Reklama
niedziela, 27 września 2026 14:28
Reklama
Reklama
Reklama

KKS znokautowany przez Elanę FOTO i WIDEO

Niczym wytrawny bokser piłkarze Elany Toruń znokautowali przy Wale Matejki gospodarzy z KKS-u. W pierwszej połowie kaliszanie trzykrotnie lądowali na deskach, w drugiej kolejne dwa razy i mimo że zdołali się jeszcze podnieść, wyprowadzając jeden skuteczny cios, nie uchroniło ich to jednak przed ciężkim nokautem.
Kliknij aby odtworzyć

KKS już dawno nie doznał tak wysokiej porażki w oficjalnych meczach na własnym boisku. Kilka razy „trójkolorowym” zdarzyło się stracić u siebie cztery gole (m.in. z LKS-em Jankowy – 0:4 w sezonie 2010/2011 i z SKP Słupca – 0:4 w sezonie 2012/2013), ale jeszcze nigdy w najnowszej historii, tj. po reaktywacji w 2005 roku, nie pozwolili oni przyjezdnym przekroczyć tej granicy. Niechlubny rekord pobity został niestety w sobotę. I to w momencie trudnym dla zespołu, który po dwóch z rzędu porażkach w lidze liczył na przełamanie i powrót na zwycięski tor. – Nie ma co szukać tłumaczeń. Ten bardzo niekorzystny wynik to nasza wina i tyle. Trzeba podnieść głowę i starać się zapunktować w następnym meczu – mówi nam trener KKS-u, Piotr Morawski.

Elana nie zagrała wprawdzie jakiegoś wybitnego spotkania, ale beznamiętnie wykorzystała każde potknięcie kaliskiej defensywy. W szczególności przy stałych fragmentach gry, które – w odniesieniu do zadań obronnych – okazały się w tym spotkaniu piętą Achillesową gospodarzy i właśnie po nich torunianie podkręcili bramkowy licznik do pięciu goli. – W pierwszej połowie Elana miała trzy stałe fragmenty i wszystkie wykorzystała perfekcyjnie. My z kolei gubiliśmy w tych sytuacjach krycie – analizuje szkoleniowiec kaliskiego zespołu.

Pierwsze trzy gole padły po strzałach głową – najpierw Tomasza Bzdęgi, a potem dwukrotnie Patryka Aleksandrowicza. Przy tych, a także przy trafieniu numer 5, którego autorem był rezerwowy Damian Lenkiewicz, biernie zachowali się zarówno kaliscy obrońcy, jak i bramkarz. I tylko czwartą bramkę goście zdobyli po dość krzywdzącej dla miejscowych decyzji arbitra, który w niezrozumiały sposób podyktował „jedenastkę” za rzekomy faul Mateusza Gawlika na Łukaszu Zagdańskim, mimo że „Gaweł” ewidentnie, w ramach przepisów, wygrał walkę bark w bark z napastnikiem Elany.

O grze kaliszan trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Chyba tylko tyle, że do końca starali się zmniejszyć rozmiary porażki, choć marne to pocieszenie. W pewnej części dopięli swego, bo w 83. minucie zanotowali honorowe trafienie po pięknym uderzeniu Dominika Domagalskiego. W doliczonym czasie szansę miał też Mateusz Stefaniak, ale główkował tuż nad poprzeczką. – Tych sytuacji kilka mieliśmy i szkoda, że wpadła z tego tylko jedna bramka. Nie zmienia to faktu, że zawiodła nie tylko skuteczność – zauważa trener Morawski.

Zawodnikom z Wału Matejki nie pozostaje nic innego, jak szybko otrząsnąć się po bolesnej przegranej i poszukać przełamania w kolejnej potyczce. Ta odbędzie się 3 września w Środzie Wielkopolskiej.

Michał Sobczak

***

KKS Kalisz – Elana Toruń 1:5 (0:3)
Bramki:
0:1 Tomasz Bzdęga 10. min, 0:2 Patryk Aleksandrowicz 37. min, 0:3 Patryk Aleksandrowicz 41. min, 0:4 Łukasz Zagdański 47. min (karny), 0:5 Damian Lenkiewicz 68. min, 1:5 Dominik Domagalski 83. min.
Żółte kartki: Gawlik (KKS) oraz Karbowski, Figaszewski (Elana). Czerwona kartka: Jacek Figaszewski (Elana, 54. min, druga żółta). Sędziowali: Przemysław Bzowski oraz Marek Czarnecki i Patryk Grzywacz (Pomorski ZPN). Widzów: 700.
KKS: Dorynek – Domagalski, Czech, Lis, Grabowski – Ciesielski (63. Chojnacki), Kostow, Gawlik, Stojczew (70. Budrowski), Balogun (76. Balcerzak) – Jankowski (70. Stefaniak).
Elana: Piotrowski – Glanowski (64. Więckowski), Steinke, Uszalewski, Zagdański, Aleksandrowicz, Figaszewski, Ciach, Stefanowicz (56. Lenkiewicz), Bzdęga, Karbowski (71. Kłos).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 8 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Kierowca Treść komentarza: Zaczęli lobbować 30 lat za późno. Przebieg dróg S11 i S8 znany był od dawna. I od dawna było wiadome, że Kalisz potrzebuje wyrzucenia tranzytu DK12. Gdzie byli parlamentarzyści z naszego regionu? Co zrobił w tej sprawie przez trzy kadencje np. Pan Mosiński? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:56 Źródło komentarza: Chcą kolejnej ekspresówki. Badania natężenia i rozkładu ruchu Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Wydaje mi się, że przed PKO SA mieścił się tam Oddział Narodowego Banku Polskiego panie redaktorze... Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Luksusowy hotel w Kaliszu? Jest jedna poważna przeszkoda Autor komentarza: kaczka Treść komentarza: Jak zwykle, ani ładu ani składu. Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:19 Źródło komentarza: Rozbudowują podmiejskie osiedle. „Stworzyć kompleksowy projekt” Autor komentarza: M. Treść komentarza: Weź się puknij. Po pierwsze to państwo powinno bezwzględnie pomagać w takich sytuacjach. Łapę po podatki wyciągają ale jak obywatel ma powazny problem to musi sam sobie radzić. Po drugie to mamy państwo które jest za bezwzględna ochrona życia także niech to życie ratuje i pomaga i będzie konsekwentne w swoich poglądach. A nie na zasadzie -masz ,radzić se teraz sam . Po trzecie te piekne domy w 90% są na potężne kredyty ,mlodzi ludzie są na początku ich spłacania, sprzedadzą dom o co? Pieniążki do banku i tyle. Albo jeśli nie są już na kredyt -sprzedadzą dom i co? Mają kupić kawalerkę w bloku na 5 piętrze i tego dzieciaka nosić? Fajne mieszkanie kosztuje niewiele mniej niż dom. Jak kogoś nie chce wspierać to nie wspieram,jak chce to daje i nic nie mówię. Ale najlepiej byc mendą w internecie i komentować pod artykułem o naprawdę ciężko chorej dziewczynce! Mądry jesteś? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 10:17 Źródło komentarza: Ponad dziesięć tygodni przygotowań i skomplikowana operacja. Ania oddycha samodzielnie!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama