To jeden z najoryginalniejszych i najbardziej okazałych budynków sakralnych w Polsce i być może na świecie. Paradoksalnie jego początki sięgają głębokich lat komuny PRL i sam fakt, że ówczesne władze zgodziły się na budowę katolickiej świątyni był ogromnych sukcesem przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Projekt tego budynku powstał już pod koniec lat 60-tych XX wieku. Poznański oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich ogłosił konkurs na budowę świątyni Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Kaliszu przy ul. Asnyka. Zwyciężył odważny projekt młodych architektów; Jerzego Koźmienki i Andrzeja Fajansa. Jak czytamy na stronie internetowej Urzędu Miasta projekt wyprzedzał swoją epokę i możliwości techniczne ówczesnych narzędzi.
Kształt projektowanego obiektu sprawił, że konieczne było sporządzenie skomplikowanych obliczeń. Na tyle skomplikowanych, że ówczesne komputery nie podołały temu wyzwaniu. Konieczne było przeprowadzenie ich ręcznie. Podjęli się tego dwaj matematycy, Edward Otto i Adam Empacher. Ich obliczenia okazały się prawidłowe, o czym świadczy fakt, że… kościół nadal stoi – czytamy w opisie świątyni.
Budowę świątyni rozpoczęto w 1977 roku. Kościół konsekrowano w 1993 roku. Kościół zyskał rozgłos w całym architektonicznym świecie, jest jednym z symboli Kalisza. Świątynia nazywana jest kościołem-rybą czy białym Batmanem.
12 lat temu cała konstrukcja kościoła była czyszczona. Dzięki temu charakterystyczna biel tej bryły odzyskała dawny blask. Dziś świątynia potrzebuje poważniejszego zabiegu, a taki ruszy w najbliższych dniach.
Po licznych procedurach, ekspertyzach, projektach budowlanych i pozwoleniach konserwatorskich i wydziału budownictwa, a także po otrzymaniu ok. 25 procent dotacji, przyszedł czas ostatecznego doprecyzowania chemicznych substancji do oczyszczania i pomalowania metodą alpinistyczną części z sześciu tysięcy metrów kwadratowych powłoki zewnętrznej naszego kościoła - na tyle, na ile będziemy posiadali wkład własny – informuje parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.
PRZECZYTAJ TAKŻE:


























Napisz komentarz
Komentarze