Sklepy miały być zamknięte na dwie godziny i to w zakupowym sobotnim szczycie, a pracownicy mieli stać przed obiektem z transparentami. Nie wszędzie jednak strajk ostrzegawczy pracowników Dino przyjął taką formę... Jak było w Kaliszu i co powiedziały nam protestujące kobiety?
Agnieszka Gierz
25.04.2026 14:47
Ponad 50 tysięcy pracowników kontra zarząd sieci Dino... Sytuacja w wywodzącej się z Krotoszyna marki sklepów stała się już tak napięta, że pracownicy postanowili zorganizować strajk ostrzegawczy. Dziś - w sobotę 25 kwietnia między 12:00 a 14:00 mieli zostawić swoje stanowiska pracy i stanąć przed sklepem z transparentami.
"Dino, Dino, dej na wino!"
O 12:00 udaliśmy się do Dino przy ul. Wrocławskiej, na granicy z Nowymi Skalmierzycami. Parking pełen samochodów, ruch klientów spory, kolejka do kasy długa. Żaden z pracowników nie wyszedł przed sklep, market działał normalnie, na wysokich, sobotnich obrotach...
Ale na drugim końcu ul. Wrocławskiej znalazło się kilka odważnych, młodych kobiet, które stały przed wejściem do marketu z kartonami, a na nich z napisami: "Dino, Dino, dej na wino!", "Mała kasa, wielki trud, mamy tego w bród".
Część załogi z Dino z ul. Wrocławskiej w Kaliszu. Klienci często podchodzili do strajkujących kobiet i mówili - POWODZENIA!
Jak nam mówiły: przybywa im obowiązków, a pensja wciąż taka sama. Ogranicza się obsadę sklepu, kosztem obecnej, mocno obciążonej pracą załogi.
Często zdarza się, że jesteśmy tylko we trzy na całym sklepie. Jedna na kasie, druga na mięsie, a trzecia ogarnia dostawy i całą masę innej roboty. Tak nie da się pracować na dłuższą metę - mówią nam pracownice.
Ich zmiana zaczynała się od 14:00, dlatego przyszły strajkować. W tym czasie ich koleżanki normalnie pracowały, choć też narzekają na trudne warunki pracy. Ale wiele z nich obawiało się, że będą ponosić konsekwencje dołączenia się do strajku...
"Jesteśmy wykończone fizycznie i psychicznie"
Tuż za Kaliszem, w Kokaninie reprezentacja strajkowa była bardziej liczna i zdeterminowana. Sklep działał - obowiązki przejęło kierownictwo tamtejszego obiektu. Przed marketem, w firmowych koszulkach stało 9 kobiet z transparentem. Jak nam powiedziały - boimy się, ale strajkujemy, bo musi się w końcu coś zmienić.
Wszystkie przyznają, że najbardziej zależy im na zwiększeniu liczby pracowników.
My tu dosłownie biegamy, od zadania do zadania. Są dni, kiedy aż pot leje się nam po plecach i nie wiemy w co ręce włożyć. Kolejka do kasy, kolejka do mięsnej lady, towar trzeba rozładować, robić inwentaryzacje i sporo papierkowej roboty.
Musimy robić kilka rzeczy na raz, klienci mają pretensje. Jest jeden wielki chaos.
A teraz jeszcze doszły te nieszczęsne butelkomaty! Coś się w nich zatnie, klient nas woła, musimy wychodzić ze sklepu, pomagać jeszcze przy tym... - opowiadają nam pracownice.
Boimy się, ale strajkujemy. Nie damy się zastraszyć - mówią nam pracownice Dino w Kokaninie koło Kalisza.
Nie ma czasu spokojnie zjeść podczas przerwy śniadaniowej, nie raz człowiek tego śniadania nie zje albo zje w biegu - dodają.
Jesteśmy przemęczone, tutaj naprawdę trzeba mocno fizycznie pracować. I gdy ciągle praca jest w biegu, jest presja, stres, to po czasie i psychika siada.
My naprawdę chcemy pracować, ale w normalnych warunkach. Walczymy o normalność, o podstawowe rzeczy. Proszę sobie wyobrazić co ja czuję, gdy przychodzi klient z bonem świątecznym na zakupy u nas, a ja na święta nie dostaję nic, ani złotówki. A poświęcam tej sieci sporą część swojego życia, zdrowia...
Przed chwilą podeszła do nas klientka i powiedziała, że zna osobiście pana Tomasza Biernackiego (założyciela sieci Dino). Zrobiła z nami nagranie i powiedziała, że mu to wyśle, że trzyma za nas kciuki.
Inni klienci też co chwilę podchodzą i mówią, że dobrze, że walczymy o godne warunki, o dobre warunki też dla przyszłych pracowników.
Co na to jeden z najbogatszych Polaków?
Pracownicy Dino mają trzy główne postulaty:
– podwyżki wynagrodzeń o 900 zł, – utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (który powinien istnieć od lat), – uzupełnienie dramatycznych braków kadrowych w magazynach i marketach.
Gdzie dziś jest założyciel Dino? Gdzie się schował, gdy pracownicy chcą rozmawiać o swoich problemach? Przy tej skali nieprawidłowości w spółce trudno się temu dziwić. Czego obawia się Tomasz Biernacki, jeden z najbogatszych ludzi w Polsce?
W obliczu strajku ostrzegawczego założyciel firmy Dino Polska S.A. nie przyjął zaproszenia na spotkanie z pracownikami – nie odpowiedział na nie i całkowicie unika kontaktu.
Zamiast dialogu mamy groźby. Zamiast rozmowy – zastraszanie. Kierownicy regionalni prowadzą zorganizowane działania mające zniechęcić pracowników do udziału w strajku.
Straszenie utratą premii czy pracy to jawne naruszenie prawa. Przypominamy jasno: strajk jest prawem pracownika – i nikt nie ma prawa tego prawa odbierać - informuje OPZZ.
Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła już setki kontroli, wykazując ponad tysiąc naruszeń prawa. I to wciąż nie jest pełny obraz – kontrole trwają. Spółka nie przekazuje regulaminów pracy i wynagradzania, mimo obowiązku. Nielegalnie wykorzystuje monitoring do zwiększania wydajności. Odbiera ludziom prawo do urlopu w wakacje. Zimą pracownicy pracowali w niedopuszczalnych warunkach, byli traktowani jak mrożonki żeby firma mogła oszczędzać miliony.
Za upominanie się o przestrzeganie prawa zwolniono kierowniczkę sklepu w Sochaczewie – tuż przed mediacjami. To pokazuje jasno, jak traktuje się ludzi, którzy mają odwagę mówić prawdę - podają związki zawodowe.
27 kwietnia odbędzie się kolejna tura mediacji w Warszawie. Pytanie brzmi: czy tym razem pojawi się zarząd, czy znów schowa się za prawnikami? Bo dziś wygląda to tak, że firma boi się własnych pracowników bardziej niż odpowiedzialności za łamanie prawa - informuje OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.
Będzie kontrola Głównego Inspektora Pracy
Zarząd i kierownictwo robiło wszystko, by do strajku nie doszło. Jak informuje OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu - wielu pracowników miało być zastraszanych, co jest przestępstwem... Sprawą zainteresowało się Ministerstwo Pracy.
W czwartek, 23 kwietnia, ministra skierowała wniosek do Głównego Inspektora Pracy nie tylko o kontrolę w sieci handlowej, ale i o objęcie jej nadzorem. Stało się to dzień po spotkaniu w resorcie ze związkami zawodowymi z Dino.
Ministra podkreśliła również, że prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych oraz prawo do strajku to podstawowe prawa gwarantowane przez konstytucję. Natomiast utrudnianie prowadzenia sporu zbiorowego jest przestępstwem, zagrożonym karą grzywny lub ograniczenia wolności.
Resort pracy zapowiada dalsze działania mające na celu zagwarantowanie przestrzegania praw pracowniczych, jak również ochronę osób korzystających ze konstytucyjnych uprawnień - informują związki zawodowe.
Podziel się
Oceń
Napisz komentarz
Komentarze
As
31.05.2026 10:39
Jak zwykle- milionów dorobić się można tylko na wyzysku, albo kradnąc. Wstyd dla polskiego przedsiębiorcy...
Obserwator
30.05.2026 06:24
Skoro jest tak źle, to dlaczego te Panie nie zmienną pracy, przecież u nas jest marginalne bezrobocie?
Maro
29.04.2026 13:44
I chyba przeniosę się z zakupami do Lidla, Polomarketu, Biedronki. Wszyscy tak powinniśmy zrobić na próbę na 1 miesiąc. By właściciel Dino zrozumiał sprawę..
Bezznieczulenia81instagr
27.04.2026 18:01
Wystarczy że 50% procent pracowników da wypowiedzenia i zaraz kasa na wszystko się znajdzie. Był by to paraliż firmy spadek na giełdzie wizerunkowy . Ale niestety wszyscy chcą ale nie potrafią zaryzykować . Są zakłady że jak jest strajk wychodzą wszyscy . W dino tego nie będzie
memory 5
27.04.2026 13:54
Pan Biernacki jako jeden z najbogatszych Polaków reprezentuje chyba kapitalizm w postaci z XIX w. w którym pracownik to ""mniej niż zero" Nie podoba się to won. Weźmie się pracowników za miskę ryżu albo za mniej i będzie OK. Prawa pracownicze, przepisy kodeksu pracy? PIP, co to znaczy? Najważniejszy jest hajs i ranking Forbesa.
pracownik
29.04.2026 23:32
Jak jestes taki madry to prosze zalozyc firme i zobaczyc czy takie kokosy sa... uzerac sie z prawem polskim skarbowka zusami i innymi przepisami w tym chorym kraju łatwo sie mowi i wola o wiecej.
arb
02.05.2026 15:28
W kazdym kraju płaci się podatki. Nic nowego nie odkryłeś ;)
Pucybut
04.05.2026 21:38
memory 5 27.04.2026 13:54
Pan Biernacki jako jeden z najbogatszych Polaków reprezentuje chyba kapitalizm w postaci z XIX w. w którym pracownik to ""mniej niż zero" Nie podoba się to won. Weźmie się pracowników za miskę ryżu albo za mniej i będzie OK. Prawa pracownicze, przepisy kodeksu pracy? PIP, co to znaczy? Najważniejszy jest hajs i ranking Forbesa.
To już nie te czasy. Nie jest kolorowo na rynku, ale są pewne granice.
miejscowy
26.04.2026 23:52
Brak funduszu socjalnego, który jest obowiązkowy to przestępstwo panie Biernacki!
Może zainteresuje sie tym PIP i prokuratura?
Ewa
26.04.2026 13:19
Może to klienci powinni zastrajkować i przez dwie godziny nie robić zakupów.
Wtedy nie wyciągną konsekwencji w stosunku do osób zatrudnionych, i może dotrze do zarządu widmo , że już nawet klienci mają dość wyzysku.
Najbardziej zaboli uderzenie po kieszeni
Ewa
26.04.2026 13:14
Powodzenia! Te postulaty nie są urwane z kosmosu, to jest wręcz minimum, które już dawno powinno być zapewnione. 3 osoby mogą być w osiedlowym sklepiku, a nie w takim wielkim markecie. Wstyd, że taka bogata firma, która szczyci się szybkim wzrostem nie szanuje pracowników, na których barkach ten wzrost się kształtuje.
Pracodawca
29.04.2026 23:36
Przeciez nikt nikogo na siłe tam do pracy nie sprowadził zawsze mozna zmienic firme jak nie odpowiadaja warunki. Pretenje prosze miec do Panstwa usmiechnieta Polska glosowalas to pretensje do Niemca Jak utrzymanie pracownika wynosi wiecej jak on zarobi
Aaas
26.04.2026 11:38
Trzeba było zostać w osiedlowym sklepiku... teraz i będzie monopol na ceny...
Wyborca
26.04.2026 07:48
Skoro jest tak żle, to może wystarczyć zmienić pracę?
Jak nie będą mieli pracowników, to sami pójdą po rozum do głowy, a tak pewnie garstka strajkuje, a reszta pracuje.
kierowca
26.04.2026 23:58
Nie zawsze można zmienić pracę! Pomyśl zanim coś nabazgrzesz pazurem...
Jak jestem z zawodu kierowcą, to mam iść na murarza?
Głupie pisanie/gadanie!
Andrzej Duda.
27.04.2026 11:14
Zawsze można zmienić pracę, niezależnie od tego jaki masz zawód. Głupie pierydolenie Pan uprawiasz panie kierowca.
Wyborca
27.04.2026 10:07
Nie musisz być murarzem, tylko dalej kierowcą np. u siebie lub i innego pracodawcy!
Elmer
26.04.2026 07:14
Żenadometr wyebał poza skalę, no kto by pomyślał że w pracy trzeba pracować. Te wszystkie OPZZ i inne związki to banda nierobów, podpuszczajacych głupich ludzi do strajków, to organizacje do zamknięcia i zlikwidowania z rynku.
arb
27.04.2026 12:36
Czasem lepiej nie brać się za pisanie komentarzy ;)
Ignac
26.04.2026 07:02
Powodzenia. Nie wszędzie jednak można strajkować i walczyć o swoje prawa pracownicze. Sa firmy, które zatrudniają na 1/16 etatu a resztę płacą pod stołem. Bez prawa do pełna ego urlopu i strach pomyśleć co w razie choroby. Najgorsze w tym jest to że instytucje ktore
Mają w nazwie poszanowanie prawa nie reagują w obronie pracowników. I tak jest w całej Polsce, fikcja prawna!pozdrawiam wymiary sprawiedliwości, orfana ścigania, PIP i UKS.
GG
25.04.2026 23:49
Popieram Panie strajkujące bo kazdy prywaciarz potrafi tylko wykorzystać a nic od siebie nie daje Rasa panów
Xxx
25.04.2026 18:04
To było do przewidzenia . Pretensje do rolników jak protestują ale oni przynajmniej potrafią się skrzyknąć i cała Polska wie że jest strajk i jakie są problemy. A tutaj ludzie się boją ,nikt o nich nie usłyszy. Jak jest strajk rolników, albo ja pielęgniarki strajkowały to w każdych wiadomościach było głośno.
Napisz komentarz
Komentarze