Nocne zdarzenie u naszych sąsiadów szczegółowo opisuje portal ostrow24.tv Małżeństwo bawiło się w jednej z restauracji przy ulicy Krotoszyńskiej. Po imprezie oboje wsiedli do swojego audi i ruszyli w drogę do domu.
Chwilę później przy skrzyżowaniu z ulicą Dworcową rozegrały się sceny rodem z filmu grozy. Kierowca zachowywał się tak, jakby chciał skręcić w prawo… po czym nagle odbił w lewo, wprost na chodnik. Samochód skasował skrzynkę energetyczną i młode drzewko.
Wystarczyło, żeby w tym miejscu znalazł się przechodzień albo dziecko – i mielibyśmy kolejną czarną kartę w historii miasta - opisuje ostrow24.tv (na tym portalu znajdziecie więcej zdjęć ze zdarzenia).
Na miejsce bardzo szybko podjechał policyjny radiowóz, który akurat był na pobliskiej stacji paliw.
Badanie alkomatem nie pozostawiło złudzeń. Za kierownicą siedział 34-letni mężczyzna.
Wynik? 2,3 promila alkoholu! Jego żona wydmuchała „zaledwie” 1,00 i… skomentowała to krótko: że to „mało”.
Najwyraźniej nie wiedziała – albo nie chciała wiedzieć – że chodzi o wynik w mg/l, który należy pomnożyć razy dwa. Czyli „mało” zamieniło się w solidne promile - opisuje ostrow24.tv
Kobieta zaczęła domagać się, by w policyjnej notatce zaznaczyć, że w aucie znajduje się dziecięcy fotelik – rzekomo pod kątem ewentualnego odszkodowania. Jakby zapomniała, że ubezpieczenie nie działa, gdy sprawca jest pijany. Co więcej – w tym foteliku na co dzień jeździ około 3-letnie dziecko. Bycie rodzicem najwyraźniej nie było wystarczającym powodem, by nie wsiadać po alkoholu za kółko...





























Napisz komentarz
Komentarze