Reklama
środa, 13 maja 2026 01:59
Reklama
Reklama
Reklama

Kubuś Glapiński musi jechać do Włoch

Od pół roku 2-letni Kubuś Glapiński z Kalisza zmaga się z ciężkim nowotworem. Żeby pokonać neuroblastomię konieczna jest chemio i radioterapia, co najmniej dwie operacje, autoprzeszczep i mega chemia. A na koniec kosztujący blisko 200 tysięcy złotych wyjazd do zagranicznej kliniki, w której możliwe byłoby wyleczenie dziecka. Rodzice zaczęli zbiórkę pieniędzy. Mają już 110 tysięcy złotych, brakuje im 60.
Kubuś Glapiński musi jechać do Włoch

Życie Kubusia Glapińskiego i jego rodziny zmieniło się w ciągu jednego dnia. 5 lipca 2014 roku rodzice pojechali  z nim do lekarza. Przeczuwali, że coś jest nie tak, ponieważ chłopiec od siedmiu dni źle się czuł. Nie spodziewali się, że diagnoza złamie ich życie i diametralnie zmieni kolejne dni, miesiące, lata. Usłyszeli, że ich dziecko ma w brzuszku guza o wielkości 11 na 9 cm, naciekającego na nerkę. Trafili do Poznania na onkologię. Tam chłopczyk przeszedł pierwszą chemioterapię. Guz się zmniejszył, ale oprócz niego, kolejnego odkryto w śródpiersiu. Badania wykazały, że Kubuś cierpi na neuroblastomię IV stopnia, czyli najwyższy stopień zaawansowania nowotworu. Od tego czasu jego życie toczy się praktycznie w szpitalu.

- W ubiegłym tygodniu Kuba miał przeprowadzoną operację we Wrocławiu. To była operacja wycięcia drugiego z guzów. Po tej operacji, w ciągu najbliższych dwóch tygodni zostanie przeprowadzona bardzo silna chemioterapia w Poznaniu. Potem będzie miał autoprzeszczep, a potem czeka go radioterapia – mówi Sylwia Kargul (na zdj.), ciocia Kuby Glapińskiego.

Kilka tygodni po radioterapii Kubuś powinien trafić do włoskiej kliniki na leczenie przeciwciałami anty-GD2, po to, by nowotwór nie wrócił. Jeśli leczenie przebiegłoby bez komplikacji będzie to miało miejsce na wiosnę. Niestety chłopiec takiego leczenia nie może przejść w Polsce.

- Z informacji, które posiadamy Kuba nie został zakwalifikowany do leczenia w Polsce, ponieważ są pewne odstępstwa  od Europejskiego Protokołu Leczenia Neuroblastomy tak wysokiego ryzyka. Jeżeli są dzieci, które nie mają tych odstępstw, to jak najbardziej mogą być zakwalifikowane do leczenia w Polsce. Na tą chwilę wiemy, że Kuba się nie kwalifikuje – mówi krewna chłopca.

Z lewej: Tomasz Jeżyk z Fundacji Bread of Life wspierający zbiórke pieniędzy na rzecz chłopca

Terapia przeciwciałami anty-GD2 we Włoszech kosztuje prawie 200 tysięcy złotych. Udało się zebrać już 110 tysięcy, co Tomasz Jeżyk, prezes Kaliskiej Fundacji Bread of Life uważa za wielki sukces, ale ciągle próbuje uzbierać brakującą kwotę. - Stworzyliśmy akcję ,,Moc złotówki’’, gdzie kaliszanie będą mogli przekazać złotówkę na leczenie Jakuba i to jest niewiarygodne, bo ta akcja zaczyna działać. Na koncie Kuby pojawia się coraz więcej pieniędzy i widzimy, że jest to bardzo prosta akcja, w którą ludzie chcą się angażować, bo to tylko złotówka. Złotówka, otwarte serce i chęć – mówi Tomasz Jeżyk.



Tyle wystarczy, by uratować życie kolejnego małego kaliszanina. Przed Kubusiem długa walka, ale wierzymy, że wygrana.

Katarzyna Krzywda, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama