Reklama
środa, 13 maja 2026 03:04
Reklama
Reklama
Reklama

Nie miał odwagi popełnić samobójstwa. Postanowił, że zabiją go policjanci

Był w depresji, miał wielomilionowe długi, dowiedział się, że nie jest ojcem swoich dzieci. Chciał popełnić samobójstwo, ale nie miał odwagi. Dlatego postanowił, że zrobi wszystko, by go… zastrzelono. 52-letni Szczepan G., mieszkaniec powiatu milickiego, dwa lata temu z impetem zajechał przed komis maszyn rolniczych w Jarocinie i zaczął strzelać do właściciela. Zatrzymano go w spektakularnym pościgu, podczas którego również padły strzały. W środę przed kaliskim sądem ruszył proces mężczyzny.
Nie miał odwagi popełnić samobójstwa. Postanowił, że zabiją go policjanci

Szczepan G. prawie od dwóch lat przebywa w areszcie. Do sądu został przewieziony przez policyjny konwój. Nie składał zeznań, ale podtrzymał wyjaśnienia złożone po zatrzymaniu. Wyjaśnił w nich m.in. motywy swojego postępowania.

„Chciałem strzelić sobie w łeb, ale nie miałem odwagi”

Mieszkaniec Milicza miał kilka milionów złotych długu i poważne problemy rodzinne. „Chciałem doprowadzić do tego, żeby policja myślała, że jestem bandytą i mnie zastrzeliła – odczytywał zeznania oskarżonego sędzia. - Byłem  w złym stanie psychicznym. Dowiedziałem się dwa dni wcześniej, że dwójka z czwórki moich dzieci nie jest moja. To było w dniu 8 sierpnia 2014 roku”.

Już wtedy doszło do konfrontacji mężczyzny z policjantami z Milicza. Pijany 52-latek został zabrany z domu na izbę wytrzeźwień. Miał się awanturować i znieważyć mundurowego za, co też odpowiada przed sądem. Kiedy wytrzeźwiał doszedł do wniosku, że nie poradzi sobie z nagromadzonymi problemami. „Myślałem, co zrobić, żeby ktoś inny mnie zabił, a ściślej żeby policja mnie zabiła, bo oni mają broń. Te wszystkie wydarzenia spowodowały, że załamałem się psychicznie. Chciałem sobie strzelić w łeb, tj. zabić się, ale nie miałem odwagi. Zdecydowałem w poniedziałek rano, że pojadę do Cz.” – mówił podczas przesłuchań Szczepan G.  

Zobaczył sztucer, wyskoczył przez okno

Mężczyzna już w latach 80., w czasie studiów leczył się na depresję. Mia zezwolenie na broń, a w domu m.in. rewolwer i sztucer. I właśnie z bronią czarnoprochową pojechał do Jarocina. Właścicielowi hurtowni maszyn rolniczych Damianowi Cz. zarzucał zawyżanie faktur i oszukanie go na 100 tysięcy złotych.

Właściciel hurtowni uciekł przed napastnikiem do lasu

W sierpniu 2014 roku zajechał z bronią pod jego biuro. Jednak, jak można było kilkakrotnie usłyszeć podczas rozprawy, nie chciał zabić Damiana Cz. Przedsiębiorca inaczej odczytał intencje Szczepana G.  – Zdziwiłem się, kiedy go zobaczyłem, współpracowaliśmy razem i na początku wszystko układało się dobrze. Później zaczęły się problemy – zaznawał Damian Cz., pokrzywdzony i równocześnie oskarżyciel posiłkowy w procesie. - Kiedy wysiadał z samochodu widziałem, jak wyciąga sztucer. W tym momencie zrozumiałem, coś mi powiedziało – uciekaj! Chwyciłem za okno, otworzyłem je i wyskoczyłem.

Pościg i strzelanina

Mężczyzna postanowił uciec do lasu sąsiadującego z siedzibą jego firmy. Wtedy usłyszał strzały oddane w jego kierunku. Jak twierdzi - na pewno dwa. Odłamki nabojów spowodowały u Damiana Cz. kilka lekkich ran, które wymagały opatrzenia, ale bez konieczności hospitalizacji. Przedsiębiorca uciekając, powiadomił policję.

Wtedy rozpoczął się pościg za Szczepanem G. Funkcjonariusze dogonili mężczyznę w miejscowości Wałków w powiecie krotoszyńskim. Tam, na krajowej „piętnastce”, miał oddać kilka strzałów w kierunku jednego z mundurowych. – Z posiadanej broni palnej w postaci sztucera oddał do niego strzał przez przednią szybę pojazdu, a następnie próbował oddać do niego strzał przez okno prawych przednich drzwi samochodu, czym usiłował dokonać jego zabójstwa. Celu nie osiągnął, bowiem został obezwładniony przez pokrzywdzonego dwukrotnym postrzeleniem z broni palnej – odczytywał akt oskarżenia Przemysław Wyrwiński, zastępca Prokuratura Rejonowego w Jarocinie.

Szczepan G. uciekał toyotą. Został zatrzymany na krajowej "15" w powiecie krotoszyńskim. Tam doszło do kolejnej strzelaniny

Podczas przesłuchań Szczepan G. zaprzeczał temu twierdzeniu. - Pamiętam, że zatrzymałem samochód i z radiowozu, który stał przede mną, z jego prawej strony wyskoczył policjant. Oddał kilka strzałów w moja stronę i przewrócił się na asfalt, pod mój samochód. W czasie tego zatrzymania nawet nie dotknąłem sztucera, nie byłoby czasu. Zresztą i tak bym nie strzelił, bo sztucer był niezaładowany – dowodził podczas śledztwa oskarżony. 

Zarzut: podwójne usiłowanie zabójstwa

Proces mieszkańca Milicza ruszył już we wrześniu ubiegłego roku, ale z uwagi na śmierć jednego z ławników konieczne było rozpoczęcie go od nowa. Mężczyzna odpowiada za usiłowanie zabójstwa właściciela komisu i policjanta. Grozi mu od 8 do 15 lat więzienia, 25 lat, do dożywocia. Za próbę zabójstwa policjanta – minimum 12 lat.

AW, RED. MIK, fot. autor, arch. policji


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 24 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama