Reklama
wtorek, 8 września 2026 02:19
Reklama
Reklama
Reklama

Wykazywał badania, których nie było i pobierał refundację. Ginekolog odpowiada przed sądem za wyłudzenia z NFZ

Ponad 1300 pacjentek i…. jednego pacjenta ma do przesłuchania sąd w sprawie ginekologa oskarżonego o wyłudzenie pieniędzy z NFZ. Według ustaleń śledczych karz brał refundację za badania, których nie wykonał lub wykonał prywatnie, więc płaciły za nie same pacjentki. Część kobiet, jak wynika z aktu oskarżenia, próbował też zmusić do składania fałszywych zeznań. Krzysztof M. nie przyznaje się do winy.
Wykazywał badania, których nie było i pobierał refundację. Ginekolog odpowiada przed sądem za wyłudzenia z NFZ

Sprawa dotyczy pacjentek leczących się w kilku ośrodkach zdrowia w funkcjonujących tam gabinetach ginekologicznych. Większość z nich była w powiecie ostrzeszowskim, ale także w powiecie ostrowskim. Każdy miał zawarte umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, który refundował badania. Także te, których nie było - uważa prokuratura. - Przez okres 8 lat (ginekolog – red.) kierował wnioski o przyznanie refundacji z NFZ w sytuacji, kiedy pewne usługi były niewykonywane lub były wykonywane prywatnie, czyli refundacja mu się nie należała. W wyniku czego wykazał udzielenie świadczeń medycznych 1347 osobom na ogólną kwotę ponad pół miliona złotych, z których NFZ zrefundowała świadczenia medyczne na ogólną kwotę ponad 480 tysięcy, co do których brak było podstaw do dokonania refundacji – wyjaśnia Ireneusz Kaźmierczak, prokurator. - Sprawa wyszła dzięki jednej z pań, która z ciekawości sprawdziła w systemie elektronicznym, jakie miała wykonywane zabiegi. I okazało się, że w systemie figurują zabiegi, których nie miała wykonanych.

Wówczas sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy od NFZ otrzymali numery PESEL pacjentek odwiedzających lekarza. W tym gronie, jak się okazało, był także mężczyzna. W trakcie dochodzenia przesłuchano kilka tysięcy osób. Oprócz zarzutu wyłudzenia pieniędzy z NFZ prokuratura zarzuca ginekologowi próbę nakłaniania części pacjentek do zeznawania na jego korzyść, czyli potwierdzenia wykonania badań, których w rzeczywistości nie miały.

Sprawa toczy się przed kaliskim sądem. W poniedziałek 14 grudnia mężczyzna nie był obecny podczas odczytywania zarzutów. Przytoczono jedynie jego zeznania ze śledztwa. Już wtedy odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy.

Fakt, że NFZ otrzymywał dokumenty o wykonaniu zabiegów, które się nie odbyły, potwierdziła przed sądem zeznająca jako świadek prowadząca jeden z ośrodków zdrowia, w którym oskarżony o wyłudzenie lekarz pracował. - Była kontrola z NFZ, która zakwestionowała tylko wizyty, które same pacjentki wskazały jako nieodbyte – wyjaśniła świadek. - Musieliśmy oddać za niewielką ilość porad, bo akurat u nas tych pacjentek było niewiele, ale jednak musieliśmy zwrócić pieniądze do NFZ.

O jaką kwotę chodzi – tego zeznająca lekarz nie potrafiła powiedzieć, ponieważ dokumenty dotyczące sprawy cały czas są zabezpieczone i nie miała do nich dostępu. Jednak przyznała, że miesięczny kontrakt jej ośrodka z NFZ na gabinet ginekologiczny opiewał na około 3 tys. zł. Według umowy połowa trafiała do oskarżonego lekarza. A ustalenia śledczych wskazują, że mężczyzna w raportach wysyłanych do NFZ wpisywał dziennie nawet 100 usług medycznych. A te miał wykonywać, jak wynika z dokumentacji, w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie WIĘCEJ.

Lekarzowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

AW, zdjęcia autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 12 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama