Reklama
środa, 13 maja 2026 01:21
Reklama
Reklama
Reklama

Niezwykła historia psiej przyjaźni, która góry przeniosła ZDJĘCIA

To historia jak z bajki z morałem. Tym bardziej piękna, że prawdziwa! Historia psiej przyjaźni, która może zdziałać cuda! Porter i Apis – dwa psy, które długie lata spędziły w kaliskim schronisku. Ich szanse na adopcje były nikłe. Para czworonogów, które przez wszystkie lata spędzone w przytulisku miały tylko siebie. Aż po latach los się do nich uśmiechnął – zostali adoptowani. Najpierw jeden potem drugi, ale okazało się, że żyć bez siebie nie potrafili. Tego, co zrobił Porter, żeby odzyskać przyjaciela nie byłby w stanie zrobić niejeden człowiek.
Niezwykła historia psiej przyjaźni, która góry przeniosła ZDJĘCIA

Porter i Apis znowu razem. Dom stworzyła im Marta Marzyńska

Najpierw do schroniska trafił Porter. Było to osiem lat temu, był wtedy szczeniakiem. Dwa lata później do jego boksu przywieziono Apisa, który wtedy miał około pięciu lat. Przez sześć lat, w tym boksie dzielili ze sobą schroniskową dolę i niedolę. Nikt się nimi nie interesował, aż pewnego dnia los się do nich uśmiechnął. - W okresie 2-3 ostatnich tygodni zgłosiły się do nas dwie osoby chętne do adopcji tych zwierząt. Niestety, mimo że zwierzęta przebywały tak długo razem okazało się, że pójdą do dwóch różnych domów i tak się faktycznie stało – wspomina Adam Wyszatycki, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kaliszu.

Porter tak tęsknił, że uciekał do Apisa

Najpierw został adoptowany Porter. Zamieszkał w Kaliszu przy ul. Skarszewskiej, ale chociaż u nowych właścicieli był dobrze traktowany, nie czuł się tam najlepiej. - Niesamowicie tęsknił. Tak mocno, że dwa razy uciekł od swojego nowego właściciela i przybiegł do schroniska. Za pierwszym razem być może był to przypadek, bo była otworzona furtka, Porter wybiegł na ulicę i wrócił do schroniska. Do boksu, w którym całe lata spędzał z Apisem. Radość psów na swój widok była ogromna – opowiada Adam Wyszatycki.

W tym kojcu Porter i Apis spędzili razem długie lata

Scenariusz powtórzył się raz jeszcze. – Za drugim razem przypadek to raczej nie był, ponieważ Porter dokonał podkopu i bardzo szybko znalazł się u nas na Warszawskiej. Pierwsze kroki skierował do boksu, w którym siedział Apis – dodaje Wyszatycki. Niestety pies swojego przyjaciela już tam nie zastał. Apis był już w swoim nowym domu w Pleszewie.

Psy znowu muszą być razem

Decyzja pracowników i wolontariuszy była błyskawiczna – takich przyjaciół nie można rozdzielać. Trzeba zrobić wszystko, żeby psy mogły żyć nadal razem, zwłaszcza że również Apis źle znosił rozłąkę. Najpierw w schroniskowym boksie, później u nowych właścicieli. - Apis był bez Portera bardzo apatyczny. Nie chciał jeść, był smutny, z niechęcią wychodził na spacery, był przygaszony. To nie był ten sam pies – twierdzi kierownik kaliskiego schroniska.

Na szczęście Apis i Porter trafili w dobre ręce. Człowiek, który adoptował Portera, z ciężkim sercem, ale zgodził się go oddać, a pani Marta, która przygarnęła Apisa zechciała wziąć pod swój dach również Portera. Zresztą, jak mówi, chciała tego od samego początku. - Stwierdziłam, że jeśli 7 lat są razem nie wolno ich rozdzielać. To byłoby bez uczuć zupełnie. Postanowiłam adoptować obydwa. Z tym, że planowałam wakacje i ostateczna decyzja była taka, że przyjdą do mnie obydwa, ale po wakacjach. A że sprawa potoczyła się tak, że Porter znalazł swojego nowego pana wcześniej, wzięłam Apisa. Ale tęskniły za sobą. Nie można ich rozdzielać – opowiada Marta Marzyńska, właścicielka Apisa i Portera.  

A to kolejna para nierozłącznych przyjaciółek: Nusi i Lara

Porter u pani Marty zamieszkał 3 dni później niż Apis. Ponowne spotkanie starych przyjaciół znów było wzruszające. - Apis do tej pory snuł się po ogródku, smutny, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Sąsiedzi mówili, że szczekał cały dzień. W nocy spał pod moim łóżkiem. Nie opuszczał mnie na krok. A jak Porter wszedł na ogródek to radość była niesamowita. Oddał mu swoją miskę, swoje kości. Był „sprzedany”. Zupełnie inny pies. Radość w oczach, zresztą Porter tak samo. To jest jednak to – pół życia razem –mówi portalowi faktykaliskie.pl Marta Marzyńska.

Na nowy, wspólny dom czekają też Papi i Emi, które pracownicy schroniska nazywają starym dobrym małżeństwem

W schronisku jest więcej takich przyjaciół na dobre i na złe

W schronisku są jeszcze dwie pary takich długoletnich przyjaciół. Schroniskowi pracownicy i wolontariusze żartują nawet, że jedna z nich to stare dobre małżeństwo. Na to, że los się dla nich odmieni i znajdą jeden wspólny i bezpieczny dom czekają jeszcze Papi i Emi oraz Nusi i Lara.

Ewelina Samulak-Andrzejczak, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 21 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Nareszcie, trzeba było tak od razu zbudować. Pamiętam tę atmosferę wśród Kaliszan, gdy zobaczyli na Szlaku Bursztynowym ścieżkę rowerową ze schodami na most. Bareja wiecznie żywy. Przypominam też sobie artykuł prasowy jakiegoś policjanta (nie pamiętam nazwiska, to było jeszcze dawniej), który dziwił się, że ludzie wolą jeździć rowerami Częstochowską (oczywiście jezdnią, bo ścieżek rowerowych wtedy tam nie było) zamiast nad Prosną (tu też nie było utwardzonych dróg). Twierdził, że wydawałoby się, iż piaszczyste ścieżki nie wymagają modernizacji, bo jazda nimi jest i tak przyjemniejsza niż ulicą. Czyli dla kierowców musi być piękny asfalt, a rowerzysta da sobie radę, może jeździć dziurawą polną dróżką wśród pokrzyw. Jemu rzekomo nie potrzeba specjalnej infrastruktury, nie zasługuje nawet na skrawek asfaltu. Nie dostrzegł, że to było jeszcze bardziej niebezpieczne niż jazda ulicą, bo jak zza krzaka wyskakiwał nagle z naprzeciwka inny rower, to mijały się o centymetry. Sporo czasu musiało upłynąć, zanim zmieniła się taka mentalność w postrzeganiu potrzeb rowerzystów. Sami też chyba za bardzo się nie cenili. Rowerzysta ma zsiadać, przeprowadzać rower, a kierowca przecież nie musi przepychać samochodu przez pasy.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 18:10Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Niech przestaną żreć te fast foody, chipsy i pić colę ,to będą zdrowe....a nie...co drugie, to zapasiony tłuścioch.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 17:19Źródło komentarza: Przebadają tysiące dzieci. Nadwaga i brak ruchu po lupą medykówAutor komentarza: IgnacTreść komentarza: Z tymi pieskami to przesada w głowie się nie mieści ile kup leży. Trza myśleć o mieszkańcach nie o pieskach.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 15:14Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWAAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Nie wiem czy to ktoś konsultował i czy rzeczywiście jest taka potrzeba ,ale idę o zakład że będzie jak z mostem dla rowerów w Koninie że raptem w ciągu dnia przejeżdża tak pięciu rowerzystów , a taki most będzie trzeba też konserwować, chyba że ma ktoś w tym dobry interesData dodania komentarza: 12.05.2026, 15:01Źródło komentarza: Nowy most w Kaliszu. Za moment ruszy BUDOWA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama