Reklama
wtorek, 8 września 2026 02:18
Reklama
Reklama
Reklama

Ból głowy czy bezsenność. Z jakimi problemami pacjenci dzwonią po pogotowie lub zgłaszają się na SOR?

Przewlekły ból głowy, bezsenność, otarcia. Powód, by wezwać pogotowie, lub zgłosić się na Szpitalny Oddział Ratunkowy zawsze się znajdzie. I od zawsze jest to poważny problem. A szczególnie teraz, kiedy medycy przed spotkaniem z pacjentem muszą stosować dodatkowe środki ostrożności, co zabiera dodatkowy, cenny czas. A często okazuje się, że wzywający pomocy najzwyczajniej w świecie powinien skorzystać z teleporady.
Ból głowy czy bezsenność. Z jakimi problemami pacjenci dzwonią po pogotowie lub zgłaszają się na SOR?

Teleporady są nowością. I z pewnością minie jeszcze trochę czasu, zanim przyzwyczaimy się do takiego sposoby kontaktu z lekarzem. Jednak praktyka czyni mistrza i kilka miesięcy po wprowadzeniu teleporad wiemy, że wiele rzeczy można załatwić właśnie przez telefon, smsa lub maila.

Jednak nadal część osób boi się teleporad lub zniechęcona zajętym numerem lekarza, obchodzi system. W jaki sposób? Najprostszy z możliwych. Zamiast szukania pomocy u lekarza rodzinnego, czy specjalisty dzwoni na numery alarmowy. Jazda – i to dosłownie, zaczyna się w momencie kiedy zgłoszenie zostaje uznane za zasadne. Obecnie każdy taki wyjazd to sporo dodatkowej pracy dla medyków. - Wyjeżdżając do poszkodowanego, musimy się dodatkowo zabezpieczyć. Oprócz odzieży medycznej, którą nosimy na co dzień w pracy stosujemy fartuchy barierowe, maski, przyłbice, a czasem jest to pełne ubranie w kombinezon, który roboczo nazywamy kombinezonem covidowym – wyjaśnia Jakub Rychlik, ratownik medyczny. - Jeśli mamy informację, że pacjent jest z grupy ryzyka lub ma typowe dla tej choroby objawy, to wtedy przed wyjazdem lub dojeżdżając do miejsca zdarzenia, ale jeszcze nie wchodząc do naszego poszkodowanego, musimy się dodatkowo ubrać i zabezpieczyć.

Trzy miesiące i 35 tysięcy nieuzasadnionych zgłoszeń

I chociaż tych telefonów w ostatnim kwartale było mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego (mniej pacjentów we wszystkich ośrodkach służby zdrowia to tendencja zauważalna od początku pandemii), to nadal jest sporo zbędnych. W ostatnich trzech miesiącach w Wielkopolsce odnotowano ponad 53 tysiące zgłoszeń (w tym prawie 50 tysięcy na numer 112), z czego sporo ponad 35 tysięcy były to zgłoszenia nieuzasadnione. - W miesiącach od września do  listopada 2019 liczba zgłoszeń w stosunku do analogicznego okresu 2020 roku była większa, więc można powiedzieć, że zmniejszyła się liczba zgłoszeń na numer 112 o około 10 procent – podsumowuje Waldemar Paternoga, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. - Natomiast liczba zdarzeń, które zostały skutecznie przekierowane do państwowego ratownictwa medycznego zdecydowanie wzrosła. Szczególnie w miesiącach październik - listopad. Ten wzrost wynosił około 20 procent. To zjawisko jest  oczywiście związane z pandemią i należy je z tym jednoznacznie wiązać.

Dane dotyczące września, października i listopada 2019 i 2020 roku dla województwa wielkopolskiego:

Miasto Kalisz od 1 września do 30 listopada, zgłoszenia zasadne przekazane do służb ratunkowych:

Jeśli nie pogotowie, to SOR

A jeśli nie pogotowie to Szpitalny Oddział Ratunkowy. SOR-y również działają w zaostrzonym rygorze sanitarnym, więc każdy pacjent to potencjalne zagrożenie. - Dlatego osoby z błahymi problemami nie powinny zgłaszać się na SOR, tylko szukać pomocy u lekarzy rodzinnych, w przychodniach specjalistycznych lub na wieczorynce – instruuje Dariusz Bierła, dyrektor szpitala w Ostrowie Wielkopolskim. - Działania całego zespołu są nakierowane na udzielanie pomocy podejrzanym i zakażonym i oczywiście cały czas leczymy pacjentów niecovidowych. Tych z bezpośrednim zagrożeniem życia.

Dyżurny w Centrum Powiadamiania Ratunkowego robi wywiad z dzwoniącym. Odpowiedzi, jakich udziela szukający pomocy są podstawą do wysłania zespołu ratownictwa medycznego. - Z wieloma sytuacjami nasz poszkodowany jest sobie w stanie poradzić w domu – dodaje  Jakub Rychlik. - Podam przykład, z którym się często borykamy: jeśli ktoś ma ból głowy od roku to znaczy, że to schorzenie przewlekłe i na pewno nie jest związane z koronawirusem lub bezpośrednim zagrożeniem życia. I my jako ratownictwo tego problemu nie rozwiążemy. ZRM jest od postępowania doraźnego, dlatego tego schorzenia nie wyleczymy.

Kilku porad, doraźnych, może także udzielić właśnie dyżurny w CPR. Dane Urzędu Wojewódzkiego, który koordynuje pracę Centrum pokazują też, że spośród prawie 50 tysięcy telefonów na numer 112 w ostatnim kwartale niecałych 17 tysięcy dzwoniących zrezygnowało z rozmowy przed połączeniem z dyżurnym.

AW, zdjęcia archiwum


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 12 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Pasażer Treść komentarza: No właśnie. Czy zadaniem centrum przesiadkowego nie powinno być rozwiezienie po całym mieście tych co zostawiają tam samochody? Problemów tym, że tam autobusów jest jak na lekarstwo, o nie we wszystkie kierunki można pojechać. Uważam, że nie można tego miejsca nazywać punktem przesiadkowym, bo nie spełnienia swojej podstawowej funkcji. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:44 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: paf Treść komentarza: I najzdrowszy asfalt Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: Marcin Treść komentarza: Mówi się, ile oddano opakowań, a czy są dane, ile ich nie oddano i kto na tym zarobił 50 gr za sztukę? Nieraz widzę w śmietniku kaucyjne butelki, jak są niezgniecione, to czasem sobie wezmę i mam zniżkę w sklepie, ale widać kaucja wielu nie mobilizuje. A co z mieszkańcami małych miejscowości? Kiedyś w sklepie w podkaliskiej wsi sprzedano mi napój, ale pustej butelki po poprzednim nie przyjęto, musiałem rowerem wieźć obie. Automatu nie było, a nawet jak są, nie zawsze działają, a sprzedawcy kręcą nosem na przyjmowanie. Zresztą drukowanie tych kwitów przez automaty oznacza zużycie papieru, gdzie tu dbałość o środowisko? System byłby lepszy, gdyby butelki nadawały się do ponownego napełnienia, lecz skoro i tak trafiają do utylizacji, to mija się z celem, wrzucanie do kosza z plastikiem jest wystarczające. Kiedyś to wiele rzeczy można było naprawić, teraz to tylko takie pozory dbania o ekologię. Producenci po kilku latach nie mają nieraz części do swoich wyrobów, byle kupować nowe. Albo ile niespożytego jedzenia ludzie oddają w barach i restauracjach. Tu trzeba uświadamiać, że tak się nie robi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 21:14 Źródło komentarza: Miliard butelek! Jedni zarabiają, inni tracą na systemie kaucyjnym Autor komentarza: k2 Treść komentarza: To by usprawniło też ruch samochodowy w tym miejscu, bo nie trzeba byłoby dostosowywać cyklu świateł do potrzeb pieszych (chodziliby sobie swobodnie po placu). Data dodania komentarza: 7.09.2026, 20:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama