Reklama
niedziela, 27 września 2026 16:16
Reklama
Reklama
Reklama

Słodko - gorzki biznes. Sprzedali nie swój cukier wart ponad 7 milionów złotych ZDJĘCIA

Twierdzą, że chcieli ratować biznes, więc zadysponowali nie swoim cukrem. I to wartym ponad 7 milionów złotych. W środę stanęli przed kaliskim sądem i tu skończył się wspólny interes, bo jeden z oskarżonych zmienił zdanie i stwierdził, że nie wiedział o sprzedaży towaru, który mieli tylko przechować.
Słodko - gorzki biznes. Sprzedali nie swój cukier wart ponad 7 milionów złotych ZDJĘCIA

Był rok 2016. Nadszedł cukrowy kryzys i jarocińska firma, która zajmowała się składowaniem, ale i sprzedażą tego produktu zaczęła mieć problemy. Kontrahenci czekali na towar, a tego nie było na rynku. Wtedy oskarżeni postanowili sprzedać towar, który magazynowała u nich firma z Opalenicy . - Przywłaszczyli powierzone ich spółce mienie w ilości 2 639 ton cukru o wartości 7 389 200 złotych w ten sposób, iż cukier spółki z Opalenicy powierzony spółce, który miał być przechowywany w magazynach firmy do nich należącej, bez możliwości zmiany jego miejsca i sposobu przechowywania, sprzedali jako cukier prowadzonej przez siebie spółki jej kontrahentom – wyjaśnił Przemysław Wyrwiński, prokurator zajmujący się sprawą.

„Był to akt desperacji”

Proceder, który zaprowadził Feliksa R. i Mariusza D. przed sąd, miał być receptą na uratowanie funkcjonującej od lat w Jarocinie firmy, która ze względu na braki cukru na rynku postanowiła sprzedać powierzony im do przechowania towar. Panowie mieli nadzieję, że handlując cukrem partnera z Opalenicy, szybko zarobią i nie tylko uzupełnią magazyny, ale jeszcze zrobią na tym interes, wyjaśniał w czasie śledztwa Mariusz D.  - Rok 2016 był trudny na rynku cukru, dlatego postanowiliśmy sprzedać trochę cukru, ale z zastrzeżeniem, że go oddamy. Początkowo wzięliśmy ze 100 ton cukru, ale ze wszystkich sił staraliśmy się tego nie robić –  odczytywał jego zeznania podczas środowej rozprawy sędzia Krzysztof Patyna. - Były sytuacje, że kontrahent chce cukier nagle. Podjęliśmy decyzję, że sprzedamy ten co mamy, a później zwrócimy. Był to akt desperacji. Chcieliśmy być rzetelni, liczyliśmy, że sytuacja się poprawi, że nim spółka się zorientuje to my zwrócimy cukier lub zwrócimy pieniądze. 

Jednak cena cukru szybko się zmieniała. Jarocińska spółka kupowała produkt drogo i często sprzedawała po niższej cenie ze względu na zobowiązania. Do tego firma z Opalenicy zorientowała się, że jej towar trafił do wspólników jarocińskiej partnera. O sprawie powiadomiła organa ścigania.

Zmienił zeznania, już się nie przyznaje

Do tej pory zeznania obu oskarżonych były spójne. Panowie przyznali się do winy i mówili, że działali wspólnie w celu ratowania własnego biznesu, a nie dlatego, że chcieli oszukać wieloletniego kontrahenta. Jednak podczas pierwszej rozprawy, 18 października prezes jarocińskiej firmy stwierdził, że wcześniejsze zeznania złożył ze względu na lojalność, jaką czuł do spółki, w której pracował przez ponad 20 lat. A tak naprawdę był tylko figurą, która nie miała wpływu na to, co dzieje się towarem.  - To nie była moja decyzja o tym, że my ten cukier zabierzemy i będziemy nim dysponować jak swoim – stwierdził Mariusz D.

Zmiana zeznań przez Mariusz D. i zrzucenie winy na Feliksa R. spowodowało, że wspólny adwokat przedsiębiorców był zmuszony zrezygnować z ich obrony. Dlatego drugi z oskarżonych zeznania złoży na kolejnej rozprawie. Na te – do tej pory wspólnicy – przyjdą każdy ze swoim prawnikiem. Mężczyznom grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

AW, zdjęcia autor  


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 22°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 10 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Nicj Treść komentarza: A potem płacz, że Kalisz się wyludnia Bo podobno nie daje persoektyw. Wojciechówka daje. Data dodania komentarza: 27.09.2026, 16:00 Źródło komentarza: Rozbudowują podmiejskie osiedle. „Stworzyć kompleksowy projekt” Autor komentarza: ja Treść komentarza: Kalisz pod rządami kinasia to tragedia. Przypomnijmy jak jego ekipa wywaliła lekką ręką 72 tysiące złotych na 15 drzew - śliwek czerwonolistnych posadzonych przy ul. Górnośląskiej, gdzie można było kupić mniejsze rośliny co kosztowałoby budżet Kalisza max 2-3 tysiące złotych. Takie śliwki bardzo szybko rosną, więc po 10 latach osiągnęłyby ten rozmiar co zakupione za cięzkie pieniądze Kaliszan duże drzewa, które trzeba teraz przez paręlat podlewać żeby nie uschły - wiadomo, że duże drzewa przyjmują się gorzej niż mniejsze. No ale ktoś musiał zarobić! Data dodania komentarza: 27.09.2026, 14:35 Źródło komentarza: Parking, scena i schron. Są konkrety ws. Nowego Rynku Autor komentarza: ja Treść komentarza: kiedy odstawiłeś leki? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 14:23 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: aA Treść komentarza: Bezczelny typ śmie przymuszać kogoś do niekorzystnego gospodarowania swoim mieniem a nawet nawołuje do pozbawienia właściciela sąsiedniej kamienicy jego własności. Co za tupet ! Wara mu od cudzej własności - jeśli właściciel nie ma ochoty albo środków na remont to co musi tego ! Prawo własności powinno być święte ! Mógł nie kupować tego byłego Banku Pekao jeśli widział że obok jest zaniedbany budynek . Może za parę lat będzie.mu się roiło żeby wszyscy właściciele kamienic położonych przy ulicy Śródmiejskiej wyremontowali swoje nieruchomości bo są położone na " drodze dojazdu" do jego hoteliku ?! Istna paranoja! Data dodania komentarza: 27.09.2026, 14:01 Źródło komentarza: Luksusowy hotel w Kaliszu? Jest jedna poważna przeszkoda
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama