Reklama
wtorek, 11 sierpnia 2026 19:55
Reklama
Reklama
Reklama

Bożonarodzeniowe tradycyje

Pojawienie się na niebie pierwszej gwiazdy było znakiem, że można rozpocząć wigilijną wieczerzę. Zgodnie z tradycją, na przystrojonym stole, dominuje nieparzysta liczba postnych potraw. Za to przy stole, według wierzeń, powinna zasiąść parzysta liczba uczestników. Bogate obrzędy bożonarodzeniowe, które przez wieki ewoluowały, ale nadal są obecne w naszych przygotowaniach, w dużej mierze mają przedchrześcijańskie korzenie.
Bożonarodzeniowe tradycyje

Przygotowania do Wigilii rozpoczynano od wyprawy do lasu po zielone. Gałęzie przyniesione z lasu były symbolem życia, płodności i radości. Zwyczaj zdobienia domów w okresie Bożego Narodzenia narodził się w średniowieczu. Na przełomie XVIII/XIX wieku  pojawił się zwyczaj ubierania choinki, który choć najmłodszy, najbardziej zakorzenił się w świątecznej tradycji przyodabiania domu.

„Gdy rozwidniło się zupełnie, a wszystkie lampy pogasły, przyjeżdżały siostry cioteczne ze swym ojcem. Wyciągały z pudełek złotolice cacka na choinkę. To było hasło. Choinkę wnoszono do salonu, a jeszcze zanim ją postawiono, trzeba było umieścić na szczycie srebrzystą gwiazdę i anioła dmącego w puzon. Potem zawieszało się jabłka, pod którymi z wolna i leniwie gięły się gałęzie choinki. A gdy choinka była już ubrana i omotana w złote i srebrne nici, od ciepła w pokoju zaczynały wirować wielobarwne świecidła, pachnieć pierniki i figi. Ach, figi! Czy wy pamiętacie jeszcze, jak pachną figi i daktyle wespół z igłami choinki?” – wspominała Boże Narodzenie w rodzinnym domu Maria Dąbrowska.

Co na stole?

W dawnych czasach w Polsce rozwidlone gałęzie jodły wieszano pod sufitem. Po wigilii gospodarz kręcił z niej powrósła, którymi obwiązywał drzewa owocowe. Miało to oczywiście przynieść urodzaj. Były regiony, gdzie używano do tego słomy „Na słomie człowiek rodzi się, na słomie umiera” – stąd do dziś wkładamy ją pod obrus, na którym kładzione są wigilijne potrawy.

Wigilijna, obfita kolacja oznaczała nadejście czasu świątecznego, czasu zabawy. Potrawy, w zależności od regionu Polski, czy rodzinnych tradycji, są zróżnicowane – od zupy rybnej czy migdałowej po barszcz z uszkami i grzybową. Na wigilijnych stołach pojawiają się: kasza gryczana z sosem grzybowym, makiełki, kutia, pierogi z grzybami, kapusta z grochem i oczywiście ryby – tutaj króluje karp. I oczywiście kompot z suszu. A na deser makowce, serniki, torty orzechowe i pierniki. Bez względu na region, w przepisach na postne potrawy dominują mak, miód, ziarna zbóż, orzechy, grzyby, groch i suszone owoce. Konieczne trzeba było z nich przyrządzić nieparzystą liczbę potraw i by zapewnić sobie szczęście, zdrowie i obfitość w nowym roku, spróbować każdej z nich. A już do wieczerzy zaprosić parzystą liczbę biesiadników. Nieparzysta  oznaczała śmierć jednego z biesiadników w roku następnym.

Nieodłącznym elementem, dla wędrowca symbolizującego szukającą schronienia Świętą Rodzinę, ale i naszych przodków jest puste nakrycie. Według wierzeń wigilijny stół łączył dwa światy, ten żywych i naszych nieżyjących krewnych, którzy tego dnia mogli wrócić do swych domów. Dla nich, zwyczaj ten już raczej nie istnieje, zostawiano uchylone drzwi.

Ważnym elementem kolacji była pamięć o zwierzętach. Gospodarze dzielili się z nimi opłatkiem i resztkami z wieczerzy, które miały sprawić, że będą się dobrze chować. Wierzono, że właśnie tego dnia zwierzęta przemawiają ludzkim głosem.

„Bóg się rodzi”

Odprawiana o północy pasterka symbolizowała narodzenie Jezusa. Według wierzeń, wychodząc do kościoła, nie gaszono świateł na znak jasności, jaka przyszła wraz z pojawieniem się Dzieciątka. W drodze na uroczyste nabożeństwo gospodarze obserwowali pogodę, wierząc, że „Gody Widne – to stody ciemne (tzn. pełne plonów), a jak Gody Ciemne – to stody widne (tzn. puste). Wszyscy śpiewali kolędy. Najstarsze, w tym np.”Anioł pasterzom mówił”, pochodzą z XV/XVI wieku. Ich autorami byli anonimowi twórcy i znani pisarze – Piotr Skarga podobno napisał „W żłobie leży”, spod pióra Franciszka Karpińskiego wyszło „Bóg się rodzi”.

AW na podstawie: Renata Hryń – Kuśmierek, Polskie tradycje doroczne, fot. pixabay.com


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1023 hPa
Wiatr: 14 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: S1964 Treść komentarza: Co to znaczy od Państwa. Przecież Państwo rozdaje to co nam najpierw zabrało... Data dodania komentarza: 11.08.2026, 17:48 Źródło komentarza: 300 zł od państwa nie wystarczy na szkolne zakupy? Rodzice wydadzą znacznie więcej Autor komentarza: Zaniepokojony Treść komentarza: Czekamy z niecierpliwością na odczyt "tacho" z ciągnika, czy aby była przepisowa prędkość. Data dodania komentarza: 11.08.2026, 15:35 Źródło komentarza: Druga ofiara. Nie żyje dwóch młodych ludzi Autor komentarza: dd Treść komentarza: W punkt Data dodania komentarza: 11.08.2026, 14:05 Źródło komentarza: 300 zł od państwa nie wystarczy na szkolne zakupy? Rodzice wydadzą znacznie więcej Autor komentarza: Realista Treść komentarza: Płazińce nie przechodzą przez jezdnię, są bardzo ostrożne. Dlatego mieszkają tylko po jednej stronie. W przypadku chrząszczy sprawa jest bardziej złożona. Ich wybór miejsca zamieszkania to wypadkowa dbałości o zdrową dietę i ostrożności. Gdyby stale mieszkały po stronie płazińców, to w końcu nie mogłyby powstrzymać się przed nadmiernym apetytem, co odbiłoby się na ich przewodzie pokarmowym. Gdyby droga była węższa, groziłoby to samo. Dlatego optymalny dla nich wybór miejsca zamieszkania to przeciwna strona drogi o obecnej szerokości. Umysły światłych czynników przenikliwie ogarnęły wszystkie te skomplikowane zależności i podpowiedziały swoim użytkownikom rozwiązanie - Obszar Natura 2000. Data dodania komentarza: 11.08.2026, 13:59 Źródło komentarza: Te drogi też rozjeżdżają! Czytelnicy alarmują, instytucje nic nie robią
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama