Reklama
piątek, 20 marca 2026 04:12
Reklama
Reklama
Reklama

KKS znokautowany przez Elanę FOTO i WIDEO

Niczym wytrawny bokser piłkarze Elany Toruń znokautowali przy Wale Matejki gospodarzy z KKS-u. W pierwszej połowie kaliszanie trzykrotnie lądowali na deskach, w drugiej kolejne dwa razy i mimo że zdołali się jeszcze podnieść, wyprowadzając jeden skuteczny cios, nie uchroniło ich to jednak przed ciężkim nokautem.
Kliknij aby odtworzyć

KKS już dawno nie doznał tak wysokiej porażki w oficjalnych meczach na własnym boisku. Kilka razy „trójkolorowym” zdarzyło się stracić u siebie cztery gole (m.in. z LKS-em Jankowy – 0:4 w sezonie 2010/2011 i z SKP Słupca – 0:4 w sezonie 2012/2013), ale jeszcze nigdy w najnowszej historii, tj. po reaktywacji w 2005 roku, nie pozwolili oni przyjezdnym przekroczyć tej granicy. Niechlubny rekord pobity został niestety w sobotę. I to w momencie trudnym dla zespołu, który po dwóch z rzędu porażkach w lidze liczył na przełamanie i powrót na zwycięski tor. – Nie ma co szukać tłumaczeń. Ten bardzo niekorzystny wynik to nasza wina i tyle. Trzeba podnieść głowę i starać się zapunktować w następnym meczu – mówi nam trener KKS-u, Piotr Morawski.

Elana nie zagrała wprawdzie jakiegoś wybitnego spotkania, ale beznamiętnie wykorzystała każde potknięcie kaliskiej defensywy. W szczególności przy stałych fragmentach gry, które – w odniesieniu do zadań obronnych – okazały się w tym spotkaniu piętą Achillesową gospodarzy i właśnie po nich torunianie podkręcili bramkowy licznik do pięciu goli. – W pierwszej połowie Elana miała trzy stałe fragmenty i wszystkie wykorzystała perfekcyjnie. My z kolei gubiliśmy w tych sytuacjach krycie – analizuje szkoleniowiec kaliskiego zespołu.

Pierwsze trzy gole padły po strzałach głową – najpierw Tomasza Bzdęgi, a potem dwukrotnie Patryka Aleksandrowicza. Przy tych, a także przy trafieniu numer 5, którego autorem był rezerwowy Damian Lenkiewicz, biernie zachowali się zarówno kaliscy obrońcy, jak i bramkarz. I tylko czwartą bramkę goście zdobyli po dość krzywdzącej dla miejscowych decyzji arbitra, który w niezrozumiały sposób podyktował „jedenastkę” za rzekomy faul Mateusza Gawlika na Łukaszu Zagdańskim, mimo że „Gaweł” ewidentnie, w ramach przepisów, wygrał walkę bark w bark z napastnikiem Elany.

O grze kaliszan trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Chyba tylko tyle, że do końca starali się zmniejszyć rozmiary porażki, choć marne to pocieszenie. W pewnej części dopięli swego, bo w 83. minucie zanotowali honorowe trafienie po pięknym uderzeniu Dominika Domagalskiego. W doliczonym czasie szansę miał też Mateusz Stefaniak, ale główkował tuż nad poprzeczką. – Tych sytuacji kilka mieliśmy i szkoda, że wpadła z tego tylko jedna bramka. Nie zmienia to faktu, że zawiodła nie tylko skuteczność – zauważa trener Morawski.

Zawodnikom z Wału Matejki nie pozostaje nic innego, jak szybko otrząsnąć się po bolesnej przegranej i poszukać przełamania w kolejnej potyczce. Ta odbędzie się 3 września w Środzie Wielkopolskiej.

Michał Sobczak

***

KKS Kalisz – Elana Toruń 1:5 (0:3)
Bramki:
0:1 Tomasz Bzdęga 10. min, 0:2 Patryk Aleksandrowicz 37. min, 0:3 Patryk Aleksandrowicz 41. min, 0:4 Łukasz Zagdański 47. min (karny), 0:5 Damian Lenkiewicz 68. min, 1:5 Dominik Domagalski 83. min.
Żółte kartki: Gawlik (KKS) oraz Karbowski, Figaszewski (Elana). Czerwona kartka: Jacek Figaszewski (Elana, 54. min, druga żółta). Sędziowali: Przemysław Bzowski oraz Marek Czarnecki i Patryk Grzywacz (Pomorski ZPN). Widzów: 700.
KKS: Dorynek – Domagalski, Czech, Lis, Grabowski – Ciesielski (63. Chojnacki), Kostow, Gawlik, Stojczew (70. Budrowski), Balogun (76. Balcerzak) – Jankowski (70. Stefaniak).
Elana: Piotrowski – Glanowski (64. Więckowski), Steinke, Uszalewski, Zagdański, Aleksandrowicz, Figaszewski, Ciach, Stefanowicz (56. Lenkiewicz), Bzdęga, Karbowski (71. Kłos).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 2°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 7 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Z tych przeżyli pogrom Kalisza w 1914.Treść komentarza: Rozumiem, że średnia wieku w Kaliszu jest wysoka, ale wam nic nie pasuje. Co do polityki to moj chomik mial więcej godności niż alfons czy kacyk z Żoliborza (wraz ze świtą). Lokalnie: Czy Kinastowski sie lansuje ? Tak. Czy robi cos dla mieszkańców Kalisza ? Tak. Ilu bylo takich co się lansowali, a NIE ROBILI nic ? Gdyby słuchać tych co im nic nie pasuje to do tej pory byśmy sie chlastali krzemieniami w jaskiniach. Serce mam po lewej stronie. Głowę mam po środku miedzy ramionami. A używanie mózgu do myślenia samodzielnego to grzech tylko według prawicy. Ci wolą "wyznawców". Stary dziad wybrał wam alfonsa na reprezentanta. A drugi stary dziad z miasta Kopernika ssie was z kasy. Mistrzostwo.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 00:57Źródło komentarza: Elektryczna rewolucja w Kaliszu. Nowe autobusy już w bazie KLAAutor komentarza: EleonoraTreść komentarza: Duża kara i trzeba było go deportować do Kolumbii z tą hulajnogą . Kto ich wpuścił do Polski , następnie po Ukraińcach się ponoszą po Polsce, już mamy dość.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 00:08Źródło komentarza: Ryzykowna jazda hulajnogą po S8. Wszystko przez… wizytę u kosmetyczkiAutor komentarza: KrystekTreść komentarza: Na szczęście paliwo tanieje.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 19:56Źródło komentarza: Elektryczna rewolucja w Kaliszu. Nowe autobusy już w bazie KLAAutor komentarza: KaliszTreść komentarza: Fajna sprawa Panie Prezydencie , tylko jeszcze poprosimy więcej turbin wiatrowych i biogazowni wokół Kalisza , wiadomo energia w cenie.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 19:41Źródło komentarza: Elektryczna rewolucja w Kaliszu. Nowe autobusy już w bazie KLA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama