Reklama
środa, 13 maja 2026 00:10
Reklama
Reklama
Reklama

Drzewo runęło na środek alejki. Świadek: Krzyknąłem do kobiety, żeby uciekała ZDJĘCIA

- Usłyszałem trzask, a po chwili drzewo z hukiem przewróciło się na alejkę. Zdążyłem tylko krzyknąć do kobiety idącej o kuli, żeby uciekała – relacjonuje czytelnik portalu Jacek, który w środę po południu był świadkiem groźnego zdarzenia. Na jedną z najbardziej uczęszczanych alejek w Parku Miejskim runęło olbrzymie drzewo. Mężczyzna twierdzi, że chwilę wcześniej alarmował straż pożarną, ale reakcji się nie doczekał.
Drzewo runęło na środek alejki. Świadek: Krzyknąłem do kobiety, żeby uciekała ZDJĘCIA

Do zdarzenia doszło około godz. 18.00 w środę. Kilka minut wcześniej pan Jacek, przechodząc nieopodal restauracji KTW, usłyszał trzask. Przeczuwał, co to może oznaczać. – Dwa lata temu, bliżej ul. Browarnej, nad alejką urwał się wielki konar i spadł tuż obok mojej żony, która spacerowała z dzieckiem. Mógł ją wtedy zabić – wspomina kaliszanin. – Dlatego gdy tylko usłyszałem ten trzask, wiedziałem, że za chwilę może nastąpić coś podobnego. Wykręciłem numer alarmowy kaliskiej straży pożarnej i opisałem dyżurnemu całą sytuację.

Straż nie przyjechała. Drzewo runęło

Według Jacka dyspozytor miał mu powiedzieć, że „strażacy nie przyjeżdżają do stojących drzew”. – Spytałem więc, czy mam czekać, aż to drzewo przewróci się i kogoś zabije? Dyspozytor odpowiedział, że w takim razie mam stanąć nieopodal i… ostrzegać przechodniów. Przecież to niepoważne – relacjonuje kaliszanin.

Minęło zaledwie kilka minut i drzewo z hukiem runęło. Wszystko działo się na oczach stojącego w pobliżu mężczyzny. – Zdążyłem tylko krzyknąć do kobiety idącej o kuli, żeby uciekała i wtedy drzewo się złamało – opowiada Jacek. O godz. 18.02 – dokładnie 7 minut  po wcześniejszym telefonie, ponownie wykręcił numer alarmowy straży pożarnej.– Wtedy przyjęto ode  mnie zgłoszenie. Straż przyjechała i pocięła drzewo – dodaje.

Straż pożarna: nie było podstaw do interwencji

Strażacy tłumaczą, że z krótkiej relacji mężczyzny trudno było wywnioskować, że zagrożenie faktycznie istnieje. – Zgłaszający powiedział, że zerwał się wiatr i słyszy trzeszczące drzewo. Dyżurny zgodnie z procedurą poprosił go o opisanie sytuacji: czy drzewo jest przechylone, nadłamane. Zgłaszający nic takiego nie stwierdził – tłumaczy mł. kpt. Grzegorz Kuświk, oficer prasowy  Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu. – Sytuacja dotyczyła Parku Miejskiego, gdzie większość drzew to zabytki i przy wietrze wiele z nich trzeszczy. W oparciu o krótką relację zgłaszającego nie było podstaw, by podejmować interwencję.

Drzewo runęło na jedną z najbardziej ruchliwych alejek wzdłuż rzeki - między restauracją KTW a CKiS

Procedury być może zostały zachowane, ale sytuacja nabiera zupełnie innego znaczenia w kontekście tego, co wydarzyło się kilka minut później. Grzegorz Kuświk przyznaje, że ze strony jednostki być może zabrakło dodatkowej informacji dla zgłaszającego – np. o konieczności wezwania straży miejskiej, która m.in. do takich interwencji jest powołana. – Rozmowa była jednak bardzo krótka, bo zgłaszający się rozłączył. Mimo to uczulimy dyżurnych na tego typu zdarzenia i jeszcze raz przeanalizujemy wszystkie procedury – zapewnia rzecznik kaliskiej PSP.

To już kolejne złamane drzewo

To nie pierwsza tego typu sytuacja w kaliskim Parku Miejskim. W lipcu 2014 r. olbrzymi konar, który oderwał się od drzewa runął na jedną z alejek, tuż obok kobiety z dzieckiem – żony pana Jacka. (więcej o tej sprawie piszemy TUTAJ). – Ta gałąź spadła nagle obok mnie i mojego 3-letniego syna – relacjonowała wówczas portalowi faktykaliskie.pl pani Małgorzata. – Dodam, że pogoda była idealna upał, nie wiało. To drzewo spadło nagle i szybko. Praktycznie nawet nie zatrzeszczało charakterystycznym dźwiękiem.. Jestem tym przerażona mówiła kobieta.

Latem 2014 r. oderwany konar omal nie spadł na matkę z dzieckiem

Do podobnego zdarzenia doszło w listopadzie zeszłego roku. Przy silniejszym wietrze konar drzewa spadł na ciągnik, omal nie przygniatając pracowników firmy, którzy porządkowali trawnik (CZYTAJ WIĘCEJ). Ratusz zapewnia jednak, że drzewostan w Parku Miejskim jest monitorowany na bieżąco. – Codziennie robią to pracownicy firmy zajmującej się utrzymaniem zieleni. Ponieważ nie skanujemy drzew, wzrokowo oceniają, czy nie są one suche lub uszkodzone – mówi Anna Albin z Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Kaliszu.

A to już ubiegły rok i drzewo, które przewróciło się na ciągnik firmy porządkującej park. Tuż obok znajdowali się pracownicy. Nikt nie ucierpiał

Wycinka tylko za zgodą konserwatora zabytków

W najbliższym czasie planowana jest wycinka kilku drzew, których nie da się już uratować. Ale to wcale nie takie proste. – Na każdą wycinkę musimy mieć zgodę konserwatora zabytków, a ten niekiedy takiej nie wydaje i każe nam drzewo obserwować. Z kolei na wycinkę drzew wzdłuż pasów drogi potrzebna jest zgoda marszałka województwa, który konsultuje się w tej sprawie z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska. Tak więc ta procedura jest skomplikowana – dodaje Anna Albin.

Ostatnia inwentaryzacja drzewostanu w zabytkowym Parku Miejskim przeprowadzona została w 2013 roku i zdaniem Ratusza wypadła całkiem dobrze. Według Albin na takie incydenty, jak ten ostatni, niekiedy nie ma wpływu.  – Niektóre drzewa z zewnątrz wyglądają dobrze, a w środku są spróchniałe – tłumaczy. W 200-letnim Parku Miejskim rośnie prawie 4200 drzew. Wiele z nich to pomniki przyrody, liczące sobie ponad 100 lat.

MIK, fot. Jacek Pietrzak, czytelnik portalu, arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 7°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 20 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama