Reklama
środa, 13 maja 2026 03:11
Reklama
Reklama
Reklama

To było święto handballa! MKS zagrał z Vive na inaugurację Superligi ZDJĘCIA

Atmosfery wielkiego sportowego święta doświadczyli kibice, którzy wybrali się w sobotę do Areny na oficjalną inaugurację nowego sezonu PGNiG Superligi. Beniaminek i debiutant na tym szczeblu MKS Kalisz przy szczelnie wypełnionych trybunach i głośnym dopingu zmierzył się z naszpikowanym gwiazdami wielokrotnym mistrzem Polski PGE Vive Kielce. I choć niespodzianki nie było, bo rywale wygrali różnicą kilkunastu bramek, to poziom i klimat widowiska z pewnością zadowoliły każdego.
To było święto handballa! MKS zagrał z Vive na inaugurację Superligi ZDJĘCIA

Na Kalisz skierowane były w sobotę oczy całej handballowej Polski, bo to właśnie w Arenie oficjalnie zainaugurowano nowy sezon PGNiG Superligi. Bilety na ten mecz rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, chętnych do zakupienia wejściówek nie brakowało nawet tuż przed rozpoczęciem pojedynku, dzięki czemu trybuny wypełniły się praktycznie po brzegi. Pełna hala, głośny doping, bogata oprawa, Mazurek Dąbrowskiego przed meczem, a do tego telewizyjna transmisja sprawiły, że wszyscy obecni mogli poczuć klimat wielkiego sportowego święta. Humorów zebranym widzom nie popsuł nawet wynik, niekorzystny dla gospodarzy, bo ten poniekąd był do przewidzenia. Vive to przecież czołowy zespół w Europie i absolutnie najlepszy w Polsce. Od dłuższego czasu nie ma w kraju równych sobie (w zeszłym sezonie wygrał wszystkie mecze ligowe). Dlatego dla gospodarzy była to przede wszystkim cenna lekcja na przyszłość i oswojenie się z superligową atmosferą. – My cały czas się uczymy i mam nadzieję, że wyciągniemy z tego spotkania jak najwięcej pozytywnych elementów. Potrzebujemy jeszcze czasu, przynajmniej 2-3 miesięcy, by grać na wyższym i zarazem optymalnym poziomie – podkreśla grający drugi trener MKS-u, Łukasz Kobusiński.

Do starcia z takimi tuzami, jak Sławomir Szmal, Karol Bielecki, Michał Jurecki, Mariusz Jurkiewicz czy Julen Aguinagalde, kaliszanie podeszli bez żadnych kompleksów. Na bramkę Bieleckiego otwierającą rezultat błyskawicznie odpowiedział Kirył Kniaziew, który stał się w ten sposób historycznym, bo pierwszym zdobywcą gola dla MKS-u w PGNiG Superlidze. W początkowej fazie meczu podopieczni Pawła Ruska napsuli rywalom sporo krwi. Zwłaszcza w 10. minucie, gdy objęli prowadzenie (5:4) po celnym rzucie Michała Czerwińskiego, który zbiegł ze skrzydła na koło i pokonał Szmala. – Mieliśmy duży szacunek do drużyny z Kalisza, bo to pierwsza kolejka nowego sezonu, a do tego graliśmy na parkiecie beniaminka, który na pewno po awansie miał spore oczekiwania. Nie mieliśmy zbyt wiele materiałów o rywalach, nie wiedzieliśmy tak naprawdę, co nas może czekać. Dlatego skupiliśmy się przede wszystkim na sobie, chcieliśmy wygrać obroną i z biegiem czasu graliśmy coraz lepiej – komentuje Krzysztof Lijewski, rozgrywający Vive.

Kielczanie szybko wrócili na właściwy tor. Po kwadransie odskoczyli na 8:5, a tuż przed przerwą na 16:9. Gospodarze nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry. Po powrocie z szatni zaczęli skracać dystans. W 39. minucie po szybkiej kontrze i bramce Michała Dreja tracili do faworyzowanych rywali tylko trzy gole (16:19). Był to jednak ich ostatni zryw w tym pojedynku. Ostatecznie górę wzięły doświadczenie i rutyna podopiecznych Tałanta Dujszebajewa. Kaliską defensywę niemiłosiernie żądliły kieleckie skrzydła. Zwłaszcza po kontratakach, których w całym meczu goście wykorzystali aż jedenaście. Niemal ze stuprocentową skutecznością swoje próby wykańczali Manuel Strlek (lewe skrzydło) i Blaz Janc (prawe skrzydło), którzy rzucili odpowiednio osiem i sześć bramek, najwięcej spośród wszystkich graczy, którzy wybiegli na parkiet Areny (w kaliskim teamie po cztery gole zanotowali Kamil Adamski i Artur Bożek). Rozmiary zwycięstwa mistrzów Polski (36:20) są wysokie, ale z pewnością nie oddają w pełni przebiegu inauguracyjnego meczu. Bo beniaminek z Kalisza zagrał z charakterem i fragmentami bił się z gwiazdami piłki ręcznej jak równy z równym.

Warto dodać, że pierwszego symbolicznego podania w sobotnim spotkaniu dokonała Marta Walczykiewicz, wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro w kajakarstwie. W przerwie meczu zaś włodarze miasta i klubu uhonorowali osoby, które w 2007 roku reaktywowały piłkę ręczną w grodzie nad Prosną.

Michał Sobczak, fot. autor, Agnieszka Walczak

***

MKS Kalisz – PGE Vive Kielce 20:36 (10:16)

MKS: Tatar, Zakreta – Adamski 4, Bożek 4, Rosiek 3, Czerwiński 2, Kniaziew 2, Adamczak 1, Bałwas 1, Drej 1, Grozdek 1, Misiejuk 1, Galewski, Kobusiński, Krycki, Kwiatkowski.
Kary: 10 min. Rzuty karne: 1/1.

Vive: Szmal, Ivić – Strlek 8, Janc 6, Djukić 4, Lijewski 4, Bielecki 3, Aguinagalde 2, Jachlewski 2, Jurkiewicz 2, Mamić 2, Bis 1, Jurecki 1, Kus 1, Bombac.
Kary: 6 min. Rzuty karne: 2/3.

Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak (Głogów).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 24 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama