Raduchów- wioska widmo. Tak tę niewielką miejscowość w powiecie ostrowskim opisuje Google Maps. Aplikacja informuje też, że jest to atrakcja turystyczna – opuszczone, zapomniane miejsce, prawdziwa gratka dla fanów tzw. urbexu. To wieś, która niemal w całości została wysiedlona pod budowę przyszłego zalewu Wielowieś Klasztorna. Wiele gospodarstw zostało wykupionych przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu już ponad 20 lat temu...
Dopiero na początku tego roku samorząd województwa przekazał inwestorowi, Wodom Polskim wykupione od ludzi grunty. A chodzi o blisko 300 hektarów gruntów o wartości ponad 17 mln zł. To ważny krok, ale symboliczny, bo cała procedura inwestycyjna była tak przedłużona, że wcześniejsze pozwolenia na budowę straciły ważność. Konieczne było ponowne wypracowanie odpowiednich dokumentów, przeprowadzenie analiz, uzyskanie zgód i opinii. A przy tej okazji ponowne spojrzenie na zasadność zalania takiego zbiornika wodą.
Spółka Wody Polskie ogłosiła przetarg na nową koncepcję, również z „opcją zero”, czyli zaniechania budowy zbiornika.
Dokument będzie musiał wykazać zasadność budowy zbiornika wraz z wariantem „zerowym” (odstąpienie od budowy). W przypadku potwierdzenia zasadności – zostaną wskazane optymalne rozwiązania zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska i bezpieczeństwa hydrotechnicznego – informuje rządowa spółka.
Przetarg na opracowanie nowej koncepcji wygrała spółka PBW Inżynieria z Wrocławia. Umowę podpisano w kwietniu. Firma ma 5 miesięcy na przedstawienie nowych pomysłów. Być może inżynierowie zarekomendują zalanie zbiornika na Prośnie wodą tak jak jest to w przypadku zbiornika Jeziorska, możliwe, że wskażą, by powstał tam tzw. suchy polder, czyli teren zalewowy, ale bez piętrzenia wody, albo zalecą, by nie robić nic. Niezależnie od tego domy po ponad 20 latach od wykupu są właśnie wyburzane.
Rozbiórkę przeprowadza firma wybrana w przetargu. Teren ma być wyrównany „do zera”, gruz i odpady mają być zutylizowane. Mieszkańcy nie kryją żalu do inwestora, bo domy wykupiono dwie dekady temu i dotąd nie działo się tutaj nic. Zdążyłoby się w nim wychować kolejne pokolenie mieszkańców, a i tak zbiornika wciąż nie ma.


Tyle zostało z dwóch gospodarstw w pobliżu Prosny

Nie ma też śladu po drewnianym moście nad Prosną

Pod wodą może zniknąć też spektakularna dębowa aleja
PRZECZYTAJ TAKŻE:

Napisz komentarz
Komentarze