Reklama
wtorek, 8 września 2026 05:50
Reklama
Reklama
Reklama

Kalisz sam będzie badał próbki na obecność koronawirusa, ale dostawa sprzętu się opóźnia

Swoje trzeba odstać. Pandemia spowodowała kolejki po sprzęt medyczny i żeby otrzymać urządzenia umożliwiające walkę z Covid-19 trzeba nie tylko pieniędzy, ale też szczęścia i cierpliwości. Kalisz już dwa miesiące temu otrzymał środki na zakup analizatora genetycznego do przeprowadzania m.in. testów na koronawirusa, ale na dostawę musi poczekać na przełom maja i czerwca.
Kalisz sam będzie badał próbki na obecność koronawirusa, ale dostawa sprzętu się opóźnia

Czyli najszybciej jak się da, chociaż wstępnie mówiło się o kwietniu. Już w marcu Urząd Marszałkowski przekazała szpitalowi przy ul. Poznańskiej pieniądze niezbędne na zakup analizatora genetycznego oraz stworzenie komory laminarnej, w której stanie aparatura i gdzie będą wykonywane badania. – Taki aparat musi być – mówi bez zastanowienia Paweł Gawroński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu. – W momencie kiedy podpisaliśmy umowę minister zdrowia postanowił, że przejmuje administracyjnie cały obiekt i ustalanie kolejności powstawania poszczególnych laboratoriów. Najpierw dosprzętawia szpitale jednoimienne, a cała reszta musi czekać. Natomiast my potrzebujemy nie jeden, a dwa aparaty.

Jeden jest zamówiony, ale czas jego dostarczenia do Kalisza się wydłuża. Wszystko ze względu na niedostępność praktycznie wszystkich urządzeń medycznych, które wspomagają wykrywanie i leczenie koronawirusa. Firmy produkujące sprzęt dla szpitali mają tyle zamówień, że na dostarczenie każdego z nich czeka się miesiącami. Dodatkowym problemem w przypadku analizatora jest konieczność sprowadzania go z zagranicy. W tym przypadku Szwajcarii lub Włoch. Ten drugi kraj wybrał Wojewódzki Szpital Zespolony w Kaliszu. - To drogie sprzęty. Nie chcemy urządzenia, które będzie działało tylko dla covidu. To są analizatory genetyczne (drugi kupi Konin), które będą mogły być wykorzystywane też do innych badań opartych na analizie kodu genetycznego i będą szerzej służyć także przy innych badaniach – wyjaśnia Marzena Wodzińska, członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego. – Kiedy już analizatory pojawią się z w Kaliszu oraz Koninie dyrektorzy szpitali będą pisać do NFZ o wprowadzenie tych analizatorów genetycznych na listę laboratoriów diagnostycznych, co umożliwi nam finansowanie przeprowadzania testów przez NFZ. To jest kolejny krok, który musimy poczynić. Te dwa sprzęty w pełni zabezpieczają nam potrzeby i personelu i pacjentów - mieszkańców południowej Wielkopolski.

Zakup analizatora to koszt 350 tysięcy złotych. O konieczności zakupu takie urządzenia dla południowej Wielkopolski z wojewódzkim konsultantem do spraw epidemiologii rozmawiał też dyrektor szpitala jednoimiennego w Wolicy.  Marzena Wodzińska w rozmowie z nami dodała, że przy obecnej ilości zachorowań jeden wystarczy, ale jeśli kolejne takie urządzenie będzie niezbędne wtedy Samorząd Województwa Wielkopolskiego przekaże dodatkowe środki.

AW, pixabay.com


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 12°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama