Reklama
czwartek, 13 sierpnia 2026 22:13
Reklama
Reklama
Reklama

„Czy jutro się obudzę?” Łukasz walczy z nowotworem i błędami lekarzy

Miał zostać tatą, a zamiast tego od miesięcy walczy o życie i sprawiedliwość. 30-letni Łukasz z m. Potarzyca przez półtora roku był leczony na niewłaściwą diagnozę nowotworu. Gdy wreszcie poznano prawdę, guz był już ogromny. Dziś przed nim kolejna operacja, a także sądowa walka z błędami lekarskimi. Prosi o wsparcie – by móc spokojnie wracać do zdrowia i nie martwić się, czy jutro się obudzi.
„Czy jutro się obudzę?” Łukasz walczy z nowotworem i błędami lekarzy

Łukasz ma 30 lat, narzeczoną Marysię i jedno wielkie marzenie, które już niebawem ma się spełnić — zostanie ojcem. Jego życie mogłoby układać się doskonale, gdyby nie dramatyczna walka z ciężką chorobą. Nowotwór, który przez długi czas był błędnie diagnozowany, zburzył jego codzienność i postawił przyszłość pod znakiem zapytania.

Wszystko zaczęło się w marcu 2024 roku, kiedy mężczyzna trafił na SOR z silnym bólem brzucha. Przez tydzień przebywał w szpitalu bez jasnej diagnozy. Dopiero operacja „na ostro” ujawniła obecność guza nowotworowego. Początkowo lekarze uznali, że to niezłośliwy guz desmoidalny, choć agresywny i skłonny do nawrotów. Diagnozę potwierdzały kolejne ośrodki, aż do lutego 2025 roku, kiedy Łukasz przeszedł drugą operację.

0xGWBkrXEMxnlfcL.jpg

 

Prawda wyszła na jaw dopiero w czerwcu 2025 roku, po konsultacji w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie i przeprowadzeniu badań genetycznych. Diagnoza brzmiała: wysoko zróżnicowany tłuszczakomięsak (well-differentiated liposarcoma). Niestety, przez wcześniejsze błędne rozpoznania Łukasz stracił półtora roku, w trakcie którego guz znacznie się rozrósł i pogorszył jego stan zdrowia.

Dziś przed nim trzecia operacja — tym razem podejmowana przez specjalistyczny zespół zajmujący się nowotworami tkanek miękkich. Mimo nadziei na skuteczny zabieg, Łukasz przyznaje, że jego życie zatrzymało się na 18 miesięcy. Nie może pracować, nie ma dochodu ani prawa do wsparcia z ZUS.

Dlatego zdecydował się na zbiórkę. Potrzebuje 20 tysięcy złotych, które pozwolą mu pokryć bieżące potrzeby życiowe i zdrowotne: transport na leczenie, leki, opiekę pooperacyjną i konsultacje. Część środków ma również umożliwić mu rozpoczęcie walki sądowej przeciwko lekarzom i placówkom, które — jak twierdzi — przez błędne decyzje odebrały mu szansę na szybsze i skuteczniejsze leczenie.

– Każdego dnia kładę się spać z myślą, czy rano się obudzę, a budząc się, dziękuję Bogu, że żyję – mówi Łukasz. 

Wierzy, że jego historia nie zakończy się na szpitalnym łóżku. Chce być ojcem, partnerem, człowiekiem, który mimo wszystko wygrał z nowotworem.

LINK DO ZBIÓRKI ---> https://zrzutka.pl/tky4r4

KP3k5nEFEcGAO76C.jpg

Za każde wsparcie – z serca dziękuję.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 19°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: ABC Treść komentarza: Cóż marki typu Peek, OBI, IKEA itp. inwestują tylko w miastach wojewódzkich. Nie ma województwa więc nie ma co oczekiwać innych sklepów . Zawsze można pojechać. Nie chcieli województwa więc proszę nie narzekać! Data dodania komentarza: 13.08.2026, 13:46 Źródło komentarza: Powstaje druga galeria. „Komercjalizacja postępuje” Autor komentarza: Logik Treść komentarza: Ten problem istnieje odkąd utworzono kasy chorych, a później NFZ. Jedynym ratunkiem są prywatne ubezpieczenia zdrowotne, przed którym tak bardzo bronią się narodowi socjaliści z pis. Data dodania komentarza: 13.08.2026, 12:00 Źródło komentarza: Najbardziej zadłużony szpital? Straty sięgają milionów Autor komentarza: Logik Treść komentarza: No cóż, melepeto, tę kasę akurat dzielili nominaci pis-u i jak wiadomo, katoprawica narodowo-socjalistyczna ma lepkie łapy. Data dodania komentarza: 13.08.2026, 11:58 Źródło komentarza: Najbardziej zadłużony szpital? Straty sięgają milionów Autor komentarza: Łojojoj jak mi źle. Treść komentarza: Przestańcie pisać głupoty że każdemu życzycie bycia w takiej sytuacji. Bycie w takiej sytuacji oznacza wysiedlenie z miejsca zamieszkania , ale też wypłacone odszkodowanie od państwa, zwykle wyższe od cen rynkowych majątku wyświetlanego, za które można się przenieść i wybudować lub kupić lokum w innym miejscu. To żaden problem, a to że będzie się miało do szkoły , czy pracy trochę dalej lub trochę bliżej niż dotychczas, nie jest żadnym problemem w dzisiejszych czasach. Więc głupoty już wystarczy. Skoro są plany budowy to wszystkich się wysiedla i buduje to co trzeba, i tyle w temacie. Data dodania komentarza: 13.08.2026, 10:26 Źródło komentarza: „Zezwolenie na wejście”. Prace geologiczne na prywatnych działkach
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama