Budzik zadzwonił, ale ręka sama znalazła przycisk „drzemka”. Potem szybki prysznic, kawa, poszukiwanie kluczy, sprint na autobus i... już wiadomo, że punktualnie to my w pracy nie będziemy.
Poranki Polaków nie zawsze przebiegają zgodnie z planem.
Jak często wpadamy do firmy po czasie?
Z badania Personnel Service wynika, że 51,4 proc. Polaków przynajmniej czasami spóźnia się do pracy. Nie oznacza to jednak, że połowa pracowników regularnie wpada do biura po czasie. Najczęściej są to pojedyncze wpadki.
19,2 proc. badanych deklaruje, że spóźnia się raz w roku lub jeszcze rzadziej. 8,4 proc. – dwa lub trzy razy w roku. Znacznie ciekawiej robi się na drugim końcu zestawienia: 10,5 proc. przyznaje się do spóźnienia co najmniej raz w tygodniu, a 3,6 proc. – codziennie lub niemal codziennie.
Korki wygrywają. Ale lista jest długa
Największym wrogiem punktualności pozostaje ruch uliczny. Korki jako przyczynę spóźnienia wskazuje 34 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazło się zaspanie lub zbyt długi sen – 30 proc., a na trzecim opóźnienia komunikacji miejskiej – 26 proc.
Dalej jest już bardziej osobiście. 21 proc. za długo szykuje się do wyjścia, 19 proc. przegrywa rano ze zmęczeniem i niewyspaniem, a 17 proc. przyznaje, że problemem jest po prostu zła organizacja czasu.
Są jeszcze obowiązki domowe, odwożenie dzieci do szkoły i przedszkola oraz problemy zdrowotne.
I jest powód, który zdecydowanie wyróżnia się na tej liście.
Seks ważniejszy od śniadania
Aż 7,6 proc. osób, którym zdarzają się spóźnienia, wskazało jako jedną z przyczyn... poranny seks. Dla porównania – spokojne śniadanie zatrzymuje w domu tylko 4,6 proc.
Krótko mówiąc, jeśli Polacy mają przez coś spóźnić się do pracy, częściej wybierają łóżko niż stół.
Są też różnice między kobietami i mężczyznami. Poranny seks jako przyczynę spóźnienia wskazało 9,7 proc. mężczyzn i 5,2 proc. kobiet. Kobiety częściej natomiast tracą czas na przygotowania do wyjścia – 26,2 proc. wobec 16,4 proc. mężczyzn.
Młodzi mają największy problem z zegarkiem
Wyraźną granicę widać również między pokoleniami. W grupie osób w wieku 18-24 lata aż 28,6 proc. spóźnia się do pracy przynajmniej raz w tygodniu. Wśród pracowników w wieku 55 lat i więcej – tylko 4,2 proc.
Różnica jest więc niemal siedmiokrotna. Starsi pracownicy najwyraźniej lepiej dogadują się z budzikiem. Albo po prostu wcześniej wychodzą z domu.

Napisz komentarz
Komentarze