Reklama
środa, 8 lipca 2026 03:42
Reklama
Reklama
Reklama

Co wydobywają ludziom z przełyków, nosa i uszu

Fragmenty protez zębowych, owady, a nawet żyletki czy… uchwyt od wiadra – takie „ciała obce” wydobywają pacjentom z przełyków, nosa czy uszu lekarze laryngolodzy. W kaliskim szpitalu przy ul. Poznańskiej można podziwiać całą wystawę takich przedmiotów. Niektóre pochodzą jeszcze z lat 50. ubiegłego stulecia, ale gabloty są na bieżąco uzupełniane o nowe, najdziwniejsze „eksponaty”.
Co wydobywają ludziom z przełyków, nosa i uszu

Absolutnie kuriozalnym „połykiem”, który osobiście wyciągałem był fragment mięsa z całym zachowanym stawem i dwoma fragmentami kości. Było to tak duże, że w ogóle nie weszło do przełyku, lecz zaklinowało się w gardle i uciskało na krtań pacjenta, powodując u niego duszność – wspomina dr nauk med. Jerzy Manasterski (na zdj.), kierownik Oddziału Otolaryngologicznego w Wojewódzkim Szpitalu  Zespolonym w Kaliszu. – Przypadek ten okazał się na tyle trudny, że nie udało się nam wydobywać tego kawałka żadnym z narzędzi laryngologicznych. Pomogło nam dopiero urządzenie do podtrzymywania pęcherzyka żółciowego, którego na naszym oddziale akurat się nie używa.

W pamięci zapadły lekarzowi także inne niezwykłe operacje, jak wydobywanie śrutu z okolicy nerwu twarzowego, 11 kawałków deski ze ślinianki przyusznej (pacjent wpadł w płot, który roztrzaskał się w drobny mak i wbił pacjentowi w twarz), a także geranium czy czosnku z ucha (w tym drugim przypadku kobieta próbowała sama się leczyć, czosnek w uchu został i zaczął się rozkładać). Większość interwencji lekarzy laryngologów to jednak bardziej przyziemne przypadki, aczkolwiek bardzo niebezpieczne.

Do najczęściej wydobywanych „ciał obcych” należą ości i fragmenty kości. Prawdziwy wysyp tego typu sytuacji następuje w  okresie świątecznym, gdy na stołach pojawia się ryba i generalnie duże ilości jedzenia, a człowiek siada do posiłku wygłodniały po wcześniejszym poszczeniu. – Podstawowym błędem jest niedbałe i pospieszne jedzenie, bez skupienia na tym, co się robi i w trakcie mówienia. Gdyby nie to, mielibyśmy 70% pacjentów mniej – mówi Jerzy Manasterski. – Ludzie wkładają do ust i połykają duże kęsy, przez co nie czują znajdujących się w nich ości czy kości, zwłaszcza osoby posiadające protezy. To, że te fragmenty zatrzymują się gdzieś w przełyku to jedno, ale inną sprawą jest fatalny wpływ takiego spożywania posiłków na nasze zdrowie; jeśli dobrze nie pogryziemy pokarmu, pracę zębów musi zastąpić nasz żołądek, przez co proces trawienia przebiega niewłaściwie.


Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że kość czy ość w przełyku może stanowić zagrożenia dla zdrowia, a nawet życia. Zwłaszcza u dzieci, którym rybę przed podaniem należy - jak radzi lekarz – rozgniatać palcem na talerzu. – Gdy jednak taka ość utknie, nie wolno wyciągać jej samemu czy popychać skórką od chleba, co jest powszechnie stosowne, bo można ją wbić jeszcze głębiej, albo co gorsza złamać; wtedy wydobycie takiego małego fragmentu jest jeszcze bardziej trudne – mówi Jerzy Manasterski. – W najgorszym przypadku taka ość może nawet uszkodzić łuk aorty. Taki sam efekt może wywołać połknięcie igły, a nawet źdźbła zboża lub sztywnej trawy.

Co ciekawe: swoją uwagę przy jedzeniu powinniśmy zwrócić również na… liść laurowy. W przypadku przyklejenia się do tylnej ściany krtani, w ciągu 3-4 tygodni potrafi wywołać stany zapalne, grzybiczne i problemy z przełykaniem, a jednocześnie być zupełnie niewidoczny i niewyczuwalny. Przyczyną poważnych skutków zdrowotnych mogą być też owady. Siedzące w uchu czy w nosie, gdzie dostają się np. w nocy, powodują głównie bardzo nieprzyjemne dolegliwości, ale już połknięte mogą być śmiertelnym zagrożeniem. – Zwłaszcza jeśli rowerzysta czy motocyklista jedzie z otwartymi ustami. Wtedy łatwo połknąć np. osę lub pszczołę, która nie dość, że sama w sobie stanowi ciało obce, to jeszcze żądli. Nawet u osób nieuczulonych na jad może spowodować gwałtowny obrzęk przełyku, a jeszcze gorzej, gdy dostanie się dróg oddechowych. Jest to wyjątkowo niebezpieczne zwłaszcza w przypadku dzieci, które mają dużo węższe drogi pokarmowe i oddechowe niż dorosły – uczula doktor Manasterski.

Dzieci to zresztą osobna kategoria pacjentów. Trafiają do szpitala głównie na „własne życzenie”: połykają monety lub małe elementy zabawek, ewentualnie wkładają je sobie do nosa czy uszu. Nierzadko są to koraliki, fasola lub groch albo fragmenty biżuterii. – Podstawowa zasada to nie próbować wydobywać tego samemu – apeluje laryngolog. – Tym sposobem jeszcze głębiej wepchniemy przedmiot i ze zwykłego ciała obcego robi nam się groźne, a jego wydobywanie bardzo bolesne. W dodatku u dzieci takie zabiegi trzeba przeprowadzać w całkowitej narkozie. Dlatego najlepiej od razu zgłosić się do lekarza.

A z tym bywa różnie, bo pacjenci często liczą na to, że owo „ciało obce” wydostanie się na zewnątrz samoistnie. Po pomoc zgłaszają się nawet po dwóch tygodniach. – Utrudnia nam to leczenie, bo nie zawsze mamy pewność, czy ciało obce jeszcze zalega w organizmie, czy też na zdjęciach widzimy jakieś skaleczenia, a poza tym tak długie lekceważenie problemu może powodować dolegliwości zdrowotne – dodaje Manasterski.

Najbardziej ekstremalne przypadki związane są z więźniami. Dziś może rzadziej dokonują samouszkodzeń, ale jeszcze do niedawna była to prawdziwa plaga; „połyki” pozwalały bowiem zamienić na jakiś czas więzienną pryczę na szpitalne łóżko. – Osobiście nie przeprowadzałem tej operacji, ale wiem o kabłąku od wiadra, który mężczyzna włożył sobie do przełyku. Trafił do poznańskiego szpitala – wspomina Jerzy Manasterski. – Spotykałem się natomiast z żyletkami, które zresztą także można oglądać w gablotach na naszym oddziale. Żyletka jest o tyle niebezpieczna, że podczas wydobywania tnie przełyk. Dlatego najpierw trzeba ją połamać, a później wyciągać po kawałku. Są to bardzo trudne zabiegi.


Popularne w środowisku więziennym były do niedawna również śmiertelnie niebezpieczne kotwice lub krzyżaki, czyli dwa skrzyżowane i związane gumką druty, najczęściej sklejone przeżutym chlebem, które po połknięciu rozwierały się i blokowały w przełyku. Współcześnie wśród „cywilnych” pacjentów równie duże zagrożenie stanowią połknięte fragmenty protez zębowych – najczęściej przypadkowo np. podczas wypadku. – Fragmenty te często posiadają haczyki, które wbijają się w przełyk i bardzo trudno jest taki element wyciągnąć – dodaje Jerzy Manasterski.

Anna Miklas-Pęcherz, fot. autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 28 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Pan inżynier Krzysztof Gałka jest najwybitniejszym kaliskim ekspertem z dziedziny drogownictwa. Dlatego wszystkie dotychczasowe próby zastąpienia pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, innym specjalistą miały katastrofalne następstwa, których można było uniknąć, gdyby pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, pozostawał na swoim stanowisku bez niepotrzebnych, szkodliwych przerw. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, jest specjalistą najlepiej przygotowanym do działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Wielu obserwatorów kaliskich inwestycji drogowych uporczywie dopytuje się o terminy ich zakończenia. Tymczasem w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki nie istnieje nic takiego jak termin zakończenia inwestycji drogowej. Kaliskie inwestycje drogowe nie są kończone w jakimś określonym terminie, ale wtedy, kiedy nadchodzi tego pora. I właśnie pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, nie tylko najlepiej, najbardziej dogłębnie, zbadał, poznał i zrozumiał charakter naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki, ale także opracował i wdrożył zasady skutecznego działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Najważniejszą zasadą jest dążenie do maksymalnego skrócenia średniego czasu oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej zamiast bezsensownego czepiania się jakichś konkretnych terminów. To jest właśnie tajemnica sukcesu pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Kiedy pana inżyniera Krzysztofa Gałkę, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, próbowano zastępować innymi specjalistami, to średni czas oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej wydłużał się dwu albo nawet trzykrotnie w porównaniu ze średnim czasem oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej za czasów pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Po prostu inni specjaliści nie są w stanie pojąć naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki ani działać skutecznie w jej warunkach, w przeciwieństwie do pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Trzeba zatem starać się zmniejszyć siłę ciosu, jakim jest odejście pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Zmiana będzie miała najmniej negatywny wpływ na średni czas oczekiwania na zakończenie kaliskiej inwestycji drogowej, kiedy p. inżynierowi Krzysztofowi Gałce, najwybitniejszemu kaliskiemu ekspertowi w dziedzinie drogownictwa, powierzy się wskazanie swojego następcy. Dlatego pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, powinien na zakończenie swojej działalności zostać przewodniczącym komisji konkursowej (choćby na zlecenie). Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:34 Źródło komentarza: 46 lat pracy dla drogownictwa. Krzysztof Gałka przechodzi na emeryturę Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Już nie mogę się doczekać. Liczę na jakieś suweniry z dnia otwarcia. Na pewno będę! Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:10 Źródło komentarza: Prace konstrukcyjne zakończone. Tak powstaje nowa galeria Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Bo młodzi nie mają w ogóle emerytury. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:08 Źródło komentarza: Donieśli na dzieci, sprzedające lemoniadę. Tak zareagowali strażnicy Autor komentarza: Piwoniczanin Treść komentarza: Bezpośredni pociąg IC UZNAM wyjeżdża z Kalisza o 1.07 i o 6.39 jest w Świnoujściu. Można cały dzień się plażować i wsiąść o 21.33 w Świnoujściu i wysiąść w Kaliszu o 2.52. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 22:42 Źródło komentarza: Nad Bałtyk bez przesiadek i w rekordowym czasie. To wakacyjna propozycja Kolei Wielkopolskich
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama