Reklama
środa, 18 marca 2026 00:10
Reklama
Reklama
Reklama

„Krwawa tragedia” na Chmielniku. Psy uciekają z posesji i zagryzają dziką zwierzynę UWAGA, DRASTYCZNE ZDJĘCIA

Przed moim domem rozgrywa się krwawa tragedia, a ja nie wiem gdzie szukać jeszcze pomocy – alarmuje nas czytelniczka portalu Kinga. Od kilku miesięcy psy jednego z sąsiadów uciekają z posesji i zagryzają dzikie zwierzęta. Mandaty nakładane na właściciela nie przynoszą efektów, a mieszkańcy są przerażeni. - Musimy czekać, aż wydarzy się prawdziwa tragedia i psy zaatakują człowieka! – pisze zrozpaczona mieszkanka osiedla.
„Krwawa tragedia” na Chmielniku. Psy uciekają z posesji i zagryzają dziką zwierzynę UWAGA, DRASTYCZNE ZDJĘCIA

Autor: czytelniczka portalu

Jak przekazuje kobieta sytuacja trwa od miesięcy.  

  • W Kaliszu na Chmielniku są pola, łąki, zagajniki, sady. Będąc tutaj, możemy poczuć się jak na wsi. W każdy piękny dzień widzę rodziny z dziećmi, które tu spacerują. Czasem drogę przebiegnie zając, z krzaków wyskoczy bażant, a teraz zimą widać biegające po polach sarenki. To wszystko właśnie teraz się kończy – opisuje problem mieszkanka osiedla. - Okolica nie jest już bezpieczna. Jeden z sąsiadów nie jest w stanie upilnować swoich psów – dwóch ogromnych, agresywnych owczarków, wilczurów. Jeden czarny, drugi brązowy i naprawdę duży. Biegają bez kontroli po polach, ulicy, przeskakują ogrodzenia, nie zatrzyma ich żaden płot. Zagryzają zwierzęta. Na moim podwórku rozszarpały sarnę. Są głodne – upolowały ją, żeby zjeść. Czy można spokojnie wyjść z domu, skoro te psy przeskakują płoty? – pyta czytelniczka.

Kobieta sama ma dwa psa, które boi się wypuszczać do ogrodu.

W okolicy było nawet 8 sarenek które wszyscy mogliśmy oglądać na spacerach – zostały dwie. Prawdopodobnie padły ofiarą tych psów. Mam zdjęcia świadczące o co najmniej jednym zagryzieniu – dodaje mieszkanka osiedla Chmielnik.

Sprawę znają zarówno policja jak i Straż Miejska Kalisza. Na mężczyznę funkcjonariusze nakładali już mandaty, ale nie przyniosło to skutku. Psy uciekają nadal.

  • Musimy czekać, aż wydarzy się prawdziwa tragedia i psy zaatakują człowieka! Niedaleko jest kaplica, wierni chodzą na eucharystię, starsze osoby i rodziny z dziećmi, a po obydwóch stronach ulicy - pola i krzaki, z których może wyskoczyć głodny wielki pies! – alarmuje czytelniczka portalu Kinga. - Proszę, czy moglibyście zwrócić uwagę na los saren, które są bezbronne i zależne od ludzi. Pomóżmy je ochronić, a w szczególności ludzi korzystających ze spacerów na ulicy Szerokiej, oraz podążających do Kaplicy św. Brata Alberta. Zapobiegnijmy tragedii.

 

Od kilku dni sprawą ponownie zajmuje się Straż Miejska Kalisza.

  • Już w maju tego roku otrzymaliśmy zgłoszenie o zagryzieniu sarny, ale wtedy nie było pewności, że to te psy. Jest tylko zdjęcie, jak żerują na padłej sarnie. Zastosowano jednak wobec ich właściciela postępowanie mandatowe i takich interwencji było więcej. Pan każdorazowo twierdził, że będzie bardziej pilnował tych psów, że tam nie mieszka, tylko prowadzi działalność, a one robią podkopy – mówi kierownik Maciej Frankowski ze Straży Miejskiej Kalisza.

Wobec braku reakcji właściciela zwierząt sprawa zostanie skierowana do sądu.

  • Aktualnie gromadzimy dokumentację i przesłuchujemy świadków. Następnie skierujemy do sądu, który ma większe możliwości działania – nawet ograniczenia wolności. Wówczas byłaby to dotkliwa kara – dodaje Maciej Frankowski.

 

Art. 77 Kodeksu wykroczeń, z którego prowadzone jest postępowanie w tej sprawie mówi, że:

§  1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.

§  2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: 4°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1029 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: OdpTreść komentarza: Panie/Pani M. Oby Ciebie ktoś kiedyś nie musiał zbierać z chodnika po takim zdarzeniu. Może wtedy zrozumiesz powagę sytuacji. Na chwilę obecną jak widać, Twoja świadomość jest na poziomie co najwyżej nastolatka, który nie stosując się do przepisów, nie mając wyobraźni dopiero dziś przekonał się jak poważne zagrożenie może stwarzstwarzać hulajnoga dla potencjalnych przechodniów.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 18:55Źródło komentarza: Wypadek przy sądzie. Nastolatek na hulajnodze wjechał w funkcjonariuszkęAutor komentarza: KaliszTreść komentarza: Panie Janie proszę pomysleć co tu w okolicy zrobić by była tańsza energia elektryczna . Może wiecej siłowni wiatrowych lub biogazowni , to są także miejsca pracy , ma Pan dobre pomysły . Liczymy na Pana , nie kto inny jak Pan.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 18:19Źródło komentarza: Podkaliski zakład w niemieckiej TV. „PRZEJĘCIE Gubor”Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: Akurat wychodzac z tego sadu masz czas na rozejrzenie czy cos nie jedzie. Nie wychodzisz od razu na chodnik.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 18:07Źródło komentarza: Wypadek przy sądzie. Nastolatek na hulajnodze wjechał w funkcjonariuszkęAutor komentarza: załamkaTreść komentarza: Kilka miesięcy temu, chłopcy na rowerach i hulajnogach jechali całą bandą (Widok) i spluwali na przechodniów. Młodzi zwłaszcza latem zbierają się w grupach i co taki przechodzień może zrobić..Data dodania komentarza: 17.03.2026, 17:52Źródło komentarza: Wypadek przy sądzie. Nastolatek na hulajnodze wjechał w funkcjonariuszkę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama