Reklama
środa, 12 sierpnia 2026 01:27
Reklama
Reklama
Reklama

Awantura o śmieci

Miasto twierdzi, że nic nie wiedziało o planach PUK i EKO, które chcą obciążyć zarządców nieruchomości opłatą za wyprowadzanie z podwórek pojemników na śmieci. Z kolei obie spółki nie chcą robić tego z darmo. W ubiegłym tygodniu w ratuszu strony usiłowały wypracować porozumienie.   
Awantura o  śmieci

Kilkanaście dni temu wszyscy zarządcy nieruchomości otrzymali pisma informujące o nowych zasadach odbioru śmieci z posesji. Zgodnie z oczekiwaniami PUK i EKO, od lipca pojemniki miałyby być wystawiane na granicy nieruchomości, a więc np. poza podwórka. Jeśli obowiązek ten spadłby na firmy - usługa będzie płatna WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE PISALIŚMY TUTAJ 

Informacja zaskoczyła i zbulwersowała zarządców nieruchomości. W urzędzie rozdzwoniły się telefony, bowiem umowy na odbiór śmieci podpisane są z Miastem. Samorząd broni się, że decyzję o wprowadzeniu dodatkowych opłat spółki podjęty bez zgody i wiedzy  Ratusza. - Miasto nie podwyższa opłaty za śmieci. Warunki, na jakich będą świadczyć usługi firmy EKO i PUK w ciągu najbliższych dwóch lat  nie zmieniły się i nie ma żadnych przesłanek, żeby mieszkańcy obawiali się podwyżki cen za wywożenie odpadów od 1 lipca 2015 roku – mówił na spotkaniu w sprawie śmieci Piotr Kościelny, wiceprezydent Kalisza. Ale umowa Miasta z mieszkańcami to jedno, a oczekiwania firm wobec odbiorców – drugie. Na spotkanie zorganizowane w tej sprawie w ratuszu przybyła grupa oburzonych zarządców nieruchomości. - Nas nie interesuje, z kim Miasto podpisało kontrakt na wywożenie śmieci. My chcemy mieć czysto na swoich posesjach – mówiła Grażyna Goździewicz,  zarządca nieruchomości. - Zgodnie z ustawą płacimy tyle, ile mamy płacić. A np. w mojej wspólnocie mieszkają zwłaszcza emeryci, a dla nich jest cenna każda złotówka - podkreślała, dowodząc, że każda dodatkowa opłata to dla mieszkańców duże obciążenie.

Prezesi PUK i EKO twierdzą, że zarządcy nieruchomości źle zrozumieli wystosowane do nich pisma. Wyraźnie z nich jednak wynika, że albo pojemniki wyprowadzac będą we własnym zakresie (co również może się wiązać z dodatkowymi kosztami), albo zapłacą za tę usługę firmom. W przeciwnym wypadku śmieci nie zostaną odebrane


Prezesi spółek PUK i EKO próbowali przekonać zarządców, że źle odczytali skierowane do nich pisma. – Informacja dotyczyła tego, aby z poszczególnymi administracjami, zarządcami omówić każdy problem oddzielnie. Generalnie naszym założeniem jest to, by pojemniki mogły być w sposób właściwy przygotowany do odbioru, czyli usytuowane jak najbliżej granicy nieruchomości – tłumaczył Andrzej Werbiński, prezes PUK. - Pismo, które wysłaliśmy do administratorów, nie było pismem tendencyjnym, jednostronnym, narzucającym konieczność zapłaty. Wyjaśnialiśmy tylko, że jeśli zarządca będzie miał z różnych względów problem z wystawieniem pojemnika, oferujemy swoje usługi – dodał Sławomir Rudowicz, prezes firmy EKO. Zarządcy mieli jednak własne zdanie na ten temat. - Mówienie, że nie chodzi o pieniądze jest absolutną bzdurą. Jeśli spojrzymy na nowe umowy z wyceną, to na każdej nieruchomości, którą ja zarządzam to są kwoty, które przekraczają miesięcznie 100 zł brutto. To daje ponad 1200 zł rocznie – dowodził Dariusz Kowalewski, zarządca nieruchomości. Wątpliwości zainteresowanych budziły także względy techniczne, a więc gdzie, w jaki sposób i kiedy mieliby wystawiać swoje kontenery. Zwłaszcza jeśli chodzi o śródmieście – na chodniki, na ulice? - A kto będzie płacił odszkodowanie przechodniom i właścicielom za zniszczone samochody? Żadna z tych firm nie jest w stanie określić, kiedy przyjedzie po śmieci – mówiła Grażyna Goździewicz.  

Argumenty drugiej strony także są zrozumiałe. - Są takie nieruchomości, które mają wejścia od ulicy i są to bramy z domofonami. Pracownicy muszą dzwonić i prosić mieszkańców, żeby uprzejmie ktoś wpuścił ich na podwórze – tłumaczyła zgromadzonym Ewa Maciaszek, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Kaliszu.  -  Są też nieruchomości posiadające boksy i do każdego z tych boksów są inne klucze. Kiedy firmy przyjeżdżają odbierać odpady, pracownicy dobierają klucze, szukają, dopasowują. To utrudnia tę usługę.

Wobec sprzeciwu zarządców nieruchomości, PUK i EKO odłożyły w czasie wprowadzenie nowych zasad odbioru śmieci i negocjują z zarządcami nieruchomości. Od lewej: Ewa Maciaszek (UM), Andrzej Werbiński (PUK)i Sławomir Rudowicz (EKO)

Z kolei Sławomir Rudowicz, prezes EKO przypomniał że ustawienie kosza z odpadami jak najbliżej granicy nieruchomości to ustawowy obowiązek właściciela lub zarządcy.  - Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby firmy przejęły obowiązki zarządców nieruchomości, a tak właśnie jest od dwóch lat – dowodził Rudowicz – Niektórzy nam mówią: „Dlaczego mogliście kiedyś, a nie możecie teraz?” Kiedyś wykonywaliśmy tę usługę w oparciu o umowy dwustronne tj. między firmą a klientem. W niektórych przypadkach było drożej, w niektórych taniej. W tej chwili, od dwóch lat, znajdujemy się w zupełnie innej rzeczywistości, bo to gmina odpowiada za odbiór odpadów. Niestety do niektórych ta nowa rzeczywistość nie dotarła. My sygnalizowaliśmy wielokrotnie konieczność zrezygnowania z bycia klucznikami nieruchomości – wyjaśniał prezes EKO. Jego zdaniem zarządcy muszą zmierzyć się z tym problemem. – Teraz okazuje się, że zarządca nie posiada gospodarza nieruchomości, nie posiada dozorcy, że dozorca czy dozorczyni nie jest w stanie sam/sama pcha pojemnika przez 30 czy 50 m do granicy nieruchomości. My to rozumiemy, ale to nie jest nasz problem. To jest problem administratora nieruchomości. I jest nam niezmiernie przykro, że administratorzy nie dopuszczają do siebie tego typu wytłumaczeń, tylko atakują nas – mówił Sławomir Rudowicz.

Prezesi spółek zapewniaj jednak, że problem będą omawiać z zarządcami do skutku, czyli do uzgodnienia takiej formy współpracy, która zadowoli każdą ze stron. Na razie kwestię nowych zasad odbioru śmieci odłożono w czasie.

Agnieszka Gierz, Ewelina Samulak, MIK, fot. AG, ES


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 12°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 9 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: S1964 Treść komentarza: Co to znaczy od Państwa. Przecież Państwo rozdaje to co nam najpierw zabrało... Data dodania komentarza: 11.08.2026, 17:48 Źródło komentarza: 300 zł od państwa nie wystarczy na szkolne zakupy? Rodzice wydadzą znacznie więcej Autor komentarza: Zaniepokojony Treść komentarza: Czekamy z niecierpliwością na odczyt "tacho" z ciągnika, czy aby była przepisowa prędkość. Data dodania komentarza: 11.08.2026, 15:35 Źródło komentarza: Druga ofiara. Nie żyje dwóch młodych ludzi Autor komentarza: dd Treść komentarza: W punkt Data dodania komentarza: 11.08.2026, 14:05 Źródło komentarza: 300 zł od państwa nie wystarczy na szkolne zakupy? Rodzice wydadzą znacznie więcej Autor komentarza: Realista Treść komentarza: Płazińce nie przechodzą przez jezdnię, są bardzo ostrożne. Dlatego mieszkają tylko po jednej stronie. W przypadku chrząszczy sprawa jest bardziej złożona. Ich wybór miejsca zamieszkania to wypadkowa dbałości o zdrową dietę i ostrożności. Gdyby stale mieszkały po stronie płazińców, to w końcu nie mogłyby powstrzymać się przed nadmiernym apetytem, co odbiłoby się na ich przewodzie pokarmowym. Gdyby droga była węższa, groziłoby to samo. Dlatego optymalny dla nich wybór miejsca zamieszkania to przeciwna strona drogi o obecnej szerokości. Umysły światłych czynników przenikliwie ogarnęły wszystkie te skomplikowane zależności i podpowiedziały swoim użytkownikom rozwiązanie - Obszar Natura 2000. Data dodania komentarza: 11.08.2026, 13:59 Źródło komentarza: Te drogi też rozjeżdżają! Czytelnicy alarmują, instytucje nic nie robią
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama