porozmawiaj z pszczelarzem, a może odezwij się do Miodowego Scyzoryka. A przede wszystkim odwiedzaj Góry Świętokrzyskie. Odkrywaj lokalne legendy, zwiedzaj i smakuj Świętokrzyskie. Tu znajdziesz atrakcje na każdą porę roku. Odpoczniesz, zrelaksujesz się i zasmakujesz tradycyjnej kuchni. Zarówno tej na słodko z miodem gryczanym, lipowy, akacjowym czy wielokwiatowym. Ale również tej wytrawnej. A nasze góry to wspaniałe miejsce na piesze wędrówki, wypady rowerowe, czy szusowanie na nartach. W naszym rejonie możesz zarówno odbyć warsztaty pszczelarskie, spędzić dzień w pasiece, a także skorzystać z apiterapii. A wszystko to z widokiem na cudne Góry Świętokrzyskie i
Święty Krzyż. I pamiętaj Świętokrzyski Miód to prawdziwy cud!


Marek jest wieloletnim przewodnikiem PTTK ziemi Świętokrzyskiej. Zna wiele tajemnic i historii tego przepięknego regionu. Pewnie jeszcze nie raz zaskoczy nas jakąś lokalną anegdotą.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 22°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 10 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
belki rustykalne dekoracyjne maskownice NA WYMIAR imitacja drewna elastyczna deska elewacyjna maskow belki rustykalne dekoracyjne maskownice NA WYMIAR imitacja drewna elastyczna deska elewacyjna maskow BELKI RUSTYKALNE DEKORACYJNE MASKOWNICE NA WYMIAR IMITACJA DREWNA ELASTYCZNA DESKA ELEWACYJNA MASKOWNICA Belki i maskownice jak z litego prawdziwego drewna — a lekkie jak styropian. lekkie i łatwe w montażu lub na rdzeniu z blachy. Wykonujemy również dUUUże gabaryty belek !!! Robimy NA WYMIAR: każdy rozmiar, każdy kształt, ponad 50 wykończeń. względem max. długość 550 cm / max. szerokość, wysokość boków - to aż 50 cm I nie tylko belki — w ofercie fprojektu FULLDECOR także elastyczne deski elewacyjne lub dekoracyjne , maskownice drewnopodobne, profile, maskownice słupów, panele, sztukateria i elastyczne deski elewacje drewnopodobne. Maskownice drewnopodobne powlekane wzorami drewna 3d wykonujemy NA WYMIAR ze styropianu lub blachy w perfekcyjnych teksturach imitacji drewna 3D Masz pomysł albo gotowe wymiary? Napisz lub wyślij zdjęcie — wycena gratis Wejdź na naszą stronę www.fulldecor.pl i zamów za 3 zł zestaw naszych próbek (+ koszt wysyłki) - i przekonaj się na żywo o wysokiej jakości naszych spersonalizowanych produktów. tel. (+48) 609 868 195 https://fulldecor.pl/ Rustic Beams, Decorative CUSTOM-MADE Facade Covers, Wood Imitation, Flexible Facade Cover Beams and fascias look like solid real wood—and are as light as Styrofoam. Light and easy to install, or can be mounted on a sheet metal core. We also make beams in LARGE sizes!!! We make CUSTOM-MADE: any size, any shape, over 50 finishes. Maximum length is 550 cm / maximum width, side height is up to 50 cm. And not just beams—the FULLDECOR project also offers flexible facade or decorative boards, wood-effect fascias, profiles, column fascias, panels, moldings, and flexible wood-effect facade boards. Wood-effect fascias coated with 3D wood patterns are made CUSTOM-MADE from Styrofoam or sheet metal in perfect 3D faux wood textures. Have an idea or ready-made dimensions? Write or send a photo - free quote Visit our website www.fulldecor.pl and order a set of our samples for just 3 PLN (+ shipping) - and see for yourself the high quality of our personalized products.