Reklama
niedziela, 27 września 2026 12:39
Reklama
Reklama
Reklama

Mieli stworzyć im dom, zafundowali piekło na ziemi

Bicie tłuczkiem, kopanie, przywiązywanie do krzesła, zastraszanie… - tak czworo swoich podopiecznych mieli traktować były ksiądz i jego żona – małżeństwo z Ostrowa Wielkopolskiego, które stanowiło dla nich rodzinę zastępczą. Trwającą kilka lat gehennę przerwał dopiero 10-letni Dawid, który zwierzył się nauczycielce. Reakcja szkoły była natychmiastowa.
Mieli stworzyć im dom, zafundowali piekło na ziemi

Sprawa bulwersuje i wywołuje wiele emocji. Mieszkająca niedaleko byłej już rodziny zastępczej ostrowianka mówi krótko: - Za takie coś powinno być dożywocie. Kiedy patrzę na swoje dziecko i myślę o tych skrzywdzonych, to brakuje mi słów.

Wszystko działo się w rodzinie byłego księdza i jego żony. Para w 2005 roku przystąpiła do kursu na rodzinę zastępczą. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrowie Wielkopolskim stwierdziło, że roczny staż to zbyt krótko, by starać się o pieczę zastępczą. Fakt, że mężczyzna był duchownym też powstrzymał urzędników przed wydaniem decyzji o zaliczeniu kursu. Małżeństwo odwołało się jednak do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu i po pozytywnej odpowiedzi ukończyło kurs w Lesznie. Kiedy trafiła do nich czwórka dzieci w wieku od 6 do 12 lat, dozór nad rodziną zaczął sprawować PCPR w Ostrowie Wielkopolskim. - Byliśmy w stałym kontakcie z tą rodziną ze względu na niepełnosprawność dzieci. Rodzice też nas nie unikali. Niedawno brali  udział w kursie finansowanym przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, gdzie były pogadanki z psychologiem, neonatologiem, psychiatrą. Jedynie ze szkoły dochodziły sygnały, że rodzice nerwowo reagują na wszelkie uwagi i nauczyciele mają problemy w kontaktowaniu się z nimi. Kiedy interweniowaliśmy i proponowaliśmy spotkania np. dzieci z psychologiem to zawsze rodzice mówili, że takie wizyty się odbywają – wyjaśnia Marcin Siudziński, dyrektor PCPR w Ostrowie Wielkopolskim.

Nadzór nad rodziną sprawowało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrowie Wielkopolskim.

Para na wszystko miała dokumenty. Wizyty u psychologów, lekarzy pediatrów i innych specjalistów, karty zdrowia, recepty. Całe mnóstwo. Sprawiała wrażenie osób, którym troska o zdrowie i dobro dzieci bardzo leży na sercu. – Tymczasem dzieci były zastraszone, wręcz wytresowane i być może dlatego sprawiały wrażenie zamkniętych, a dla postronnych opóźnionych – uważa Iwona Gruca, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 in. Królowej Jadwigi w Ostrowie Wielkopolskim.

Cała czwórka były faszerowana tabletkami uspokajającymi. Rodzice za wszelka cenę starali się, by wszyscy uwierzyli w problemy emocjonalne maluchów czy brak możliwości przystosowania się.  - Kiedy dzieci dostawały dobrą ocenę to od ojca słyszeliśmy, że na nią nie zasłużyły i powinna być niższa – dodaje dyrektor szkoły, która w momencie kiedy dowiedziała się o problemach uczniów stanęła na wysokości zadania i w ciągu kilku godzin załatwiła wszystkie formalności potrzebne do odebrania dzieci znęcającym się rodzicom zastępczym. 

Dzieci miały nauczanie indywidualne, ale w szkole. Być może dzięki temu udało się skończyć ich gehennę. Maluchy zaufaniem obdarzyły nauczycieli i nie zawiodły się. Zadziałał też strach. Chłopiec, który znalazł w sobie siłę i postanowił poprosić o pomoc, bał się wywiezienia do lasu, którym mu grożono. Wcześniej taka kara za nieposłuszeństwo spotkała jego starszą o 2 lata przybraną siostrę. Dziewczynka w nocy została wywieziona za miasto. Rodzice kazali iść jej w głąb ciemnego lasu. Kiedy już nie widziała „mamy i taty” pozwolono wystraszonej zawrócić.  – 10-letni Dawid, w czasie lekcji, powiedział, że boi się wrócić do domu, że jest tam źle traktowany. Tak samo jak jego rodzeństwo – przypomina dyrektorka. 

 

O sprawie powiadomiła policję dyrekcja szkoły, do któej uczęszczały dzieci.

     

Nauczycielka, której chłopiec się zwierzył zaalarmowała szkolnego pedagoga i dyrektorkę. Ta od razu wezwała policję oraz pracowników PCPR. Dzieci zostały przesłuchane. Iwona Gruca w tym czasie załatwiała w sądzie nakaz natychmiastowego zabrania swoich uczniów z rodziny zastępczej. - Wszystko trwało kilka godzin. Rozmowy, formalności. Ojciec w tym czasie był cały czas w szkole. Chodził po korytarzu i powtarzał „Jak mnie pani przeprosi po tym wszystkim?” – przypomina dyrektor SP nr 4 w Ostrowie Wielkopolskim. – Mówił też, że nie spodziewał się po mnie takiego zachowania. Na szczęście sąd szybko wydał nakaz odebrania czwórki dzieci tej rodzinie.

 

Zeznania dzieci są szokujące. Wszystko zawarto w akcie oskarżenia, który kilka dni temu sformułowała prokuratura. - W opisie czynu wskazano na stosowanie wobec dzieci kar cielesnych polegających na biciu, kopaniu i przywiązywaniu do krzesła, zmuszanie do długotrwałego stania lub klęczenia, a także grożenie dzieciom m.in. wywiezieniem do lasu oraz ubliżanie im. Oskarżonej zarzucono ponadto spowodowanie u dwojga dzieci, w następstwie uderzenia tłuczkiem do mięsa i popchnięcia, uszkodzeń ciała, które skutkowały powstaniem blizn – przytacza Janusz Walczak, zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim.

- Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia - mówi prokurator Janusz Walczak.

Na szczęście koszmar dzieci się skończył. Jednak kilku lat spędzonych u zastępczych rodziców szybko nie zapomną. Teraz trójka chłopców przebywa w Domu Dziecka w Kaliszu. - Są pod opieką specjalistów. Trzeba im przywrócić równowagę psychiczną i pomóc zapomnieć o tym, co się wydarzyło – mówi Jolanta Nowińska, dyrektor Domu Dziecka w Kaliszu. Najstarsza Ania, która z chłopcami nie była spokrewniona, trafiła do innej rodziny zastępczej. Nadal chodzi do Szkoły Podstawowej nr 4 w Ostrowie Wielkopolskim. - Dziewczynka dobrze radzi sobie w środowisku. Miejmy nadzieję, że szybko odzyska spokój i zapomni o tym, co się stało – podsumowuje Iwona Gruca.  

AW, zdjęcia autor, arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 20°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 9 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Wydaje mi się, że przed PKO SA mieścił się tam Oddział Narodowego Banku Polskiego panie redaktorze... Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Luksusowy hotel w Kaliszu? Jest jedna poważna przeszkoda Autor komentarza: kaczka Treść komentarza: Jak zwykle, ani ładu ani składu. Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:19 Źródło komentarza: Rozbudowują podmiejskie osiedle. „Stworzyć kompleksowy projekt” Autor komentarza: M. Treść komentarza: Weź się puknij. Po pierwsze to państwo powinno bezwzględnie pomagać w takich sytuacjach. Łapę po podatki wyciągają ale jak obywatel ma powazny problem to musi sam sobie radzić. Po drugie to mamy państwo które jest za bezwzględna ochrona życia także niech to życie ratuje i pomaga i będzie konsekwentne w swoich poglądach. A nie na zasadzie -masz ,radzić se teraz sam . Po trzecie te piekne domy w 90% są na potężne kredyty ,mlodzi ludzie są na początku ich spłacania, sprzedadzą dom o co? Pieniążki do banku i tyle. Albo jeśli nie są już na kredyt -sprzedadzą dom i co? Mają kupić kawalerkę w bloku na 5 piętrze i tego dzieciaka nosić? Fajne mieszkanie kosztuje niewiele mniej niż dom. Jak kogoś nie chce wspierać to nie wspieram,jak chce to daje i nic nie mówię. Ale najlepiej byc mendą w internecie i komentować pod artykułem o naprawdę ciężko chorej dziewczynce! Mądry jesteś? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 10:17 Źródło komentarza: Ponad dziesięć tygodni przygotowań i skomplikowana operacja. Ania oddycha samodzielnie! Autor komentarza: Kalisz Treść komentarza: A ile może zarobić elektryk -elektromonter pracujący 8godzin w tygodniu przez 5 dni ?? Bez akordu , wie ktoś, to poproszę o kwotę netto . Data dodania komentarza: 27.09.2026, 00:46 Źródło komentarza: Pilnie poszukiwani! W tych zawodach brakuje rąk do pracy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama