Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 07:18
Reklama
Reklama
Reklama

Napadł na sklep i groził nożem sprzedawczyni. Twierdzi, że był w szoku po samobójczej śmierci brata

Tego dnia przeżył traumę – to fakt. I wstrząsem jakim była samobójcza śmierć brata na oczach wielu osób tłumaczy swoją agresję oraz nieracjonalne jak dla siebie zachowanie. Kilka godzin po rodzinnej tragedii Kamil Z. grożąc nożem pracownicy jednego ze sklepów chciał kobiecie wytłumaczyć „kim on jest na tej dzielnicy” i wymusić wydanie pieniędzy z kasy. Mężczyzna nie tylko był w szoku, ale był też pijany a napadnięta kobieta zeznała w sądzie, bo tutaj finał znalazło czerwcowe zdarzenie, że nigdy w życiu tak się nie bała. O siebie, ale też o córkę, która akurat odwiedziła ją w pracy.
Napadł na sklep i groził nożem sprzedawczyni. Twierdzi, że był w szoku po samobójczej śmierci brata

Przed sądem oskarżony przyznał się do gróźb karalnych i napaści na kobietę. Tłumaczył, że 30 czerwca br. był dla niego jednym z trudniejszych w życiu. Wczesnym rankiem, około godz. 4.30, otrzymał telefon, że jego brat stoi na balkonie kamienicy przy ul. Kopernika i chce popełnić samobójstwo. Mężczyzna tam pojechał, a policja pozwoliła mu wejść na balkon i spróbować odwieść brata od skoku.

Brat zginął na jego oczach

Mijały godziny i rozmowy nie przynosiły efektu, więc około 7.00 przyjechali policyjni negocjatorzy. Pertraktacje z mężczyzną nie powiodły się i ten skoczył na oczach bliskich, w tym swojego brata - Kamila Z. Desperat poniósł śmierć na miejscu. Wydarzenie miało wywołać w Kamilu Z. taki szok, że oskarżony niewiele pamięta. Jak zeznawał przed sądem raczej skrawki późniejszych wydarzeń.

Wszedł za ladę i wyciągnął nóż

Wie, że po południu w centrum miasta spotkał kolegę i zaproponował mu wspólne picie alkoholu. Poszli kupić go do osiedlowego sklepu, w którym oprócz sprzedawczyni Joanny P., była też jej 11-letnia córka. Kobieta dobrze zna Kamila Z., ponieważ ten często bywał w delikatesach. Dlatego nie chciała wydać mu alkoholu przed otrzymaniem gotówki. - I on wtedy do mnie powiedział, że ja nie wiem, kim on jest w ogóle, z kim ja zadzieram, bo on tutaj się całe życie wychowywał. Jak padły te słowa to on wszedł za ladę z mojej strony. Zdążyłam kawałek odejść i zasłonić wejście do zaplecza, gdzie była córka - relacjonowała wydarzenia z lata pokrzywdzona Joanna P. - I później padły słowa, że jak nie wiem kim jest, to on mi pokaże i wyciągnął nóż.

Mężczyznę odciągnął kolega. Taką wersję wydarzeń przedstawiła Joanna P., która poprosiła o możliwość zeznawania bez obecności oskarżonego. Ten zasłaniał się niepamięcią i twierdził, że targały nim ogromne emocje po samobójczej śmierci brata. - Wyjąłem nóż z kieszeni - potwierdził Kamil Z. - Groziłem tej pani, nie pamiętam w jaki sposób. Tam mogły paść słowa, że rozniosę cały sklep, nie będę przeklinał, więc użyję łagodniejszych zwrotów, mogłem mówić, że zrobię tej pani krzywdę. Używałem wulgarnych wyrazów. Mój kolega Mikołaj złapał mnie za szyję i wyciągnął mnie zza lady. Powstrzymał mnie, żebym przestał. Za alkohol, który chciałem kupić zapłaciłem. Opuściliśmy sklep i po jakimś czasie wróciliśmy  do sklepu w tym samym celu. 

Wrócił i zaatakował po raz drugi

Sytuacja się powtórzyła. Kamil Z., jak zeznała kobieta, był jeszcze bardziej agresywny i pijany. Sprzedawczyni przeczuwając, że oskarżony może wrócić, w zasięgu ręki miała pilota wzywającego ochronę. Jednak zanim przyjechał patrol Joanna P. ponownie została zaatakowana. - Za drugim razem już nie miał zamiaru kupić alkoholu, był agresywny, porozbierany, bez koszulki - mówiła. - Ja chciałam zachować spokój, bo wiedziałam, że jest moje dziecko i ona bardzo wrzeszczała na tym zapleczu. To była chwila, gdzie on znów wszedł z mojej strony. I za tym drugim razem było najgorzej. Wtedy stwierdził, że mi potnie twarz - dodała łamiącym się już głosem. - To był duży nóż. Drugim razem też miał nóż.

„Nie chciałem zrobić tego rozboju”

Kobieta miała szczęście, że za drugim razem Kamil Z. w sklepie także zjawił się z kolegą i ten ponownie wyciągnął go zza lady, a później na ulicę. Mężczyzna przeniósł się do sklepu po sąsiedzku. Stamtąd wyciągnęli go pracownicy firmy ochroniarskiej i przekazali wezwanej przez świadków policji, która zjawiła się kilka minut później. - Jestem przekonany, że nie chciałem zrobić tego rozboju, nie potrzebowałem nawet tego, nie wiem, co mnie popchnęło do takich czynów - przekonywał oskarżony. - Posiadałem swoje pieniądze i zapłaciłem za to, co chciałem w tym sklepie kupić. 

I chociaż Kamil Z. w swoich zeznaniach jest bardzo przekonywujący i przyznaje się do napadu, ale nie chęci wymuszenia pieniędzy od pracownicy sklepu, to i tak usłyszał zarzuty rozboju i gróźb. - Trzymając w ręku nóż i grożąc użyciem przemocy w postaci okaleczenia twarzy, żądał od pokrzywdzonej wydania pieniędzy z kasy sklepu, jednak zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na opór pokrzywdzonej - brzmi fragment oskarżenia przeczytany przez prokuratora Adama Handke. 

Napadu na kobietę i sklep dokonał w trakcie zwolnienia warunkowego.

AW, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie małe

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarekTreść komentarza: Po pierwsze: "fabryka" to duże nadużycie :)) Po drugie urządzenia i wszystko co dało się sprzedać na złom wywieźli sami pracownicy, po trzecie: ten zakład był na granicy krachu finansowego, bo włascicielka z Zielonej Góry absolutnie tego nie ogarniała, a zatrudniona rodzina po prostu ja doiła aż miłoData dodania komentarza: 25.05.2026, 02:46Źródło komentarza: Teren po fabryce do wynajęcia. Koniec historii tego zakładuAutor komentarza: PLTreść komentarza: Jeszcze niech coś zrobią z przejściem dla pieszych na Podmiejskiej na wysokości cmentarz ***owskiego . To jest dopiero wąskie gardło . Tam piesi potrafią co kilka sekund wchodzić na nie i zatrzymywać ruch . Dobrym rozwiązaniem były by światła na żądanie takie jak na Częstochowskiej przy Aljo .Data dodania komentarza: 24.05.2026, 21:01Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: PrzytomnyTreść komentarza: Ten przejazd to nie jest S64. W ogóle żadna S nie prowadzi przez Kalisz i żadna nie zamierza.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:18Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: RealistaTreść komentarza: Może jakieś uroczystości dla upamiętnienia zakrętu? Od powstania Stanczukowskiego minęło już wiele mniej lub bardziej okrągłych rocznic.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:15Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘT
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama