Droga do czwartego z rzędu zwycięstwa nie była usłana różami. Zespół spod Jasnej Góry okazał się bowiem, zresztą zgodnie z przewidywaniami, wymagającym przeciwnikiem. Szczególnie w dwóch pierwszych odsłonach, w których przyjezdne nie wykorzystały kilku setboli. W końcówkach tych partii pierwszoplanowe role odgrywały kaliszanki, zachowując w trudnych momentach chłodną głowę. – Te końcówki były bardzo ciężkie. Nie popełniliśmy w nich jednak żadnego błędu. Dziewczyny pokazały charakter – mówi zadowolony z postawy swoich podopiecznych trener Przybylski.
Niesamowitym wyczynem siatkarki znad Prosny popisały się w pierwszej odsłonie. Niemal do samego końca miały w niej pod górkę. Przegrywając 17:23 znalazły się w beznadziejnej sytuacji. A jednak, wyszły z niej obronną ręką. Zaowocował spokój w ich poczynaniach. Najpierw miejscowe zmniejszyły nieco stratę (21:23), a potem nie pozwoliły rywalkom wykorzystać żadnej z trzech piłek setowych. Przy serwisach Katarzyny Drewniak zdobyły pięć oczek z rzędu. Setbola zyskały po świetnym bloku Marty Pytlarz, a zwycięski punkt zapisały po autowym zbiciu zawodniczki z Częstochowy (26:24). – To było coś fantastycznego. Pokazaliśmy, że nie ma rzeczy niemożliwych – cieszy się opiekun zespołu z Kalisza.
Emocji nie brakowało też w końcówce drugiej partii. I ponownie to miejscowe wykazały się większym opanowaniem. Wprawdzie prowadząc 23:20 straciły następnie cztery kolejne punkty (23:24), ale w grze na przewagi walczyły ambitnie, co przełożyło się na zwycięstwo do 25. W trzecim secie przewaga siatkarek MKS-u była już wyraźna (7:3, 15:11, 23:19). Decydujące oczka zdobyły Marta Grzanka, po udanej kiwce, oraz Marta Pytlarz, która, nie po raz pierwszy w tej potyczce, zaimponowała skutecznym blokiem (25:21).
– Dla mnie był to mecz szukania nowych rozwiązań. Brakuje nam trochę czasu, żeby te nowe elementy wprowadzić do gry, ale staramy się, jak tylko możemy. Było kilka zmian w trakcie meczu i każda z nich wniosła coś pozytywnego. Pokonaliśmy kolejny zespół z czołówki, z czego bardzo się cieszę. Takich emocji, jak dzisiaj, na pewno chcielibyśmy dostarczać i kibicom, i sobie także w następnych spotkaniach – podsumował nam trener Daniel Przybylski.
Po czwartym z rzędu triumfie kaliszanki umocniły się na trzeciej pozycji w tabeli grupy 2 drugiej ligi. Za tydzień czeka je wyjazdowy pojedynek z TKS-em Tychy.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze