Reklama
środa, 13 maja 2026 05:58
Reklama
Reklama
Reklama

KKS znokautowany przez Elanę FOTO i WIDEO

Niczym wytrawny bokser piłkarze Elany Toruń znokautowali przy Wale Matejki gospodarzy z KKS-u. W pierwszej połowie kaliszanie trzykrotnie lądowali na deskach, w drugiej kolejne dwa razy i mimo że zdołali się jeszcze podnieść, wyprowadzając jeden skuteczny cios, nie uchroniło ich to jednak przed ciężkim nokautem.
Kliknij aby odtworzyć

KKS już dawno nie doznał tak wysokiej porażki w oficjalnych meczach na własnym boisku. Kilka razy „trójkolorowym” zdarzyło się stracić u siebie cztery gole (m.in. z LKS-em Jankowy – 0:4 w sezonie 2010/2011 i z SKP Słupca – 0:4 w sezonie 2012/2013), ale jeszcze nigdy w najnowszej historii, tj. po reaktywacji w 2005 roku, nie pozwolili oni przyjezdnym przekroczyć tej granicy. Niechlubny rekord pobity został niestety w sobotę. I to w momencie trudnym dla zespołu, który po dwóch z rzędu porażkach w lidze liczył na przełamanie i powrót na zwycięski tor. – Nie ma co szukać tłumaczeń. Ten bardzo niekorzystny wynik to nasza wina i tyle. Trzeba podnieść głowę i starać się zapunktować w następnym meczu – mówi nam trener KKS-u, Piotr Morawski.

Elana nie zagrała wprawdzie jakiegoś wybitnego spotkania, ale beznamiętnie wykorzystała każde potknięcie kaliskiej defensywy. W szczególności przy stałych fragmentach gry, które – w odniesieniu do zadań obronnych – okazały się w tym spotkaniu piętą Achillesową gospodarzy i właśnie po nich torunianie podkręcili bramkowy licznik do pięciu goli. – W pierwszej połowie Elana miała trzy stałe fragmenty i wszystkie wykorzystała perfekcyjnie. My z kolei gubiliśmy w tych sytuacjach krycie – analizuje szkoleniowiec kaliskiego zespołu.

Pierwsze trzy gole padły po strzałach głową – najpierw Tomasza Bzdęgi, a potem dwukrotnie Patryka Aleksandrowicza. Przy tych, a także przy trafieniu numer 5, którego autorem był rezerwowy Damian Lenkiewicz, biernie zachowali się zarówno kaliscy obrońcy, jak i bramkarz. I tylko czwartą bramkę goście zdobyli po dość krzywdzącej dla miejscowych decyzji arbitra, który w niezrozumiały sposób podyktował „jedenastkę” za rzekomy faul Mateusza Gawlika na Łukaszu Zagdańskim, mimo że „Gaweł” ewidentnie, w ramach przepisów, wygrał walkę bark w bark z napastnikiem Elany.

O grze kaliszan trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Chyba tylko tyle, że do końca starali się zmniejszyć rozmiary porażki, choć marne to pocieszenie. W pewnej części dopięli swego, bo w 83. minucie zanotowali honorowe trafienie po pięknym uderzeniu Dominika Domagalskiego. W doliczonym czasie szansę miał też Mateusz Stefaniak, ale główkował tuż nad poprzeczką. – Tych sytuacji kilka mieliśmy i szkoda, że wpadła z tego tylko jedna bramka. Nie zmienia to faktu, że zawiodła nie tylko skuteczność – zauważa trener Morawski.

Zawodnikom z Wału Matejki nie pozostaje nic innego, jak szybko otrząsnąć się po bolesnej przegranej i poszukać przełamania w kolejnej potyczce. Ta odbędzie się 3 września w Środzie Wielkopolskiej.

Michał Sobczak

***

KKS Kalisz – Elana Toruń 1:5 (0:3)
Bramki:
0:1 Tomasz Bzdęga 10. min, 0:2 Patryk Aleksandrowicz 37. min, 0:3 Patryk Aleksandrowicz 41. min, 0:4 Łukasz Zagdański 47. min (karny), 0:5 Damian Lenkiewicz 68. min, 1:5 Dominik Domagalski 83. min.
Żółte kartki: Gawlik (KKS) oraz Karbowski, Figaszewski (Elana). Czerwona kartka: Jacek Figaszewski (Elana, 54. min, druga żółta). Sędziowali: Przemysław Bzowski oraz Marek Czarnecki i Patryk Grzywacz (Pomorski ZPN). Widzów: 700.
KKS: Dorynek – Domagalski, Czech, Lis, Grabowski – Ciesielski (63. Chojnacki), Kostow, Gawlik, Stojczew (70. Budrowski), Balogun (76. Balcerzak) – Jankowski (70. Stefaniak).
Elana: Piotrowski – Glanowski (64. Więckowski), Steinke, Uszalewski, Zagdański, Aleksandrowicz, Figaszewski, Ciach, Stefanowicz (56. Lenkiewicz), Bzdęga, Karbowski (71. Kłos).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 21 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: KaliszTreść komentarza: Uśmiechajcie się brygado. Co tacy smutni? Zemsta marszałka z Poznania że udało się po latach wywalić jego kolegę ze stanowiska dyrektora okraglaka. Czego nie rozumiecie? Dla mnie to skandal.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 21:55Źródło komentarza: Szpital w Wolicy połączy się z "Okrąglakiem"? KOMUNIKAT MARSZAŁKAAutor komentarza: D.Treść komentarza: Pamiętajcie że hulajnoga elektryczna która nie spełnia warunków ustawowych to motorower. Podobnie rower elektryczny który nie spełnia warunków to motorower. W razie przyłapania delikwenta policja ma prawo ukarać za poruszanie się niezarejetrowanym pojazdem, oraz za poruszanie się po drodze dla rowerów lub ciągu pieszo rowerowym pojazdem który nie powinien się tam znaleźć oraz za poruszanie się pojazdem bez uprawnień (chyba że dzieciaczek ma prawko na motorower). No i do tego dojdzie jeszcze opłata za poruszanie się pojazdem bez obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego. Wystarczy złapać delikwenta (zatrzymanie obywatelskie) i poczekać na przyjazd policji. Oczywiście o ile nie okaże się że gostek ma plecy;)Data dodania komentarza: 12.05.2026, 21:41Źródło komentarza: TO rozsierdziło Kaliszankę. Apel czytelniczki w sprawie elektrycznych hulajnóg i rowerówAutor komentarza: KaliszankaTreść komentarza: Nie , nie róbcie tego nie łączcie szpitala w Wolicy z Okrąglakiem w Kaliszu, my pacjenci tego nie chcemy, jedzenie z Okrąglaka jest najgorsze . Pani Minister zdrowia i rząd Tuska do dymisji zanim zniszczą większość szpitali w Polsce.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 21:13Źródło komentarza: Szpital w Wolicy połączy się z "Okrąglakiem"? KOMUNIKAT MARSZAŁKAAutor komentarza: QqqTreść komentarza: Uśmiechajcie się brygado. PiS taki zły był to macie PO. Posłanka Pawliczak z uśmiechem da wam cukierka przed wyborami. Najważniejsze że PiS nie rządzi. I wszyscy razem: Gosia, Gosia!Data dodania komentarza: 12.05.2026, 20:53Źródło komentarza: Szpital w Wolicy połączy się z "Okrąglakiem"? KOMUNIKAT MARSZAŁKA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama