Reklama
środa, 13 maja 2026 02:35
Reklama
Reklama
Reklama

Dziedzictwo utracone – kaliski akcent na wystawie w Gdańsku ZDJĘCIA

„Dziedzictwo utracone” to tytuł najnowszej ekspozycji przygotowanej przez Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Kuratorzy wystawy - Marta Baranowska, Izabela Boguszewska, Bartłomiej Garba, dr Dmitriy Panto oraz Marek Zambrzycki - postawili sobie za cel przybliżenie zarówno skali strat poniesionych przez naszą kulturę w latach 1939-1945, jak również przykładów jej ratowania.
Dziedzictwo utracone – kaliski akcent na wystawie w Gdańsku ZDJĘCIA

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin, który objął wystawę patronatem honorowym, w liście do zebranych na inauguracji podkreślił, iż „dziedzictwo we wszystkich wymiarach, poczynając od niematerialnych przejawów, poprzez słowo utrwalone, dzieła sztuki, architekturę czy w końcu technikę, jest fundamentem kultury, będącej przecież najsilniejszą tkanką łączną narodu. Tę rudymentarną rolę kultury dostrzegli ideolodzy dwóch najbardziej zbrodniczych systemów politycznych, które zrodziły się w ubiegłym wieku - rosyjskiego komunizmu i niemieckiego nazizmu, niszcząc i rabując w Polsce w pierwszej kolejności wszystko to, co mogłoby być związane z historią i tradycją, a w przyszłości z rozwojem państwa. Ogrom strat wynikający z tego haniebnego procederu będzie już chyba na zawsze nigdy niezabliźnioną raną naszej kultury”.

Jeden z najbardziej imponujących elementów ekspozycji stanowią szklane tafle, na które naniesiono nazwy najważniejszych zabytków i dzieł sztuki, które utraciliśmy w czasie II wojny światowej. Dzięki temu zabiegowi zwiedzający mają wrażenie, iż przemieszczają się czymś na kształt korytarza „utraconego dziedzictwa”. Instalacji nadano nazwę „63 000” - nawiązując tym samym do liczby dzieł, jakie znajdują się aktualnie na liście strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wśród nich są m.in. „Portret młodzieńca” Rafaela Santi oraz „Leżąca lwica” Albrechta Dürera. Jednocześnie organizatorzy przybliżają sylwetki osób, które z narażeniem życia ratowały nasze dziedzictwo zarówno w czasie okupacji, jak i po 1945 r. Stąd też przywołana została postać historyka sztuki i muzeologa Stanisława Lorentza, a także historyka Karola Estreichera zaangażowanego w rewindykację zagrabionych dzieł sztuki.

W drugiej części wystawy zwiedzający mogą zapoznać się z historią konkretnych zabytków, które dzięki działaniom muzealników, duchownych oraz zwykłych obywateli - udało się ocalić przed zniszczeniem lub utratą. Są to m.in. XV-wieczna rzeźba „Kobiety Jerozolimskie”, nieznanego autorstwa, ocalała dzięki ewakuacji z Pelplina do Torunia, gdzie zaopiekowało się nią wojsko, umieszczając ją w suterenach koszar miejscowego batalionu balonowego, dwutomowe faksymile Biblii Jana Gutenberga, które uratował ks. Antoni Liedtke, a także „Słownik języka polskiego...” opracowany przez Aleksandra Zdanowicza (wyd. Wilno 1861), „Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich” Samuela Adalberga (wyd. Warszawa 1889) oraz „Żywot Mikołaja Kopernika” Ignacego Polkowskiego (wyd. Gniezno 1873) pochodzące z kolekcji Leopolda Juliana Kronenberga, którą ofiarował kaliskiej Bibliotece i Czytelni Publicznej im. Adama Mickiewicza po jej zrujnowaniu przez Niemców w 1914 r. Lata II wojny światowej szczególnie boleśnie odcisnęły swoje piętno na dziejach naszych książnic, których zbiory bezpowrotnie zniszczono w ramach akcji zasypywania kanału Babinka. Obserwujący to barbarzyństwo kaliszanie ratowali niszczone przez okupanta książki ryzykując często własne życie. Do takich osób należał m.in. Teodor Koperski, ojciec Macieja Koperskiego, który przed wojną pracował w kaliskim starostwie, a także pocztowiec Piotr Molek, ojciec Kazimiery Łaźnej. Dzięki ich heroicznej postawie po latach do zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka trafił m.in. fragment wspomnianego księgozbioru Kronenberga.

W otwarciu ekspozycji wzięli udział m.in Tomasz Gieszcz - dyrektor Biura Wojewody Pomorskiego, Dawid Krupej - doradca Ministra MKiDN, dr Robert Domżał - dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, Adam Borowiak - dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu oraz Monika Sobczak-Waliś - kierownik Działu Zbiorów Specjalnych, Leszek Synak - przedstawiciel Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku, Hanna Śliwa-Wielesiuk - prezes Zarządu Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Gdańsku, Karol Wardański - prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych Zarząd Okręgowy w Gdańsku oraz goście honorowi: Joanna i Andrzej Gwiazdowie.

Wystawa jest dostępna dla zwiedzających do 23 czerwca 2019 r.

Źródło: Miejska Biblioteka Publiczna/Monika Sobczak-Waliś, fot. Monika Sobczak-Waliś


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama