Reklama
poniedziałek, 25 maja 2026 07:18
Reklama
Reklama
Reklama

Dźgnął brata, czy ten sam się nadział na nóż? Sądowy finał rodzinnej kłótni ZDJĘCIA

Nie stronili od alkoholu, a przy okazji od kłótni. Najczęściej o pracę włożoną w utrzymanie rodzinnego domu. I jedna z tych sprzeczek między braćmi zakończyła się aktem oskarżenia. Jeden z mężczyzn zadał drugiemu cios nożem i odpowiada za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Chociaż sam twierdzi, że zabić nie chciał, a młodszy brat nadział się na ostrze przez przypadek. Dlatego też przeprosił go przed sądem. Poszkodowany początkowo przeprosin nie przyjął, ale kiedy przyszło do zeznawania stwierdził, że bratu wybacza i nie chce, by ten szedł do więzienia.
Dźgnął brata, czy ten sam się nadział na nóż? Sądowy finał rodzinnej kłótni ZDJĘCIA

Do zdarzenia doszło w sierpniu br. w powiecie kępińskim. Mężczyźni mieszkali tam w jednym domu wspólnie z matką i dwoma innymi braćmi. Oskarżony nigdy nie założył rodziny i nigdy z domu rodzinnego się nie wyprowadził. Pozostali przez alkohol rozstali się ze swoimi partnerkami i wrócili do matki.

Tam też nie stronili od trunków wyskokowych, a kiedy pili to się kłócili. Powodem było zaangażowanie każdego z braci w prace domowe, zeznał tuż po zatrzymaniu w sierpniu 2019 roku oskarżony Sławomir G. We wtorek, 29 października w kaliskim sądzie jego zeznania przeczytała sędzia Katarzyna Maciaszek. - On twierdził, że my nic w domu nie robimy, tylko on. Płot zrobiłem ja, dechy do studzienki ja, rąbię drewno na opał. Waldek nic nie robi, bo nie ma palców, uciął sobie na krajzedze. Bracia Waldek i Tomek zawsze mają do mnie pretensje. Waldek twierdzi, że jest taki święty. Jestem zdolny do pracy, jak da to pojadę znowu do pracy do Niemiec, bo tam nie można pić.

Akurat kiedy doszło do zdarzenia Sławomir G. przyjechał na krótki urlop do Polski. Miesiąc wcześniej pojechał do pracy do Niemiec. Z zawodu był rzeźnikiem. Wolny czas w Polsce wykorzystywał m.in. na picie, które było zabronione tam, gdzie się zatrudnił. Jak zeznał w momencie kłótni z bratem pił od dwóch dni. Podobnie jak ugodzony nożem Tomasz. - Robiłem papierosy w łazience. Brat uderzył mnie w głowę. Wtedy wziąłem nóż, wyleciałem do pokoju, a brat leciał z trzeciego pokoju jak tajfun i sam mi wleciał - mówił przed sądem oskarżony. - Ja nie chciałem wcale go nożem uderzyć. 

Mężczyzna nie przyznał się do winy, a na pytanie swojej adwokat, czy rozróżnia trzymanie noża od zadania nim ciosu opowiedział, że tak i feralnego dnia ostrze trzymał w ręce, ale wyciągnięte w kierunku brata. Tego też dwukrotnie przeprosił, ale Tomasz G. powiedział, że za późno na takie gesty. Chociaż gdy przyszło do zeznań to ostatecznie z nich zrezygnował i dodał, że nie chce, by brata spotkała kara. Zeznawać nie chciał też drugi z braci Waldemar oraz matka mężczyzn, która w momencie zdarzenia też była w domu. - Ja mogę tylko powiedzieć, że nic nie widziałam, bo byłam w łazience akurat - wyjaśniła w sądzie Janina G., matka mężczyzn.

Chociaż poszkodowany Tomasz G. przestał czuć uraz do Sławomira G., a ten nie przyznaje się do próby zabicia młodszego brata to i tak usłyszał zarzuty. Przed sądem odpowiada za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Podszedł do stojącego w swoim pokoju pokrzywdzonego, ubranego w odzież wierzchnią od pasa w dół, i zadał cios nożem o długości ostrza 12 cm, trzymanym w prawej ręce, w odsłoniętą klatkę piersiową na wysokości 7. i 8. żebra w linii środkowo-obojczykowej po prawej stronie - czytała ustalenia śledczych Aleksandra Zając-Hanulak, prokurator Prokuratury Rejonowej w Kępnie.

Kiedy brata już dźgnął, czy też ten sam nadział się na nóż – tę kwestię rozstrzygnie sąd – Sławomir G. poszedł do szopy napić się piwa. Tomasz G. w szpitalu przebywał poniżej 7 dni.

Oskarżonemu grozi od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.

AW, zdjęcia autor 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie małe

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarekTreść komentarza: Po pierwsze: "fabryka" to duże nadużycie :)) Po drugie urządzenia i wszystko co dało się sprzedać na złom wywieźli sami pracownicy, po trzecie: ten zakład był na granicy krachu finansowego, bo włascicielka z Zielonej Góry absolutnie tego nie ogarniała, a zatrudniona rodzina po prostu ja doiła aż miłoData dodania komentarza: 25.05.2026, 02:46Źródło komentarza: Teren po fabryce do wynajęcia. Koniec historii tego zakładuAutor komentarza: PLTreść komentarza: Jeszcze niech coś zrobią z przejściem dla pieszych na Podmiejskiej na wysokości cmentarz ***owskiego . To jest dopiero wąskie gardło . Tam piesi potrafią co kilka sekund wchodzić na nie i zatrzymywać ruch . Dobrym rozwiązaniem były by światła na żądanie takie jak na Częstochowskiej przy Aljo .Data dodania komentarza: 24.05.2026, 21:01Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: PrzytomnyTreść komentarza: Ten przejazd to nie jest S64. W ogóle żadna S nie prowadzi przez Kalisz i żadna nie zamierza.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:18Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘTAutor komentarza: RealistaTreść komentarza: Może jakieś uroczystości dla upamiętnienia zakrętu? Od powstania Stanczukowskiego minęło już wiele mniej lub bardziej okrągłych rocznic.Data dodania komentarza: 24.05.2026, 20:15Źródło komentarza: Zmora kaliskich kierowców. Zniknie podwójny ZAKRĘT
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama