Reklama
środa, 13 maja 2026 02:29
Reklama
Reklama
Reklama

Wspomnienia z II WŚ- nic gorszego nigdy nie przeżyłem ZDJĘCIA

Stanisław w chwili wybuchu wojny miał 13 lat, Józef – 18. Każdego z nich czas ten naznaczył na całe życie. ,,Nic gorszego nigdy nie przeżyłem. Nie życzę nikomu takich wspomnień. Choć minęło tyle lat to wiele rodzin nadal się nie podniosło’’ – powiedział Józef Zubel. Jak wspomina ostatni dzień wojny? Co wryło mu się w pamięć z tych tragicznych lat? 
Wspomnienia z II WŚ- nic gorszego nigdy nie przeżyłem ZDJĘCIA

Józef Zubel doskonale pamięta ósmy dzień maja 1945 roku. Ze swojej rodzinnej miejscowości – Rajska wybrał się wtedy piechotą do Kalisza. Już idąc widział na ulicach grupki ludzi, którzy powtarzali jedno: wojna się skończyła, Niemcy skapitulowali.   - Idąc przez Opatówek widziałem defiladę. W Kaliszu to co parę metrów była jakaś grupka ludzi, świętowali, jacyś grajkowie się znaleźli, grali i tańczyli jednocześnie. Młodzi ludzie tańczyli! Okropna radość była – wspomina.

Radość, bo ostatnie lata dla wszystkich były koszmarem. Strach, przesiedlenia, ukrywanie się, głód – to była codzienność. Na porządku dziennym było wywożenie Polaków na przymusowe roboty. Jak wielu z nich już do domów i rodzin nie wróciło?  - Wywożenie zaczęło się od inteligencji. Tutaj w Rajsku to ksiądz był bodajże pierwszym i kierownik szkoły, ich prawdopodobnie już wczesnym rankiem zabrali i koniec. Ślad po nich zaginął – opowiada Józef Zubel, dodając, ze sam cudem uniknął takiego losu.

- Po tym jak nas wysiedlili to taką selekcję robili. Babcię naszą z dziećmi na Moczalec, a mnie do Niemiec. ,,Jutro w walizką staw się w Kaliszu’’ – powiedział mi żandarm. O której godzinie się zapytałem. Zorientował się, że ja go biorę pod włos, tak się pod nosem uśmiechnął. O 11 mówi. I ja tego nie powiedziałem, ale sobie pomyślałem: już ty mnie będziesz widział!

Do końca wojny, jak tysiące innych, młody Józef ukrywał się u rodziny, znajomych, sąsiadów. przyznaje, że nie raz chodził głodny. - Dwa dni nie jadłem wtedy sąsiadka mnie zawołała i mówi: jedz. A ja nie chciałem. Wiedziałem, że jak zjem, to oni będą mieć mniej. Ale zacząłem jeść. I tak jadłem i jadłem pamiętam i coraz bardziej głodny byłem. Na koniec to chciałem nawet miskę zjeść!

Przymusowych robót nie uniknął dziadek Tomasza Tylczyńskiego. Jak 14-latek Stanisław Tylczyński trafił do Niemiec. Na przymusowych robotach spędził trzy lata. Swoje wspomnienia Stanisław Tylczyński po latach spisał. Teraz jego wnuk chce zadbać o to, by pamięć o tym co przeżył jego dziadek nie zaginęła. - Będę chciał je udokumentować i udostępniać jak największej liczbie osób, żeby jak najwięcej ludzi się o tym dowiedziało, zwłaszcza młodzi, bo młode pokolenie powinno i musi wiedzieć co działo się podczas II wojny światowej – mówi Tomek.

A żeby wiedzieć trzeba słuchać. Posłuchajmy co mają do powiedzenia nasi dziadkowie. Żaden podręcznik nie powie o wojnie tyle ile oni. Poruszającą historię Stanisława Tylczyńskiego opisujemy dokładnie TUTAJ.

Katarzyna Krzywda, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama