Do mieszkańca Kalisza zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika banku. Poinformował, że na dane pokrzywdzonego ktoś próbuje zaciągnąć kredyt w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Gdy rozmówca zaprzeczył, został poinformowany, że pracownik Narodowego Banku Polskiego nawiąże z nim kontakt i zajmie się sprawą.
Następnie fałszywy pracownik NBP w rozmowie z pokrzywdzonym, kazał zalogować się do aplikacji bankowej. Gdy mężczyzna nie mógł tego zrobić, oszust przekonywał go, że jego telefon oraz konto zostały zhakowane. Aby uwiarygodnić swoją historię, informował o rzekomych przelewach i przekonywał, że jedynym sposobem na ochronę oszczędności jest ścisła współpraca z bankiem i służbami.
Przestępca polecił pokrzywdzonemu udać się do placówki bankowej i wypłacić gotówkę Mężczyzna wykonywał wszystkie polecenia oszustów,. Najpierw wypłacił z banku 60 tysięcy złotych, a następnie zgodnie z przesłanym kodem QR – wpłacił pieniądze do bitomatu w 20 transakcjach. Oszuści zapewniali go, że środki trafiają na bezpieczne konto prowadzone przez Narodowy Bank Polski i po zakończeniu czynności zostaną zwrócone.
Na tym jednak działania przestępców się nie zakończyły. Następnego dnia ponownie skontaktowali się z pokrzywdzonym i przekonali go do wypłaty 40 tysięcy złotych. Mężczyzna ponownie udał się bitomatu i wykorzystując przesłany kod QR wpłacił gotówkę w 13 transakcjach. W rezultacie łącznie w ten sposób stracił 100 tysięcy złotych.
To jednak nie był koniec. Oszust próbował nakłonić pokrzywdzonego do zaciągnięcia kredytu w wysokości 170 tysięcy złotych, tłumacząc, że jest to konieczne, aby zablokować możliwość wyłudzenia kolejnych zobowiązań na jego dane. Mężczyzna złożył nawet wniosek, jednak w porę nabrał podejrzeń i zrezygnował z wypłaty środków.
Gdy oznajmił rozmówcy, że chcę osobiście potwierdzić informację w jednostce Policji , oszust próbował go zastraszyć, twierdząc, że również funkcjonariusze są zamieszani w proceder i że przerwanie współpracy będzie wiązało się z konsekwencjami prawnymi. Mimo tych gróźb pokrzywdzony udał się do Komedy Miejskiej Policji, gdzie zgłosił przestępstwo.

Napisz komentarz
Komentarze