Reklama
niedziela, 27 września 2026 13:35
Reklama
Reklama
Reklama

Drzewo runęło na środek alejki. Świadek: Krzyknąłem do kobiety, żeby uciekała ZDJĘCIA

- Usłyszałem trzask, a po chwili drzewo z hukiem przewróciło się na alejkę. Zdążyłem tylko krzyknąć do kobiety idącej o kuli, żeby uciekała – relacjonuje czytelnik portalu Jacek, który w środę po południu był świadkiem groźnego zdarzenia. Na jedną z najbardziej uczęszczanych alejek w Parku Miejskim runęło olbrzymie drzewo. Mężczyzna twierdzi, że chwilę wcześniej alarmował straż pożarną, ale reakcji się nie doczekał.
Drzewo runęło na środek alejki. Świadek: Krzyknąłem do kobiety, żeby uciekała ZDJĘCIA

Do zdarzenia doszło około godz. 18.00 w środę. Kilka minut wcześniej pan Jacek, przechodząc nieopodal restauracji KTW, usłyszał trzask. Przeczuwał, co to może oznaczać. – Dwa lata temu, bliżej ul. Browarnej, nad alejką urwał się wielki konar i spadł tuż obok mojej żony, która spacerowała z dzieckiem. Mógł ją wtedy zabić – wspomina kaliszanin. – Dlatego gdy tylko usłyszałem ten trzask, wiedziałem, że za chwilę może nastąpić coś podobnego. Wykręciłem numer alarmowy kaliskiej straży pożarnej i opisałem dyżurnemu całą sytuację.

Straż nie przyjechała. Drzewo runęło

Według Jacka dyspozytor miał mu powiedzieć, że „strażacy nie przyjeżdżają do stojących drzew”. – Spytałem więc, czy mam czekać, aż to drzewo przewróci się i kogoś zabije? Dyspozytor odpowiedział, że w takim razie mam stanąć nieopodal i… ostrzegać przechodniów. Przecież to niepoważne – relacjonuje kaliszanin.

Minęło zaledwie kilka minut i drzewo z hukiem runęło. Wszystko działo się na oczach stojącego w pobliżu mężczyzny. – Zdążyłem tylko krzyknąć do kobiety idącej o kuli, żeby uciekała i wtedy drzewo się złamało – opowiada Jacek. O godz. 18.02 – dokładnie 7 minut  po wcześniejszym telefonie, ponownie wykręcił numer alarmowy straży pożarnej.– Wtedy przyjęto ode  mnie zgłoszenie. Straż przyjechała i pocięła drzewo – dodaje.

Straż pożarna: nie było podstaw do interwencji

Strażacy tłumaczą, że z krótkiej relacji mężczyzny trudno było wywnioskować, że zagrożenie faktycznie istnieje. – Zgłaszający powiedział, że zerwał się wiatr i słyszy trzeszczące drzewo. Dyżurny zgodnie z procedurą poprosił go o opisanie sytuacji: czy drzewo jest przechylone, nadłamane. Zgłaszający nic takiego nie stwierdził – tłumaczy mł. kpt. Grzegorz Kuświk, oficer prasowy  Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu. – Sytuacja dotyczyła Parku Miejskiego, gdzie większość drzew to zabytki i przy wietrze wiele z nich trzeszczy. W oparciu o krótką relację zgłaszającego nie było podstaw, by podejmować interwencję.

Drzewo runęło na jedną z najbardziej ruchliwych alejek wzdłuż rzeki - między restauracją KTW a CKiS

Procedury być może zostały zachowane, ale sytuacja nabiera zupełnie innego znaczenia w kontekście tego, co wydarzyło się kilka minut później. Grzegorz Kuświk przyznaje, że ze strony jednostki być może zabrakło dodatkowej informacji dla zgłaszającego – np. o konieczności wezwania straży miejskiej, która m.in. do takich interwencji jest powołana. – Rozmowa była jednak bardzo krótka, bo zgłaszający się rozłączył. Mimo to uczulimy dyżurnych na tego typu zdarzenia i jeszcze raz przeanalizujemy wszystkie procedury – zapewnia rzecznik kaliskiej PSP.

To już kolejne złamane drzewo

To nie pierwsza tego typu sytuacja w kaliskim Parku Miejskim. W lipcu 2014 r. olbrzymi konar, który oderwał się od drzewa runął na jedną z alejek, tuż obok kobiety z dzieckiem – żony pana Jacka. (więcej o tej sprawie piszemy TUTAJ). – Ta gałąź spadła nagle obok mnie i mojego 3-letniego syna – relacjonowała wówczas portalowi faktykaliskie.pl pani Małgorzata. – Dodam, że pogoda była idealna upał, nie wiało. To drzewo spadło nagle i szybko. Praktycznie nawet nie zatrzeszczało charakterystycznym dźwiękiem.. Jestem tym przerażona – mówiła kobieta.

Latem 2014 r. oderwany konar omal nie spadł na matkę z dzieckiem

Do podobnego zdarzenia doszło w listopadzie zeszłego roku. Przy silniejszym wietrze konar drzewa spadł na ciągnik, omal nie przygniatając pracowników firmy, którzy porządkowali trawnik (CZYTAJ WIĘCEJ). Ratusz zapewnia jednak, że drzewostan w Parku Miejskim jest monitorowany na bieżąco. – Codziennie robią to pracownicy firmy zajmującej się utrzymaniem zieleni. Ponieważ nie skanujemy drzew, wzrokowo oceniają, czy nie są one suche lub uszkodzone – mówi Anna Albin z Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Kaliszu.

A to już ubiegły rok i drzewo, które przewróciło się na ciągnik firmy porządkującej park. Tuż obok znajdowali się pracownicy. Nikt nie ucierpiał

Wycinka tylko za zgodą konserwatora zabytków

W najbliższym czasie planowana jest wycinka kilku drzew, których nie da się już uratować. Ale to wcale nie takie proste. – Na każdą wycinkę musimy mieć zgodę konserwatora zabytków, a ten niekiedy takiej nie wydaje i każe nam drzewo obserwować. Z kolei na wycinkę drzew wzdłuż pasów drogi potrzebna jest zgoda marszałka województwa, który konsultuje się w tej sprawie z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska. Tak więc ta procedura jest skomplikowana – dodaje Anna Albin.

Ostatnia inwentaryzacja drzewostanu w zabytkowym Parku Miejskim przeprowadzona została w 2013 roku i zdaniem Ratusza wypadła całkiem dobrze. Według Albin na takie incydenty, jak ten ostatni, niekiedy nie ma wpływu.  – Niektóre drzewa z zewnątrz wyglądają dobrze, a w środku są spróchniałe – tłumaczy. W 200-letnim Parku Miejskim rośnie prawie 4200 drzew. Wiele z nich to pomniki przyrody, liczące sobie ponad 100 lat.

MIK, fot. Jacek Pietrzak, czytelnik portalu, arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 8 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Wydaje mi się, że przed PKO SA mieścił się tam Oddział Narodowego Banku Polskiego panie redaktorze... Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Luksusowy hotel w Kaliszu? Jest jedna poważna przeszkoda Autor komentarza: kaczka Treść komentarza: Jak zwykle, ani ładu ani składu. Data dodania komentarza: 27.09.2026, 11:19 Źródło komentarza: Rozbudowują podmiejskie osiedle. „Stworzyć kompleksowy projekt” Autor komentarza: M. Treść komentarza: Weź się puknij. Po pierwsze to państwo powinno bezwzględnie pomagać w takich sytuacjach. Łapę po podatki wyciągają ale jak obywatel ma powazny problem to musi sam sobie radzić. Po drugie to mamy państwo które jest za bezwzględna ochrona życia także niech to życie ratuje i pomaga i będzie konsekwentne w swoich poglądach. A nie na zasadzie -masz ,radzić se teraz sam . Po trzecie te piekne domy w 90% są na potężne kredyty ,mlodzi ludzie są na początku ich spłacania, sprzedadzą dom o co? Pieniążki do banku i tyle. Albo jeśli nie są już na kredyt -sprzedadzą dom i co? Mają kupić kawalerkę w bloku na 5 piętrze i tego dzieciaka nosić? Fajne mieszkanie kosztuje niewiele mniej niż dom. Jak kogoś nie chce wspierać to nie wspieram,jak chce to daje i nic nie mówię. Ale najlepiej byc mendą w internecie i komentować pod artykułem o naprawdę ciężko chorej dziewczynce! Mądry jesteś? Data dodania komentarza: 27.09.2026, 10:17 Źródło komentarza: Ponad dziesięć tygodni przygotowań i skomplikowana operacja. Ania oddycha samodzielnie! Autor komentarza: Kalisz Treść komentarza: A ile może zarobić elektryk -elektromonter pracujący 8godzin w tygodniu przez 5 dni ?? Bez akordu , wie ktoś, to poproszę o kwotę netto . Data dodania komentarza: 27.09.2026, 00:46 Źródło komentarza: Pilnie poszukiwani! W tych zawodach brakuje rąk do pracy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama