Kinastowski, nawet gdyby chciał, to w 2029 roku nie będzie mógł ubiegać się o trzecią kadencję. Przynajmniej jak na razie, bo obowiązuje tzw. dwukadencyjność, tj. samorządowcy mogą pełnić swoje funkcje tylko przez dwie kadencje z rzędu. O zniesienie tego limitu ubiegają się politycy PSL, bo to oni mają najwięcej wielokadencyjnych samorządowców, ale jak na razie nic konkretnego się w tej sprawie nie wydarzyło. Ponadto mówi się nieoficjalnie, że Krystian Kinastowski nie dość, że nie wystartuje w trzeciej swojej kampanii o fotel prezydenta, to może się on ubiegać o mandat parlamentarzysty już w 2027 roku. Niezależnie od tego, prędzej czy później, ktoś będzie musiał wystartować w nowych wyborach na prezydenta Kalisza. Kto powalczy o ten urząd?
Kinastowski w wyborach w 2024 roku był na tyle silnym kandydatem, że mógł onieśmielić część potencjalnych konkurentów, którzy woleli się nie spalać politycznie i tak w przegranej walce. Kolejne wybory będą inne. Kinastowski odejdzie, a wszystko będzie w grze.
Ze środowiska związanego z obecnym prezydentem Kalisza jako jego następcę wymienia się czasami wiceprezydentów: Podsadnego i Kulawinka, inni stawiają na Marcina Cieloszyka, sekretarza miasta, rozpatrywane są też dwie radne Karoliny, Sadowska i Skrzypczyńska.
Środowisko tzw. Koalicji Kaliskiej i stowarzyszeń Samorządny Kalisz oraz Wszystko dla Kalisza mają zatem w kim wybierać, a co z wielokadencyjną opozycją, w tym Koalicją Obywatelską?
O fotel prezydenta zapewne nie powalczy już Dariusz Grodziński, który przez lata spalił się w politycznej, nieskutecznej walce i został odesłany do kierowania placówką kulturalną w Dobrzycy. Drugi raz do tej samej rzeki nie wejdzie Piotr Łuszczykiewicz, który miał być czarnym koniem poprzednich wyborów, ale znacząco przegrał z Krystianem Kinastowskim. Na otarcie łez został mu mandat radnego, ale sprawuje go bez nadmiernej aktywności. Do walki w wyborach przygotowuje się Magdalena Sekura- Nowicka, jest aktywna, czujna i wiedzie prym wśród opozycyjnych radnych KO/PO.

Aż czterech kandydatów na jednym zdjęciu? (Sekura- Nowicka, Grochowski, Kulawinek, Wdowczyk)
Część oficjalnego aktywu Koalicji, dawnej Platformy Obywatelskiej stawiałoby właśnie na Sekurę, ale w tym środowisku są grupy wpływu, które z tylnego fotela będą chciały zrealizować inny scenariusz, spróbować podobnej walki jak w przypadku kandydatury Łuszczykiewicza.
A chodzi o scenariusz wystawienia wspólnego kandydata partii tzw. demokratycznych, czyli całej obecnej opozycji wobec Kinastowskiego. Będą chcieli oni wybrać kandydata, w ich mniemaniu, apolitycznego, który ma zebrać wszystkie głosy, od Koalicji, przez Polską 2050, po Lewicę. Za pomysłem tym stoją dawni polityczni koledzy Kinastowskiego, z którymi obecny prezydent skonfliktował się szybko po rozpoczęciu jego pierwszej kadencji prezydenckiej. Kinastowski okazał się bowiem niesterowalny przez ludzi dawnego obozu Samorządnego Kalisza i szybko wywalczył swoją niezależność od starszych kolegów.
Dziś m.in. Daniel Sztandera, były wiceprezydent Kalisza z czasów przed 2014 rokiem, ponownie chce zrealizować swój scenariusz. I tak jak w poprzedniej kampanii stał on za kandydaturą Piotra Łuszczykiewicza, i teraz ma kandydata „idealnego”. A chodzi o Szymona Wdowczyka, byłego dziennikarza, potem urzędnika Urzędu Marszałkowskiego i politycznego asystenta Krzysztofa Grabowskiego, wicemarszałka woj. marszałkowskiego, a dziś dyrektora delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu.
Szymon Wdowczyk już teraz często publicznie pokazuje się z Danielem Sztanderą, a wiemy nieoficjalnie, że Sztandera przygotowuje go do walki o fotel prezydenta miasta. Stąd też duża aktywność Wdowczyka w mediach. Obecnie sprawuje on funkcję administracyjną, zajmuje się sprawami urzędowymi delegatury, ale w internecie kreuje swój wizerunek co najmniej na styl wojewody.


Czy Daniel Sztandera i ludzie związani z byłym prezydentem, obecnym senatorem Januszem Pęcherzem i tym razem zrealizują swój plan? Nie będzie to łatwe, bo jest opór w Koalicji Obywatelskiej. Po pierwsze w partii są działacze bardziej zasłużeni dla tego środowiska niż, wcześniej związany z Ludowcami, Szymon Wdowczyk. Po drugie coraz mniej osób ufa politycznemu instynktowi Daniela Sztandery. Jego „kandydat idealny”, Piotr Łuszczykiewicz przegrał sromotnie z Kinastowskim, a jego kampania wyborcza była zaskakująco fatalna. Być może Sztandera i tym razem myli się, stawiając na Wdowczyka.
Ponadto walka o fotel prezydenta, ale już bez Kinastowskiego, zachęca innych do podjęcia rywalizacji. O urzędzie marzy Tomasz Grochowski z resztek Polski 2050, swój polityczny pomysł na siebie musi znaleźć obecna posłanka Barbara Oliwiecka, podnosi się w Kaliszu partia Razem i prowadzi intensywne działania, do tego najpewniej pojawią się kandydaci niezrzeszeni z partiami, różni aktywiści. Tak szeroki i zróżnicowany wianuszek pretendentów trudno będzie podporządkować wąskiej grupie osób, które od dawna są na politycznej emeryturze, a i których skuteczność w wyborczej walce jest coraz słabsza.
PRZECZYTAJ TAKŻE:





























Napisz komentarz
Komentarze