Reklama
środa, 13 maja 2026 02:33
Reklama
Reklama
Reklama

Bójka o dwie butelki denaturatu zakończona śmiercią. Sprawca przed sądem ZDJĘCIA

On miał dwie butelki, a ona chciała się napić, więc go okradła. Mężczyzna się zdenerwował i próbując odzyskać swoją własność, zadał kobiecie – jak twierdzi – cios w policzek. Ta upadła, dostała drgawek i ostatecznie zmarła. Przed kaliskim sądem ruszył proces Krzysztofa W., który jest oskarżony pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Zdaniem biegłych nie cios, lecz właśnie dotkliwie pobicie kobiety było powodem jej zgonu.
Bójka o dwie butelki denaturatu zakończona śmiercią. Sprawca przed sądem ZDJĘCIA

Według ustaleń prokuratury do zdarzenia doszło między 18 a 20 września ub.r. W jednym z pustostanów na terenie miasta od kilku dni odbywała się libacja alkoholowa. Uczestniczyła w niej Beata M., która w budynku nie mieszkała, ale często przychodziła na zakrapiane spotkania. Tym razem piła w towarzystwie trzech mężczyzn. Wśród nich był Krzysztof W. Kiedy zasnął – według wyjaśnień składanych przez niego w sądzie – kobieta go okradła. - Ja spałem. Beata podeszła do mnie i ukradła mi alkohol.  Wyciągnęła mi spod głowy dwie półlitrowe, zamknięte butelki denaturatu. W tym momencie się obudziłem, wybiegłem za nią. Ona już chciała przejść przez dziurę w drzwiach. Jedną nogę miała na zewnątrz. Wtedy ją uderzyłem - wyjaśniał Krzysztof W. - Uderzyłem ją od tyłu. Czułem, że dostała w policzek, nie w głowę. 

Myślał, że to padaczka

Kobieta upadła. Wtedy 33-latek odebrał swoje butelki z denaturatem, wrócił do pokoju, tam je opróżnił, po czym postanowił opuścić budynek. Kiedy przechodził obok Beaty M. widział, że z głowy płynie jej krew i ma drgawki, stwierdził jednak, że to padaczka alkoholowa. Mimo to nie pomógł znajomej. 52-letnia kobieta zmarła.

Złamał rękę, bił po głowie

Według prokuratury przyczyną zgonu była niewydolność oddechowa spowodowana uszkodzeniem opłucnej i zmiażdżeniem prawego płuca.  A te obrażenia powstały na skutek pobicia, a nie uderzenia w twarz. - Złamał jej rękę, następnie bił ją po głowie, jak również pchnął rękoma w klatkę piersiową, w wyniku czego Beata M. przewróciła się na podłogę, uderzając głową o próg. Następnie przygniótł jej klatkę piersiową swoim ciałem, co doprowadziło do śmierci  - czytał akt oskarżenia prokurator Adam Handke.  

Mężczyzna przyznał przed sądem, że nie pamięta szczegółów zdarzenia. Był w ciągu alkoholowym. W dniu, w którym miał uderzyć Beatę M. wypił litr denaturatu. 

- Pan był wtedy trzeźwy? - pytał sędzia Marcin Borowiak. 

- Trochę byłem pijany.

- Co to znaczy trochę?

- Trochę kontaktowałem. Bardziej nie kontaktowałem - stwierdził w końcu Krzysztof W.  

Do 12 lat więzienia

Jak podkreślał podczas procesu oskarżony nie chciał zabić kobiety. Nie zdawał sobie sprawy, że Beata M. może umrzeć. Taka refleksja miała mu przyjść do głowy później. Jednak nie skłoniła go do powrotu, by zobaczyć, co stało się z kobietą. O jej śmierci dowiedział się  26 września od policji. Tego dnia został zatrzymany. 

Krzysztof W. przebywa w tymczasowym areszcie. Przed sądem przyznał się jedynie do zadania ciosu. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

AW, fot. autor 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama