Reklama
wtorek, 8 września 2026 00:49
Reklama
Reklama
Reklama

Pierwszy w Polsce przypadek koronawirusa u norek. Co z fermami w regionie kaliskim?

Pierwszy w Polsce przypadek koronawirusa u zwierząt. Patogen zdiagnozowano na fermie norek w województwie pomorskim. W kraju jest ponad pół tysiąca podobnych hodowli. Południowa Wielkopolska to potentat w tej branży. W części ferm badania na obecność COVID-19 u zwierząt prowadzono jesienią. Czy teraz będą powtórzone? Zakażone norki trzeba będzie wybić, a sytuacja ponownie zaczyna dyskusję o konieczności zaprzestania hodowli zwierząt futerkowych w ogóle.
Pierwszy w Polsce przypadek koronawirusa u norek. Co z fermami w regionie kaliskim?

Komunikat o wykryciu zakażeń na fermie norek Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało w mediach społecznościowych w miniony weekend. Wszystkie zwierzęta z tej hodowli zostały zabite.

„Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi został poinformowany 30 stycznia 2021r. w godzinach popołudniowych przez dyrektora Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach o potwierdzeniu pierwszego przypadku zakażenia SARS-CoV-2 u zwierząt futerkowych (norki) w Polsce. Wirus został zdiagnozowany na fermie zlokalizowanej w woj. pomorskim na terenie powiatu kartuskiego”

Dotychczasowe badania pokazują, że norki zakażają się od ludzi. Każdy przypadek zakażenia u właścicieli, pracowników lub osób związanych z fermą musi być zgłaszany odpowiednim służbom. Podobnie jak objawy choroby u samych zwierząt. - Właściciele ferm mają obowiązek prawny zgłaszania wszystkich przypadków podejrzenia tej choroby na fermie, czyli kiedy występują niepokojące objawy kliniczne, które mogą świadczyć o zakażeniu koronawirusem u norek. One są podobne do grypy, czyli ogólne osłabienie, wydzielina z nosa, kaszel, prychanie, podwyższona temperatura ciała, czyli typowe objawy grypopodobne – tłumaczy  Tomasz Wielich, wojewódzki inspektor weterynarii ds. zdrowia i ochrony zwierząt. - Wtedy powiatowy lekarz weterynarii wysyła swoich pracowników, prowadzone jest rozeznanie sytuacji, pobierane są próby , które trafiają do badania i w zależności od wyników laboratoryjnych wdrażane jest dalsze postępowanie.

Tomasz Wielich, wojewódzki inspektor weterynarii ds. zdrowia i ochrony zwierząt

A sprawa może być poważna. Polska jest  w czołówce państw zajmujących się hodowlą zwierząt futerkowych dla przemysłu modowego. Rocznie, z przeznaczeniem na futra oraz inne części garderoby, zabija się tu  ponad 5 milionów samych norek. Region kaliski – czyli byłe województwo, to zagłębie tej branży. Jest tutaj 96 ferm norek, a szacowana liczebność zwierząt to 1 milion 430 tysięcy sztuk. W samym powiecie kaliskim jest jedna taka ferma. W porównaniu z innymi jest niewielka. Hoduje się tam niewiele ponad 2 tysiące zwierząt. - Kontrole były zarządzone w listopadzie, ale na tych fermach na których chorował albo pracownik, albo właściciel – wyjaśnia Miłosz Bąkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Kaliszu. - Natomiast u nas takiej sytuacji nie było i takiej kontroli nie przeprowadzaliśmy.  

Miłosz Bąkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Kaliszu

O przeprowadzenie badań na obecność koronawirusa na fermach od kwietnia apelowało Stowarzyszenie Otwarte Klatki, które analizując sytuację w innych krajach, domyślało się, że problem prędzej czy później pojawi się także w Polsce. Przewidywania okazały się słuszne. Wraz z koronawirusem na fermie w województwie pomorskim powróciła dyskusja o zakazie hodowli zwierząt futerkowych w naszym kraju. - Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że przemysł futrzarski, oprócz ogromnego cierpienia zwierząt, z którym nierozerwalnie się wiąże, zanieczyszczenia środowiska, wszystkich problemów, z którymi borykają się mieszkańcy wsi, którzy żyją w sąsiedztwie ferm futrzarskich, to jest też przemysł, który stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego – podkreśla Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, które walczy między innymi o zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. - I to jest argument, którego nie możemy ignorować. Byliśmy już bardzo blisko wprowadzenia zakazu hodowania zwierząt na futra we wrześniu ubiegłego roku. Mam nadzieję, że politycy wezmą pod uwagę nowe okoliczności i jak najszybciej wrócą do tematu, ponieważ to już nie jest tylko kwesta troski o dobro zwierząt. W tym momencie to już kwesta odpowiedzialności za zdrowie publiczne.

Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki

Podobnie jak zrobiła to część krajów europejskich. W Niemczech i Szwajcarii przepisy są tak surowe, że hodowla zwierząt futerkowych jest nieopłacalna. W pierwszym z nich ostatnia fermę zamknięto w 2019 roku. Zakaz prowadzenia takich ferm obowiązuje w Wielkiej Brytanii, Austrii i części krajów bałkańskich - Chorwacji, Słowenii, Bośni i Hercegowinie, Serbii i Macedonii. Przymierza się do tego Francja. W krajach niderlandzkich fermy zostaną zamknięte wraz z końcem lutego 2021 roku. Decyzja o przyspieszeniu tego procesu zapadła po wykryciu koronawirusa u norek hodowanych w Danii, która jest europejskim potentatem na tym rynku.

AW, Otwarte Klatki, furfreealliance.com, pixabay


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1019 hPa
Wiatr: 12 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Gargamel Treść komentarza: Ale propaganda na f.k.Najwiecej z BY,może z Rosji?Najwięcej Ukraińców jest tych nowych emigrantów i na razie się nie zmienilo Data dodania komentarza: 7.09.2026, 17:08 Źródło komentarza: Skąd pochodzą i gdzie pracują? PRACA dla obcokrajowców Autor komentarza: Kla Treść komentarza: Więcej gości.Niech Krystian autokary wyśle po nich.Tak bezpiecznie w moim mieście że sąsiadki się ich boją bo to dziki narod Data dodania komentarza: 7.09.2026, 17:03 Źródło komentarza: Wandalizm pod kaliskim żłobkiem. Ktoś zrobił to pod osłoną nocy Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Majkowska może stać się wielkomiejskim rozszerzeniem historycznego śródmieścia. Trwa tutaj albo zapowiada się sporo ważnych inwestycji, a wiele wartościowych działek ma nie najbiedniejszych właścicieli. Powinno powiązać się modernizację tej arterii z rewitalizacją Nowego Rynku, a to poprzez zagłębienie skrzyżowania AWP/Majkowska/3 Maja pod ziemię (w obecnym kształcie) i przykrycie go płytą tworzącą nowy plac dla pieszych i rowerów, integrujący Majkowską z Nowym Rynkiem. M2 płyty nie byłby tak drogi jak konstrukcja mostowa. To raczej konstrukcja kładek dla pieszych, trochę wzmocniona, żeby np. unieść zgromadzony tłum. Dźwigary płyty uniosłyby też atrapy pierzei wyrąbanych kiedyś dla AWP (można za nimi umieścić lekkie parterowe pawilony) To by opanowało chaos tego miejsca tworząc przestrzeń śródmiejską z wyprowadzoną stąd wielkomiejską arterią z Filharmonią ("fabryką kultury"), centrum przesiadkowym, centrum handlowym oraz indukowanymi przez takie rozwiązanie kolejnymi efektownymi inwestycjami przy Majkowskiej. Koszt czegoś takiego to chyba nie więcej niż dwa mosty, a można by dochrapać się unijnego dofinansowania. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:15 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: M Treść komentarza: Centrum przesiadkowe szumna nazwa tylko na co mają się przesiąść korzystający -na rowery czy hulajnogi ? Data dodania komentarza: 7.09.2026, 15:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama