Reklama
środa, 13 maja 2026 02:35
Reklama
Reklama
Reklama

Fałszywy alarm. Badania nie potwierdziły obecności wirusa ptasiej grypy

Badania Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach nie potwierdziły wirusa ptasiej grypy w powiecie kaliskim. W poniedziałek na jednej z ferm w miejscowości Czartki w gminie Żelazków padło 1 500 kaczek. Próbki pobrane od padliny dały wynik ujemny.
Fałszywy alarm. Badania nie potwierdziły obecności wirusa ptasiej grypy

Powiatowy Inspektorat Weterynarii zgłoszenie o 1 500 padniętych kaczkach otrzymał w poniedziałek. Od razu wszczęto typowe dla podejrzenia wystąpienia ptasiej grypy postępowanie. – Dokonaliśmy sekcji zwierząt i lustracji stada tych zwierząt, które żyły, zwierzęta wykazywały nadmierne osowienie, zapalenie spojówek, zaczerwienie dzioba, błon między palcami, były skupione w charakterystyczne grupy – mówi Joanna Kokot Ciszewska, powiatowy lekarz weterynarii. – Pobraliśmy narządy wewnętrzne oraz wymazy z jamy ustno gardłowej oraz kloaki i to zostało przetransportowane do Państwowego Instytutu Weterynarii. 

 

Badania dały wynik ujemny. Oznacza to, że kaczki hodowane na fermie nie są zarażone wirusem ptasiej grypy. Nie wiadomo co było powodem padnięcia tak dużej ilości ptactwa. Jednak służby weterynaryjne apelują do hodowców o przestrzeganie zasad bioasekuracji. Tym bardziej, że zanim przyszedł wynik, który pozwolił odetchnąć rolnikom, były podejrzenia skąd wziął się wirus H5N8. – Z wywiadu wywnioskowaliśmy, że jedną z przyczyn mogą być osoby zajmujące się obcinaniem pazurów u kaczek i które przyjeżdżają do gospodarstw z innych powiatów i sa z wektorami wirusa. Może być to związane z nieodpowiednią dezynfekcją sprzętu weterynaryjnego. Drugą hipotezą jest bliskość dwóch stawów około 100 metrów od gospodarstwa, w którym przebywają dzikie ptaki, a które to są nosicielami wirusa. Dzikie ptaki nie chorują tylko przenoszą chorobę – wyjaśnia Joanna Kokot – Ciszewska.

 

 

Według wywiadu przeprowadzonego przez PIW na terenie powiatu kaliskiego w ostatnich dniach dwie firmy obcinały pazury. Jedna z okolic Grabowa nad Prosną, która pracowała w gospodarstwie w Sobiesękach. Tam według gospodarza ptactwo nie wykazuje niepokojących objawów a ferma, według wiedzy weterynarzy ma dobrą bioasekurację, m.in. maty dezynfekujące oraz pełną informację osobach, które ją odwiedzały. Druga firma, ta, która odwiedziła Czartki, jest z Psar w powiecie ostrowskim. W innych miejscach, w których świadczyła swe usługi także na razie nie ma padającego ptactwa.

 

Od rana gospodarstwo, w którym było podejrzenie ogniska ptasiej grypy, zostało zabezpieczone. Na jego teren nie mogły wjechać osoby postronne, także zamieszkująca je trzyosobowa rodzina miała zakaz opuszczania terenu.  W Starostwie Powiatowym w Kaliszu obradował we wtorek sztab kryzysowy. Na spotkaniu ustalono działania w poszczególnych gminach oraz kolejność wprowadzania procedur związanych z wirusem. – Badania na szczęście nie potwierdziły najgorszych przypuszczeń – dodaje Jan Adam Kłysz, wicestarosta kaliski.   

 

W razie wystąpienia ogniska konieczna jest nie tylko utylizacja zwierząt, ale także oznaczenie terenu zapowietrzonego i zagrożonego oraz wyłożenie na drogach do nich prowadzących specjalnych mat dezynfekujących pojazdy. W powiecie kaliskim jest 250 ferm.

 

AW, zdjęcie autor

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 19 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama