Proces rozpoczął się wczoraj - w środę, 16 września. Piotr K. odpowiada za zabójstwo swojej znajomej, której ciało zostało odnalezione dopiero kilka dni po śmierci. Do zbrodni doszło w maju 2025 roku. Według prokuratury mężczyzna zaatakował kobietę nożem w jej mieszkaniu i zadał jej 17 ran kłutych w okolice jamy brzusznej. Obrażenia doprowadziły do masywnego krwawienia i śmierci 53-latki.
Podczas pierwszej rozprawy oskarżony przyznał się do winy. Jak wynika z jego wyjaśnień, wcześniej pomiędzy nim a Małgorzatą G.-M. miało dojść do kłótni. Mężczyzna twierdził, że kobieta miała grozić mu nożem i wymachiwać ostrzem. Zapewniał jednak, że nie pamięta dokładnego przebiegu samego ataku. Pamiętał jedynie moment, w którym ugodził ją nożem.
Po zdarzeniu opuścił mieszkanie. Następnego dnia miał jednak wrócić. Według jego relacji przykrył ciało kobiety kocem, a później zajął się jej psem. Przez kolejne dni miał przychodzić do mieszkania, karmić zwierzę i wyprowadzać je na spacery. Tłumaczył, że wcześniej obiecał znajomej, iż zaopiekuje się jej psem.
Ciało 53-latki zostało odkryte 3 czerwca. Sąsiedzi zaczęli podejrzewać, że w mieszkaniu mogło wydarzyć się coś złego, ponieważ z lokalu wydobywał się intensywny, nieprzyjemny zapach. W ustaleniu czasu śmierci i przebiegu zdarzenia istotną rolę odegrały specjalistyczne badania entomologiczne. Zebrany materiał dowodowy pozwolił śledczym skierować przeciwko 63-latkowi akt oskarżenia.
W początkowym etapie postępowania mężczyzna nie przyznawał się do winy, a jego wyjaśnienia miały się zmieniać. Obecnie, podczas procesu, przyznał się do zabójstwa. Przed sądem wyraził żal i prosił o umieszczenie go w szpitalu, wskazując, że w chwili zdarzenia miał znajdować się w złym stanie psychicznym.
Biegli uznali jednak, że oskarżony może brać udział w postępowaniu sądowym.
Piotrowi K. za zarzucany czyn grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Proces przed Sądem Okręgowym w Kaliszu trwa.
Jak się okazuje, to nie pierwszy raz, kiedy Piotr K. pozbawił kogoś życia. Na koncie ma już dwie wcześniejsze zbrodnie.
I choć w więzieniu był już dwa razy, to za każdym razem wychodził na wolność — między innymi z powodu orzeczonej częściowej niepoczytalności. Piotr K. posiadał opinię psychiatryczną, tzw. „żółte papiery”, które w pewnym stopniu wpływały na decyzje sądów i wysokość kar.

Napisz komentarz
Komentarze