Reklama
środa, 13 maja 2026 02:29
Reklama
Reklama
Reklama

10- letni Marcin i 4- letni Jaś. Najmłodsi strażacy w regionie ZDJĘC IA

Najpierw sami ruszyli z pomocą nienarodzonemu wówczas Wojtusiowi. Teraz spotkała ich nagroda i to nie byle jaka. 10 – letni Marcin i jego młodszy brat spędzili dzień w strażnicy pożarnej. Ramię w ramię ze starszymi kolegami z OSP Blizanów gasili pożary, ratowali ludzi. Dla małych kaliszan była to przygoda, która nauczyła ich też podstaw ratowania ludzkiego życia.
10- letni Marcin i 4- letni Jaś. Najmłodsi strażacy w regionie ZDJĘC IA

Na początku lutego br. Druhowie z OSP Blizanów zorganizowali internetową aukcję. Do wygrania był dzień pracy strażaka z druhami z tej jednostki. Cały przychód z aukcji miał pomóc w leczeniu Wojtusia, nienarodzonego wówczas syna jednego z kaliskiego strażaków.  Wojtuś potrzebował kosztownej operacji, którą trzeba było przeprowadzić w specjalistycznej klinice w  Niemczech i to tuż po jego porodzie. Operacja, dzięki ludziom dobrej woli, przebiegła pomyślnie. Wojtuś jest już w domu. Odwiedziliśmy go i jego rodziców. Reportaż z tej wizyty dostępny jest TUTAJ.

Wojtuś jest już w domu. A strażacy z Blizanowa postanowili nagrodzić zwycięzcę licytacji obiecanym dniem pracy we własnych szeregach. Ten zaszczyt przypadł 10 – letniemu Marcinowi z Kalisza. Żeby chłopakowi w nowej, męskiej roli było raźniej, strażacy zgodzili się, by Marcin zabrał ze sobą brata, 4- letniego Jasia.

Chłopcy zaczęli dzień pracy od zapoznania się ze sprzętem drogowym i gaśniczym. - Największą frajdą dla maluchów była możliwość dotknięcia i spróbowania jak owe sprzęty do ratowania ludzi i dobytku działają (w tym szybkie natarcie i działko wodne). Odwiedzili również kabiny pojazdów, gdzie mogli włączyć sygnalizację świetlną i dźwiękową, a także użyć pneumatycznych w przypadku średniego auta. Pokazaliśmy w jakich ubraniach ochronnych pracujemy podczas zdarzeń drogowych czy pożarów, a także zagrożeń chemicznych czy powodzi. Maluchy z chęcią sami przymierzali owe rzeczy, jednak najbardziej przypadł im do gustu hełm strażacki, z którym praktycznie nie rozstawiali się na chwilę. – opisują tę wizytę blizanowscy strażacy.

Największe emocje u chłopców wywołał symulowany wyjazd ratowniczy. Najpierw głośny dźwięk alarmowej syreny. Pełna mobilizacja i natychmiastowy wyjazd. Marcin i Jaś wyjechali w teren i mogli gasić prawdziwy ogień. Paliły się słomiane snopki.

Z punktu widzenia edukacji chłopców, najbardziej wartościowy był kolejny punkt dnia. Mali strażacy uczyli się udzielać pierwszej pomocy. Mogli resuscytować fantona, pomagać w zakładaniu kołnierza ortopedycznego i zakładać szynę poszkodowanej osobie.

Nabyte w strażnicy umiejętności chłopcy szybko mogli sprawdzić w praktyce. Przed jednostką OSP zasymulowano wypadek drogowy, a Marcin i Jaś pomagali przy wypadku. Przy tej okazji zapoznali się też z ciężkim sprzętem hydraulicznym, który służy ratowaniu poszkodowanych w wypadkach drogowych.

 

Rodzice chłopców za ich wizytę w OSP Blizanów zapłacili 360 zł w internetowej aukcji. Wiedza, którą zyskali tylko w ten jeden dzień, jest bezcenna.

MS, fot. OSP Blizanów


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama