Reklama
piątek, 31 lipca 2026 06:04
Reklama
Reklama
Reklama

„To będą najtrudniejsze Święta w naszym życiu”. Rodzice tragicznie zmarłego 14-latka o wyroku dla Mateusza J.

Po blisko roku od tragicznego wypadku na ul. Piłsudskiego – jego sprawca, kaliszanin Mateusz J. w piątek, 17 grudnia usłyszał wyrok. Nie było go na sali sądowej, połączono się z nim zdalnie. Obecni byli za to rodzice chłopca, który w wyniku wypadku stracił życie…
„To będą najtrudniejsze Święta w naszym życiu”. Rodzice tragicznie zmarłego 14-latka o wyroku dla Mateusza J.

Autor: A. Gierz

 

 

Był 1 stycznia – Nowy Rok. Około 18:00 na prostym odcinku ulicy Piłsudskiego w Kaliszu tragicznie przecinają się drogi Mateusza J., 42-letniego wówczas biznesmana, współwłaściciela szkoły nauki jazdy i rodziny Szymczaków spod Ostrowa.

Kaliszanin jedzie swoim bmw od ronda Solidarności, z przeciwnego kierunku volkswagenem Golfem jedzie małżeństwo z dwoma synami.

Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz J. pędząc swoim bmw 163 km/ h (przy ograniczeniu do 70 km/h), podjął manewr wyprzedzania, zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się czołowo z prawidłowo jadącym volkswagenem. Cała podróżująca nim czwórka trafia do szpitala. Najciężej ranny jest 14-letni Mateusz i jego mama. Chłopca nie udaje się uratować, umiera w szpitalu.

Sprawcy nic się nie stało. Jest pijany – miał około 2,5 promila, a później okazuje się, że i po zażyciu narkotyków: konkretnie kokainy. 

W piątek, 17 grudnia  – po blisko roku od tych wydarzeń, kaliszanin usłyszał wyrok.

Sąd wymierzył mu karę łączną 10 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Orzekł również wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i nakaz zapłaty nawiązki na rzecz rodziców i brata zmarłego chłopca: łącznie 35 tysięcy zł. Na poczet kary zostanie mu zaliczony okres tymczasowego aresztowania.

Mateusza J. nie było dziś w sądzie, przez problemy techniczne służby nie mogły doprowadzić go z aresztu w Sieradzu. Dlatego połączono się z nim przez internet. W sądzie stawili się za to rodzice zmarłego chłopca.

- Chciałabym, żeby wyrok był wyższy, ale jeśli taki jest wyrok sądu to jestem usatysfakcjonowana na ten moment – powiedziała nam zaraz po wyjściu z sali, Małgorzata Szymczak.

Linia obrony… Winne niezapięte pasy?

Proces był długi i niełatwy: bo wina dla wszystkich wydaje się oczywista, tylko nie dla samego oskarżonego… Mateusz J. próbował bronić się na wiele sposobów. Między innymi wskazywał, że jadący przed nim pojazd gwałtownie zahamował i on w bezwarunkowym odruchu zjechał na przeciwległy pas. Tego sąd nie potwierdził.

 

Samochód poruszający się przed pojazdem oskarżonego nie wykonał żadnego manewru, na drodze nie zdarzyło się nic, co miałoby powodować taki gwałtowny manewr – mówiła w uzasadnieniu wyroku asesor sądowy, Monika Masłowska.

Drugim wątkiem była kwestia niezapiętych pasów przez siedzących z tyłu chłopców w momencie zderzenia. Co prawda zostało to udowodnione, ale Sąd w uzasadnieniu wyroku wskazał, że w przypadku takich wypadków, gdzie sprawca był pijany, po narkotykach i ponad 2-krotnie przekroczył prędkość – nie można temu przypisywać dużego znaczenia.

 

W przypadku takich zdarzeń drogowych, a szczególnie mając na względzie siłę tego uderzenia, prędkość z jaką poruszał się oskarżony, to ten adekwatny związek przyczynowy nie zostaje zerwany między działaniem oskarżonego a wystąpieniem skutku śmiertelnego, nawet jeśli osoba pokrzywdzona nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa. To może mieć ewentualnie wpływ na wymiar kary, natomiast nie sposób tutaj się nie zgodzić z orzecznictwem Sądu Najwyższego, które wskazuje, że naturalnym, typowym następstwem takiego zderzenia pojazdów jest niestety zgon. Dlatego też niezapięcie pasów bezpieczeństwa nie miało wpływu na odpowiedzialność karną oskarżonego – mówiła Monika Masłowska, asesor sądowy Sądu Rejonowego w Kaliszu.

Irytująca postawa

Asesor sądowy Monika Masłowska wskazywała również na postawę oskarżonego, zarówno od samej chwili wypadku aż po cały proces. Tuż po zdarzeniu Mateusz J. w ogóle nie zainteresował się uwięzioną w pojeździe poszkodowaną rodziną. Bardziej przejął się swoim rozbitym bmw i dzwonił do osoby trzeciej poinformować ją, że uszkodził auto. To świadek zdarzenia – młoda kobieta jadąca za volkswagenem Golfem – udzieliła pierwszej pomocy i koordynowała ją do przyjazdu służb.

 

Choć Mateusz J. podczas rozpraw przeprosił pokrzywdzoną rodzinę, to nie poczuwał się do odpowiedzialności za spowodowanie tak dużej tragedii.

Bardzo znamienne były słowa oskarżonego, który w głosach końcowych, zwracając się do pokrzywdzonych powiedział, że „jest mu bardzo przykro, on to bardzo przeżywa, ale on nie może się przyznać do czegoś, czego nie zrobił”. Oskarżony to zrobił, wsiadł za kierownicę w stanie nietrzeźwości i to znacznym, bo 2,5 promila. Nie powinien nawet mu się pojawić taki pomysł, żeby wręcz zbliżyć się do samochodu. Tym bardziej, że jak sam oskarżony wskazał - świętowanie Sylwestra trwało u niego 3 dni – mówiła Monika Masłowska, asesor sądowy.

Mateusz J. często miał szarżować na drodze i najprawdopodobniej nie był to pierwszy raz, gdy prowadził będąc nietrzeźwym. 1 stycznia wsiadł za kółko, bo jechał po nugettsy dla swojego syna….

Ogromny ból

Jednym zachowaniem Mateusz J. spowodował dramat wielu osób. Rodzice zmarłego chłopca nie mogą pogodzić się ze stratą dziecka, a przede wszystkim z tym, że mężczyzna, który spowodował śmierć ich syna, ma czelność jeszcze zrzucać winę na innych...

 

Ten człowiek nigdy nie wyraził skruchy, nigdy nie powiedział: przepraszam, to moja wina, nie powinienem był tak zrobić. Zawsze zrzucał winę na innych, oskarżał nawet o to, że źle składano zeznania, że badający go mieli nieodpowiednie środki, bez licencji… Wyrok, który dziś zapadł jest w górnej granicy wymiaru kary i za to jestem w tym momencie wdzięczna, dziękuje – powiedziała dziennikarzom mama zmarłego Mateusza.

- Jeżeli ktoś nie przyznaje się do winy i jeszcze mnie oskarża… To mocno zabolało. Czułem się tak, jakbym był współwinny tego, że mój syn nie żyje – powiedział Mariusz Szymczak, ojciec tragicznie zmarłego.

 

Gdyby nie natychmiastowa i skuteczna operacja, pani Małgorzata dziś byłaby na wózku inwalidzkim. Matka zmarłego chłopca doznała ciężkiego urazu kręgosłupa, m.in. złamania wybuchowego kręgu. Jest pod stałą opieką lekarza ortopedy i rehabilitanta. Wraz z mężem przyjmuje leki, by zachować emocjonalną stabilność. Od momentu wypadku nie pracuje, być może wróci niebawem do pracy, jeśli lekarz na to się zgodzi.

Chciałabym po prostu wyjść między ludzi – mówi kobieta.

Komentarz obrony i prokuratury

 

Obrona w procesie wnioskowała o karę 4 lat pozbawienia wolności. I nadal podtrzymuje, że ważną kwestią były niezapięte pasy przez 14-latka.

Ja wyrażam takie przekonanie, po konsultacji i opinii wydanej przez biegłych -  nie musiało dojść do skutku śmiertelnego. Ten wypadek miał prawo zakończyć się w innym scenariuszu, miał prawo zakończyć się zwykłym wypadkiem komunikacyjnym. Nie dyskutujemy o kwestii zażywania środków psychoaktywnych czy bycia w stanie nietrzeźwości. To jest kwestia bezsporna – mówił dziennikarzom adwokat Mateusza J., Piotr Szczepaniak.

To jest olbrzymia tragedia dla wszystkich, niewątpliwie to oskarżony będzie musiał ponieść konsekwencje swojego nieprzemyślanego działania. Ale jaka jest tak naprawdę skala przyczynienia się ze strony samych pokrzywdzonych i kierującego  to będzie podlegało ocenie. To ocenił Sąd Rejonowy. To będzie musiał ewentualnie ocenić Sąd Okręgowy – dodał.

Prokuratura żądała dla Mateusza J. łącznej kary 13 lat pozbawienia wolności.

Mam nadzieję, że ten dzisiejszy wyrok będzie przestrogą dla innych kierowców, którzy mają czasami pomysł, by po wielodniowej imprezie usiąść za kółkiem – skomentował Rafał Michalak prokurator Prokuratury Rejonowej w Kaliszu.


Wyrok nie jest prawomocny. Jak przekazała obrona – decyzja co do odwołania należy do Mateusza J.

Jakikolwiek dziś wyrok by nie zapadł, nikt już nie zwróci życia 14-letniemu Mateuszowi. A za tydzień czteroosobowa dotąd rodzina do wigilijnego stołu zasiądzie bez ukochanego syna i brata.

To będą najtrudniejsze Święta w naszym życiu – mówi łamiącym się głosem mama tragicznie zmarłego chłopca.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Maciej 18.12.2021 09:15
Dokładnie, nic już życia chłopaka nie wróci *

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1014 hPa
Wiatr: 8 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Znowu bez sprawdzenia powielacie te brednie o 3,5 tys. mieszkańców Kościelnej Wsi, w tym 6 tys. na osiedlach przy Poligonowej. Te osiedla są kompletnie, szczgółowo zobrazowane na mapach Google. Każdy, komu się chce, może łatwo sprawdzić liczbę mieszkań i oszacować liczbę mieszkańców. Żeby rzeczywiście była ona większa od liczby mieszkańców Nowych Skalmierzyc, Opatówka, Majkowa, Zagorzynka, ppmusiałby tam dominować model rodziny złożonej z dwojga rodziców i dziesięciorga dzieci. Nie wstyd Wam z lenistwa notorycznie publikować takie bzdury? Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:59 Źródło komentarza: Otwarto nowy market. Ma silną konkurencję Autor komentarza: xxx Treść komentarza: Lekko uderzył. Widać po uszkodzonych pojazdach. Chłopak na moto jechał przepisowo.Co nie znaczy ze kierowca cytryny powinien uważać lepiej .Ale cóż życie.Jak to mówią selekcja naturalna.Co to za moto ze takie szkody.Piętnastolatek.To moto ile miało pojemności? Bo 50 cm takie szkody to chyba z nieba spadł na niego Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:56 Źródło komentarza: 19-latek ciężko ranny. Wypadek w Pruszkowie Autor komentarza: Mikołaj Treść komentarza: Skąd niby wiesz jaka prędkość była bo jej nie widziałeś nawet jak jedzie motocyklem 60 km/h to może tak rozwalić samochód więc nie wypowiadaj się jeśli nie wiesz Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:50 Źródło komentarza: 19-latek ciężko ranny. Wypadek w Pruszkowie Autor komentarza: Ghj Treść komentarza: Nie kursują. Prawie wszystkie linie autobusowe z Kalisza do Błaszek przez Brzeziny w ostatnim czasie zostały zlikwidowane. Obecnie jeżdżą tą trasą tylko dwa autobusy na dobe. W tą i z powrotem. I to tylko w dni robocze. Data dodania komentarza: 30.07.2026, 21:01 Źródło komentarza: Dworzec po remoncie. Już kursują „pekaesy”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Imitacja drewna na wymiar - Belki rustykalne, Maskownica styropianowa, Lamele sufitowe, Deska elewac Imitacja drewna na wymiar - Belki rustykalne, Maskownica styropianowa, Lamele sufitowe, Deska elewac Imitacja drewna NA WYMIAR - belki rustykalne, maskownice drewnopodobne, lamele sufitowe, sztukateria styropianowa, deski elewacyjne i elastyczne okleiny drewnopodobne. Belki i maskownice wyglądają jak wykonane z litego drewna, a jednocześnie są lekkie, łatwe w montażu i dostępne w wersji styropianowej lub na rdzeniu z blachy znajdziesz w projekcie fulldecor Wykonujemy produkty NA WYMIAR: - belki rustykalne i dekoracyjne, - maskownice dekoracyjne sufitowe, ścienne i elewacyjne, - maskownice dekoracyjne słupów, podciągów, rur i karniszy, - maskownice styropianowe, - sztukaterię styropianową drewnopodobną, - lamele sufitowe i ścienne, - profile drewnopodobne, - elastyczne deski elewacyjne, - deski dekoracyjne, - elastyczne okleiny drewnopodobne. Realizujemy również bardzo DUUUŻE gabaryty. Maksymalne wymiary: - długość do 550 cm, - szerokość do 50 cm, - wysokość boków do 50 cm. Dopasowujemy rozmiar, kształt, przekrój i kolor do indywidualnego projektu. Oferujemy ponad 50 wariantów wykończeń oraz realistyczne tekstury imitacji drewna 3D. Każda maskownica styropianowa, belka, profil lub element sztukaterii może zostać wykonany według podanych wymiarów. Produkty sprawdzają się jako dekoracje sufitowe, maskownice instalacji, zabudowy słupów i podciągów oraz elementy ścienne. Oferujemy także lamele sufitowe, lamele ścienne oraz profile dekoracyjne imitujące naturalne drewno. Elastyczna deska elewacyjna i elastyczna okleina drewnopodobna mogą być stosowane na elewacjach, ścianach, filarach, meblach, drzwiach, zabudowach oraz powierzchniach zaokrąglonych. Wyraźna faktura 3D odwzorowuje słoje, pęknięcia, nierówności i naturalny charakter prawdziwego drewna. Masz własny pomysł, gotowe wymiary lub zdjęcie miejsca realizacji? Napisz do nas i prześlij wymiary, rysunek albo fotografię. Przygotujemy bezpłatną wycenę. Wejdź na stronę www.fulldecor.pl i zamów zestaw próbek za 3 zł + koszt wysyłki. KONTAKT Telefon: (+48) 609 868 195 Strona: https://fulldecor.pl/