Reklama
wtorek, 8 września 2026 03:15
Reklama
Reklama
Reklama

Dominikanki z Broniszewic potrzebują środków ochrony osobistej

Koronawirus w Domu Chłopaków w Broniszewicach (pow. pleszewski). Przebadani zostali wszyscy mieszkańcy oraz pracownicy i współpracownicy. Testy wykazały, że kilkanaście osób jest dodatnich, a to oznacza, że potrzebny jest sprzęt ochrony osobistej, który pozwoli na opiekowanie się zakażonymi podopiecznymi placówki.
Dominikanki z Broniszewic potrzebują środków ochrony osobistej

Zachorowało 17 osób. Badania patogen wykryły u 9 chłopców, ale też wśród personelu. Chore są 3 siostry zakonne prowadzące Dom Chłopaków oraz 5 pracowników świeckich. - Jeśli ktoś chciałby nam pomóc to na dzień dzisiejszy pilnie potrzebujemy ciepłych koców, poduszek, przyłbic i kombinezonów z atestem – proszą dominikanki na swoim profilu na fecebooku.

W Broniszewicach mieszka 56 niepełnosprawnych chłopców i mężczyzn. Opiekują się nimi siostry dominikanki, które udając pingwiny, podbiły internet i dzięki temu zebrały pieniądze na rozbudowę placówki WIĘCEJ.  

AW, zdjęcie: DCh w Broniszewicach 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 13°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama