Reklama
niedziela, 25 października 2026 07:24
Reklama
Reklama

Aktor na szczycie WIDEO

Krystian Durman, kaliszanin, aktor Starego Teatru wyrusza samotnie w Himalaje. Pozostawi tam symbole zarówno swej macierzystej sceny teatralnej, jak i rodzinnego miasta. Dzięki wyprawie spełni jedno ze swych największych marzeń, ale także przygotuje film i książkę. Wszyscy zainteresowani będą mogli – dzięki relacjom na społecznościowym portalu – śledzić jego codzienne zmagania.
Aktor na szczycie WIDEO

Krystian Durman to w tej chwili jeden z najzdolniejszych i najbardziej rozpoznawalnych młodych aktorów Narodowego Starego Teatru w Krakowie, a jego obecne sukcesy, potwierdzone nagrodami i wyróżnieniami, są naturalną konsekwencją artystycznej aktywności, którą obserwowaliśmy w czasie, gdy jako nastolatek działał jeszcze w swoim rodzinnym mieście – Kaliszu, również w naszej telewizji.

Wędrówki po górach to – po teatrze i muzyce – jedna z największych pasji młodego aktora. „W górach spędzam każdą chwilę, góry dają mi radość, czyszczą mnie z tych emocji scenicznych bohaterów, czasami skrajnie różnych, pozytywnych, negatywnych” – powiedział nam Krystian Durman.

Wyprawa do Nepalu rozpoczyna się 2 listopada. Najpierw trzydniowa aklimatyzacja w Kathmandu, potem lądowanie na najbardziej niebezpiecznym i najkrótszym, zakończonym pionową ścianą, lotnisku w Lukli. 17-dniowy trekking w Himalajach wypełniony wędrówkami i mierzeniem się z temperaturą w nocy spadającą do -15 stopni oraz z chorobą wysokościową. Aktor chce dotrzeć do trzech baz: Amma Dablam, Lhotse I Everest Base Camp oraz zdobyć dwa szczyty - Kalla Pathar oraz Goko Ri, które znajdują się blisko pięć i pół tysiąca metrów n.p.m. Pokonanie własnych słabości nie jest dla Krystiana Durmana jedynym i najważniejszym celem wyprawy w Himalaje. „Bycie sam na sam z górami, poukładanie sobie czegoś w głowie, odnalezienie w sobie nowych  pokładów energii i emocji. Myślę, że wiele rozmów tam ze sobą przeprowadzę” – wyznał Krystian.

Aktor postanowił tę wyprawę sam od początku do końca zorganizować i i sfinansować. Posiadł niezbędną wiedzę i umiejętności, co uważa za jeden z ważniejszych osobistych zysków płynących z tego przedsięwzięcia, ale na szczęście jego budżet postanowiło zasilić Miasto Kalisz. Finansowy zastrzyk pozwolił aktorowi na zakup najlepszego śpiwora, lekkiej i ciepłej odzieży, lampy solarnej i wielu innych niezbędnych akcesoriów. W trakcie wyprawy Krystian Durman nie tylko będzie gromadził materiały do filmu i książki pod roboczym tytułem „Aktor na szczycie”, ale też poniesie w Himalaje flagę Kalisza, będzie w miarę możliwości codziennie relacjonował tę wędrówkę na profilu FB „Himalaje 2018. Kalisz. Dopisz swoją historię”, a po powrocie zrealizuje cykl spotkań w kaliskich szkołach pod hasłem "Wielkie rzeczy przytrafiają się tym, którzy mają wielkie marzenia".

======================================================================

Krystian Durman to w tej chwili jeden z najzdolniejszych i najbardziej rozpoznawalnych młodych aktorów Narodowego Starego Teatru w Krakowie, a jego obecne sukcesy, potwierdzone nagrodami i wyróżnieniami, są naturalną konsekwencją artystycznej aktywności, którą obserwowaliśmy w czasie, gdy jako nastolatek działał jeszcze w swoim rodzinnym mieście - Kaliszu.

Od zawsze był nadaktywny, działający w wielu obszarach. Jeżeli zaangażował się w wolontariat w WOŚP, to szybko zaczął prowadzić kolejne finały w Kaliszu i trafił do głównego sztabu Jurka Owsiaka. Organizował koncerty w kultowym klubie „Pod Muzami”, ale szybko nauczył się grać na bongosach, by grać w zespole Scanabis. Jego energię i łatwość nawiązywania kontaktów dostrzegł producent telewizji aMazing i zaproponował prowadzenie programu „Pull-Up”, który był bardzo interesującą formą promocji kaliskiej kultury oraz ciekawych miejsc i artystycznych zdarzeń w Polsce. Krystian zawsze twierdził, że wiele form aktywności było drogą do szkoły aktorskiej i zawodu, który pozwolił mu wykorzystać dotychczasowe doświadczenia, budować różne osobowości i przeżywać skrajne emocje. Taką porcję adrenaliny daje mu jeszcze chodzenie po ukochanych górach.

Aktorstwo jest dla Krystiana spełnieniem marzeń, ale o ich realizację walczył. Zawsze stawia sobie cele i konsekwentnie je realizuje. Jako student wrocławskiej filii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie założył, że jednak trafi do krakowskiego teatru, najlepiej Starego. Przekonuje, że ambitne plany poparte pracą przynoszą spodziewane efekty, a my możemy być dumni, że kaliszanin jest członkiem najważniejszego w Polsce zespołu aktorskiego i jednocześnie rozwija już swą karierę na innych scenach, np. Teatru Polskiego w Poznaniu.

Jest nadal hiperaktywny a jego energia udziela się wszystkim, z którymi się spotyka. Nie wystarcza mu tylko zawodowa aktywność: bierze udział w akcjach fundacji „Mimo wszystko” Anny Dymnej, czyta przedszkolakom, kwestuje na cmentarzu Rakowickim, dyskutuje o prawach kobiet, występuje w teledyskach i kręci filmiki z wędrówek po górach.

Przede wszystkim jednak Krystian Durman jest aktorem Narodowego Teatru Starego w Krakowie. Jako student III roku zadebiutował na deskach kaliskiego teatru w roli Lorenza w „Kupcu Weneckim” Williama Shakespeare’a w reż. Adama Nalepy (2014). W spektaklu dyplomowym „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w reż. Moniki Strzępki zagrał role Księdza, Ojca i Nosa, za które otrzymał wyróżnienie na XXXIII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi (2015). Kolejna kreacja aktorska, Woźnego, w przedstawieniu „Umarła Kasta” w reż. Iwony Jery w Teatrze Nowym w Krakowie (2016), przyniosła mu stypendium „Nowy Kraków”. Efektem pracy była kolejna kreacja w spektaklu „Wszystkie Misie Lubią Miód” w reż. Mikity Valadzko (2016). Od 2017 roku Krystian należy do zespołu Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Obecnie można go oglądać w podwójnej roli Brata McDonalda i przedstawiciela grupy „Gays Support The Miners” w „Triumfie woli” Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki – w spektaklu, którego aktorzy zdobyli Grand Prix 58. Kaliskich Spotkań Teatralnych. Zmierzył się także z teatralną legendą Wyspiańskiego, kreując rolę Jaśka w „Weselu” w reżyserii słynnego twórcy - Jana Klaty. Najnowsze przedsięwzięcie teatralne, w którym można go podziwiać, to rola von Lucchesiniego w „Wielkim Fryderyku” Adolfa Nowaczyńskiego w reżyserii Jana Klaty na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu.

R. Kuciński, zdj. A. Walczak


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama

Temperatura: 5°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Wincyj wysepek. Wincyj, wincyj. :D Data dodania komentarza: 25.10.2026, 02:08 Źródło komentarza: To nie koniec remontów na DK12.Szykują kolejną dużą inwestycję Autor komentarza: BTR Treść komentarza: Czejść i chfała bochaterom. Data dodania komentarza: 25.10.2026, 00:11 Źródło komentarza: Łoś spacerował po Kaliszu! Tak daleko jeszcze się nie zapuszczały WIDEO Autor komentarza: klient Treść komentarza: Jak pracownicy zaczynają się domagać godnych płac i warunków pracy to chcą koszty pracownicze przerzucić na klienta, który ma się sam obsłużyć. Data dodania komentarza: 24.10.2026, 21:37 Źródło komentarza: Dino szykuje rewolucję przy kasach? Pierwszy sklep już testuje nowość Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Teraz na poważnie a może jednak nie? Przeczytałem uważnie KOMENTY do artykułu i drobna uwaga, lubicie sobie szydzić i drwić z Ludziackich SAMIC i ich nieszczęścia, prawda?. To teraz ja Wam pokażę SZYDERIADĘ SARKASTYCZNĄ. Jak mniemam, to mam tu do czynienia z samymi PRAWDZIWYMI POLAKAMI-KATOLIKAMI, prawda? To niech no, któren mi powie, gdzie to w STARYM lub NOWYM TESTAMENCIE jest napisane, że można kastrować Futrzane lub Pierzaste STWORZAKI, czyli tak zwanych BRACI MNIEJSZYCH? Przecież to czynicie, bo np. taki KAPŁON jest smaczniejszy, bo wtedy WIEPRZEK smrodem nie zalatuje, choć w chlewiku się wychował. Bo nie życzycie sobie, aby wasz ukochany SZCZEKACZEK lub MIAUCZANKA, swego POMIOTU do Waszego domu nie sprowadzał, co by GO do listy miskowej dopisać. Zapylacie KRASULE sztucznie, co by wam przez lata mleko dawała, a ONA biedna nawet BYCZKA na śliczne duże oczęta nie widziała a co dopiero czuła. Potem zabieracie CIELACZKA i prądem kończycie Jego żywot, bo śmiał się Samczykiem urodzić. No tak, ale te mięsiwko jakie delikatne, samo się między Waszemi kłami rozpływa i ile dobrodziejstwa finansowego dla WAS z takich czynów, prawda? Wracając do KURAKÓW, to już na taśmie produkcyjnej wyłapujecie KOGUTKI i o łepek skracacie, bo One jajek nie znoszą a więc dutków z tego wcale. Tak szanujecie życie? Wilczysko zabija z głodu a nie dla przyjemności i dochodu, jak to Wy czynicie. Jeśli to czynicie BRACIOM MNIEJSZYM, to dlaczego Ludziackich Samców nie kastrujecie, co by uniknąć niechcianych POMIOTÓW? Że co, Człowiek to twór boski, taaak, a Futrzaki i Pierzaki to już nieee, doprawdy? A jeśli ktoś ma gdzieś te Wasze religijne zabawy i nie życzy sobie wtrącania do osobistej MACICY, to co? Tak na marginesie, to dziwię się, że są jeszcze Ludziackie Samice, którym się chce dawać POTOMKÓW, żyjąc w takiej społeczności LUDZIACKIEJ, gdzie szyderstwo, drwina, zawiść, zazdrość i inne temu negatywy, są podstawą istnienia. Chciałem ostrzej ale wrodzona grzeczność mnie powstrzymała. To do następnego. Data dodania komentarza: 24.10.2026, 16:38 Źródło komentarza: „Rozliczymy każdego”. Kobiety wyszły na ulice Kalisza
Reklama
Reklama
Reklama