Reklama
środa, 1 kwietnia 2026 10:58
Reklama
Reklama
Reklama

Pobito 54-latka. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami głowy trafił do szpitala

Policja zatrzymała 22-letniego mężczyznę podejrzanego o pobicie 54-letniego kaliszanina. Do zdarzenia doszło w ubiegłą środę u zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Poznańskiej. Ofiara młodego napastnika trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami głowy. Kilka lat temu niedaleko miejsca napaści brutalnie pobito innego mężczyznę, który w wyniku doznanych obrażeń doznał częściowego paraliżu i na resztę życia został kaleką.
Pobito 54-latka. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami głowy trafił do szpitala

Przypadkowa ofiara

Wiadomo, że do napaści doszło wieczorem, 27 kwietnia. 22-latek zaatakował przechodnia na skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i al. Wojska Polskiego. – 54-latek został uderzony przez sprawcę i w wyniku ciosu upadł tak nieszczęśliwie, że doznał poważnych obrażeń głowy – sierż. sztab. mówi Anna Jaworska – Wojnicz, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. Mężczyzna trafił do szpitala. - Ma ranę tłuczoną głowy i nadal przebywa na neurochirurgii – mówi Paweł Gawroński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala  Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu.

Sprawcę zdarzenia mundurowi zatrzymali kilka godzin później. To 22-letni kaliszanin. Prawdopodobnie 54-latek był jego przypadkową ofiarą; z nieoficjalnych informajci wynika, że wracał z "Wieczorynki". Napastnik usłyszał już prokuratorskie zarzuty, m.in. spowodowania uszczerbku na zdrowiu.

Jak się okazuje nie było to jedyne tego typu zdarzenie w środę. Tego samego dnia do "okrąglaka" trafił jeszcze jeden pobity mężczyzna. -  Drugi, obcej narodowości, dowieziony został karetką na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Nie dał się jednak zbadać i na własne żądanie opuścił szpital – dodaje Gawroński.  

Omal nie zakatował go na śmierć

Kilka lat temu, blisko miejsca tego zdarzenia także doszło do brutalnego pobicia mężczyzny. 11 lipca 2007 roku 17-letni wówczas Artur G. razem z kolegami, tradycyjnie spotkali się w okolicach ulic Jabłkowskiego, Ogrodowej i al. Wojska Polskiego. Wspólnie pili alkohol. W pewnym momencie Artur G. zaczepił przypadkowego przechodnia i poprosił o papierosa, a gdy 40-latek odpowiedział, że nie pali, Artur G. zaczął go bić, a później skakać po swojej ofierze. Mężczyzna przeżył tylko dzięki mieszkance pobliskiego bloku, która poinformowała pogotowie, że na trawniku u zbiegu ul. Ogrodowej i al. Wojska Polskiego leży mężczyzna, który się nie porusza. Ofiara brutalnego napadu doznał wielu złamań m. in. szczęki, oczodołów, żuchwy, otwartego złamania nosa, stłuczenia mózgu i wodogłowia. Mężczyzna został częściowo sparaliżowany i już nigdy nie odzyskał pełnej sprawności.

30 godzin na wolności

Artur G. usłyszał wyrok 15 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa. Sędzia, odczytując wyrok podkreślił, że oskarżony działał z premedytacją , a jego czyn świadczył o całkowitym zwyrodnieniu.

W ubiegłym roku Artur G. wyszedł na wolność na 30 godzin. Na przepustce towarzyszyła mu ekipa telewizji TTV, która realizowała materiał na temat wydarzeń, które zaprowadziły G. do więzienia. Skazany miał szansę, by po raz pierwszy spojrzeć w oczy swojej ofierze, której nigdy nie przeprosił za bezsensowny, brutalny atak.  Jak skończyła się ta historia? Reportaż TTV o tej bulwersującej sprawie znajdziecie TUTAJ

AW, MIK, fot. arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
pochmurnie

Temperatura: 6°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 13 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: plTreść komentarza: Wystarczy wejść do pierwszej lepszej Biedronki i można takich kwiatków znaleźć dziesiątki . Ceny produktów metr dalej od produktu , ceny za produkty na najwyższych półkach do których nie dosięgniemy zasłonięte produktami itp.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:46Źródło komentarza: Tak nas robią na cenach. Klienci nie wiedzieli, ile zapłacąAutor komentarza: Robert KubicaTreść komentarza: Cały dzisiejszy WORD do wymiany kadry!!! Oblewają na egzaminach wszystkich za byle co, za najechanie na linie, za zbyt długą jazdę lewym pasem itp. Z egzaminem z umiejętności jazdy i przepisów nie ma ta instytucją nic wspólnego. Kursanci po kilka razy podchodzą do testów i po kilkanaście razy do egzaminów z jazdy. Oblewają byle by tylko kursant opłacił kolejny egzamin. I podpowiem jeszcze mały myk, nie wolno opłacać razem na jeden termin i godzinę obu egzaminów na raz, ponieważ jak nie zdacie testów to opłacony egzamin z jazdy na ten dzień przepada i trzeba płacić na nowo, a to jest 230 zł za sama jazdę więc szkoda tracić. Trzeba wybierać i opłacać dwa terminy.Data dodania komentarza: 1.04.2026, 05:42Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?Autor komentarza: "Z"Treść komentarza: Mogli zabrać swoich ziomków do domu. Tam u nich nic się nie dzieje mogą i powinni wracać i to szybko.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 23:45Źródło komentarza: Gigantyczny samolot nad Kaliszem. „Historyczny moment”Autor komentarza: PiwoniczaninTreść komentarza: Zdawałem na początku 1977 roku według starego systemu : egzamin ustny + jazda po mieście . Nie było żadnego placu . Egzamin odbywał się w budynku parafii św. Gotarda , bo tam mieścił się LOK. Tam placu żadnego nie było . W trakcie egzaminu m. in. parkowałem pod Komendą Wojewódzką MO przy Kordeckiego . Nie był to łatwy samochód : stary Żuk z biegami przy kierownicy i sprzęgłem zużytym do granic wytrzymałości. Spowodowanych wypadków : zero. To nie kursy na prawo jazdy i egzaminy kształtują bezpieczeństwo na drogach . Najważniejsze jest przestrzeganie przepisów , trzeźwość i zdrowy rozsądek . Co z tego , że ktoś zda idealnie test , plac , ronda , przepuszczania pieszych , parkowania przodem i tyłem , ruszania pod górkę itd. skoro zaraz po otrzymaniu prawka zachowuje się na drodze jak pijany zając albo agresywny kibol.Data dodania komentarza: 31.03.2026, 21:25Źródło komentarza: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowy?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama