Reklama
środa, 13 maja 2026 00:12
Reklama
Reklama
Reklama

Wypadł z jadącego autobusu. 18-latek jest sparaliżowany. Rodzina walczy o sprawiedliwość

Opieka 24 godziny na dobę, intensywna rehabilitacja, walka o odzyskanie sprawności, o swoje marzenia i o sprawiedliwość. Życie Mateusza Herszela i jego bliskich zmienił tragiczny wypadek. Chłopak wypadł z jadącego autobusu. Jak do tego doszło? Kto zawinił? Rodzina Herszelów nie ma wątpliwości i domaga się ukarania winnego oraz odszkodowania, które przeznaczą na kosztowne leczenie jedynaka.
Wypadł z jadącego autobusu. 18-latek jest sparaliżowany. Rodzina walczy o sprawiedliwość

Był piątek, 24 czerwca 2016 roku, dzień zakończenia roku szkolnego. Około 12-ej 17-letni wówczas Mateusz, uczeń II LO, wracał autobusem PKS z Kalisza do domu w Jankowie Pierwszym w gminie Blizanów. Gdy już miał wysiadać, wydarzyła się rzecz, którą śledczy wyjaśniają do dziś. Chłopak wypadł z pojazdu, uderzając tyłem głowy o kant murowanej wiaty przystanku autobusowego. Mateusz w ciężkim stanie trafił na OIOM. Nadal nie rusza ani nogami ani dłońmi. Ma złamany kręgosłup, a lekarze nie potrafią określić czy Mateusz odzyska sprawność.

Gdyby drzwi były zamknięte…

Tuż po wypadku mediom przekazywano więcej hipotez niż faktów. Mówiono, że chłopak najprawdopodobniej stracił przytomność i dlatego wypadł z autobusu. Rozpatrywano czy kierowca otworzył drzwi za szybko czy może przez upał jechał z otwartymi drzwiami przez cały kurs czy otwierał je co jakiś czas. Policja szukała naocznych świadków zdarzenia. W autobusie w momencie wypadku przebywały jedynie trzy osoby: kierowca, Mateusz i jedna pasażerka. – Kobieta twierdzi, że nic nie widziała, choć siedziała na samym przodzie, tuż przy kierowcy – mówi Małgorzata Herszel, matka chłopaka.

Rodzice Mateusza nie mają wątpliwości co do przebiegu zdarzenia. Mateusz pamięta wypadek i powiedział bliskim, jak do niego doszło. - Mateusz siedział z tyłu autobusu. Kierowca jechał z otwartymi drzwiami. Jeszcze dwie minuty przed wypadkiem rozmawiałam z synem przez telefon. Miałam podjechać na przystanek i go odebrać. Mateusz wstał i zbliżał się do drzwi tuż przy kierowcy. Prawą ręką trzymał się barierki, a w lewej miał świadectwo i portfel. Kierowca, wjeżdżając na zatokę autobusową, skręcił w prawo, odbił w lewo i zahamował. Syn w tym momencie stracił równowagę, ten manewr musiał być na tyle gwałtowny, że Mateusza odwróciło i wypadł, uderzając tyłem głowy o mur przystanku – opowiada nam Małgorzata Herszel.

Kierowca autobusu miał zeznawać, że 18-latek wyskoczył z pojazdu w chwili zbliżania się do zatoki. Rodzice Mateusza w to nie wierzą. – Mateusz jest osobą rozważną. Nigdy nie zachowywał się w ryzykowny sposób. Nigdy nie popisywał się też przed kolegami. Potwierdzają to jego znajomi i nauczyciele – mówi matka chłopaka. W wersję o zasłabnięciu tuż przy drzwiach rodzice również nie wierzą. – Przecież rozmawiałam z nim na chwilę przed wypadkiem. Nie skarżył się na złe samopoczucie. Mówił, że za chwilę będzie. Mateusz uderzył tyłem głowy o kant przystanku. Gdy dotarłam na miejsce, mój syn leżał w kałuży krwi. Jestem pielęgniarką i takiej rany głowy jeszcze nie widziałam. Był półprzytomny – mówi nam Małgorzata Herszel.

Nastolatek natychmiast został zabrany do szpitala. Jego stan był ciężki. Mateusz nie oddychał samodzielnie, miał uraz głowy, sparaliżowane ręce i nogi. Doszło do złamania kręgosłupa. Przez niemal trzy miesiące lekarze walczyli o jego życie na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej kaliskiego szpitala.

Śledczy przeprowadzą eksperyment?

Prokuratura rozpatruje sprawę pod kątem spowodowania wypadku, w którego następstwie doszło do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowieka. Zasięgnięto opinii biegłego medycyny sądowej w celu określenia, jak doszło do obrażeń poszkodowanego. Niespodziewanie, 29 grudnia prokuratura umorzyła śledztwo. Tłumaczyła wówczas, że nie było podstaw, by komukolwiek postawić zarzuty. Decyzja o umorzeniu nie była prawomocna. Rodzice Mateusza od razu wystosowali do prokuratury swoje zażalenie na takie postanowienie. - Prokurator umorzył śledztwo chyba po to, by przed końcem roku poprawić statystyki. Po naszym zażaleniu śledczy przyznali, że potrzeba bardziej wnikliwej analizy całego zdarzenia – mówią rodzice Mateusza.

5 lutego wznowiono śledztwo. – Uwzględniono zażalenie rodziców oraz wyniki kontroli postępowania. Decyzja o umorzeniu śledztwa na pewno była przedwczesna. W naszej ocenie w tej sprawie należy się dokładnie przyjrzeć zabezpieczonemu tachografowi oraz rozważyć ewentualne przeprowadzenie eksperymentu, co do możliwości postrzegania przebiegu zdarzenia przez świadka tego zdarzenia  – mówi Cecylia Majchrzak, zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim.

Kierowca autobusu PKS został zwolniony niedługo po wypadku. – Dla mnie, ten pan, dopuszczając do takiego zdarzenia, naruszył podstawowe obowiązki pracownicze. Nie ma miejsca w naszej spółce dla kogoś, kto dopuszcza do takiego wypadku – mówi Mariusz Wdowczyk, prezes Kaliskiego Przedsiębiorstwa Transportowego.

Zbiórka na kosztowną rehabilitację

Mateusz obecnie przebywa w klinice rehabilitacyjnej w Bydgoszczy. - Jest ciężko, ale nie poddaję się i systematycznie ćwiczę, by jak najszybciej wrócić do jak najlepszej sprawności i kondycji i mieć zdrowie jak przed wypadkiem. Moje leczenie będzie wymagało bardzo długiej i kosztownej rehabilitacji – czytamy na profilu Mateusza na facebooku.

Witam. Piszę po dłuższej przerwie. Jak wiecie jestem po wypadku komunikacyjnym, który miał miejsce 24.06.2016 w zakończenie roku szkolnego. Nie mogłem wcześniej pisać, ponieważ 3 m-ce byłem na oddziale intensywnej opieki medycznej w Kaliszu, gdzie na początku lekarze walczyli o moje życie. Mój stan zdrowia kilka razy był pod dużym znakiem zapytania. Dopiero po upływie 2,5 m-ca od wypadku można było powiedzieć, że jest w miarę stabilny. Korzystając z okazji chciałbym na ręce Pani Kierownik Bożeny Cieślak złożyć podziękowania dla całego personelu oddziału OIOM w Kaliszu za szczególną opiekę. Podczas mojego pobytu w szpitalu poznałem wielu wartościowych ludzi, którzy wspierali mnie każdego dnia i dodawali sił, wiary i motywacji do dalszej walki o moje zdrowie. W czasie mojej choroby odbyły się festyny, z których dochód został przeznaczony na moje dalsze leczenie i rehabilitację. Pierwszy festyn odbył się 18.09.2016 przy restauracji Kristoff. Z tego tytułu chciałbym podziękować wszystkim pomysłodawcom i organizatorom: Księdzu Tomaszowi Strzeleckiemu, Annie i Krzysztofowi Chenczke, Agnieszce Domagała, mojej kochanej rodzinie, a nade wszystko kochanemu Wujkowi Donatowi za jego serce i zaangażowanie i za to, że był ze mną każdego dnia, Cioci Gosi, kuzynce Ani, wszystkim przyjaciołom, znajomym, mojej Wychowawczyni Pani Joannie Nowak i całej mojej klasie IIIe z II LO w Kaliszu, wszystkim sponsorom indywidualnym i firmom i tym, którzy nawet w drobny sposób przyczynili się do zorganizowania festynu. Podziękowanie kieruję też pod adresem zespołów muzycznych, orkiestr i kabaretów, które zadbały o część artystyczną. Pogoda trochę spłatała figla, ale ludzi dobrej woli nie zabrakło. Podziękowania chcę także przesłać na ręce Dyrektora szkoły w Jankowie Pierwszym Pana Kryspina Wolińskiego i dla całego grona pedagogicznego, a także rodziców, którzy zorganizowali festyn 24.09.2016. Obecnie od 21.09.2016 przebywam w specjalistycznej klinice rehabilitacji w Bydgoszczy. Jestem pod stałą i profesjonalną opieką lekarzy i rehabilitantów. Jest ciężko, ale nie poddaję się i systematycznie ćwiczę, by jak najszybciej wrócić do jak najlepszej sprawności i kondycji i mieć zdrowie jak przed wypadkiem. Moje leczenie będzie wymagało bardzo długiej i kosztownej rehabilitacji. Wszystkim ludziom dobrej woli serdecznie dziękuję za ofiarność i wielkie serce, prosząc o dalsze wsparcie na konto podane poniżej. Nr Konta: PKO Bank Polski SA 95 1020 2212 0000 5902 0374 5379 Z dopiskiem ‘’Darowizna dla Mateusza’’ "Kiedy pomagamy innym, pomagamy sobie, ponieważ wszelkie dobro, które dajemy, zatacza koło i wraca do nas" Flora Edwards Dołączam krótki film z mojej rehabilitacji.

Opublikowany przez Mateusz Herszel na 16 października 2016

18-latek nie rusza nogami, podnosi ręce, ale nie włada dłońmi. – Lekarze nie są w stanie określić czy doszło do przerwania rdzeniu kręgowego. Nikt nie może nam również obiecać czy nasz syn odzyska sprawność i w jakim stopniu – mówi Małgorzata Herszel.

Mateusz ma indywidualny tok nauczania. Zawsze mógł pochwalić się wysoką średnią ocen. Pasjonuje się astronomią i w tym kierunku chciałby się rozwijać. Jeszcze przed wypadkiem planował studia na Politechnice Wrocławskiej. Czy te marzenia uda się Mateuszowi zrealizować? To zależy również od nas. Koszty rehabilitacji i zabiegów, które są szansą na usprawnienie 18-latka,są olbrzymie. Rodzina nie jest w stanie sama ich pokryć. Dlatego liczy się każda złotówka. Mateusz jest podopiecznym Fundacji Orlen – Dar Serca. Ma utworzone tu subkonto dla darowizn. Chłopakowi można przekazać również 1% swojego podatku. Szczegóły znajdziecie na plakacie.

Mateusz i jego bliscy bardzo dziękują wszystkim osobom, które do tej pory w jakikolwiek sposób ich wsparli.

 

Agnieszka Gierz, fot. archiwum prywatne państwa Herszelów



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 7°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 20 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama