Reklama
poniedziałek, 7 września 2026 22:40
Reklama
Reklama
Reklama

Zabójstwo w Zadowicach pod Kaliszem. Mężczyzna, który zastrzelił swojego pracodawcę stanął przed sądem ZDJĘCIA

Dlaczego zabił nie wie, ale przyznał, że dwa miesiące poprzedzające tragedię na fermie w Zadowicach w gminie Godziesze Wielkie (pow. kaliski), to kłótnie i nieporozumienia, których powodem były problemy z rozruchem biznesu. Właściciel frustracje miał wyładowywać na jednej z pracownic - prywatnie partnerce oskarżonego, który pewnego dnia nie wytrzymał i zabił swojego pracodawcę z jego własnej broni. Kiedy oddał do niego całą serię strzałów uciekł i ukrywał się przez kilka godzin u poznanego dopiero co kaliszanina. Tam został zatrzymany przez policję i w poniedziałek 21 września stanął przed sądem. Odpowiada nie tylko za zabójstwo, ale też usiłowanie morderstwa żony swojej ofiary i do tego czynu się nie przyznaje.
Zabójstwo w Zadowicach pod Kaliszem. Mężczyzna, który zastrzelił swojego pracodawcę stanął przed sądem ZDJĘCIA

Oskarżony przyznaje się do najpoważniejszego z zarzutów. A ten dotyczy morderstwa 34-letniego Piotra R., który kilka miesięcy przed śmiercią kupił fermę drobiu w Zadowicach i przeprowadził się z Wałcza wraz z żoną i dwójką dzieci w wieku 2 miesięcy i 10 lat oraz teściową. Ściągnął ze sobą również 53-letniego Krzysztofa K., który mieszkał na terenie gospodarstwa. Panowie znali się od lat.

Krzysztof K. był wcześniej karany. W gospodarstwie odrabiał prace społeczne. 2 września 2019 r. zastrzelił swojego pracodawcę z jego własnej broni. Oddał w jego kierunku kilka strzałów, w tym dwa celne. - Strzelił do poszkodowanego z broni palnej w postaci pistoletu TT - czytał 21 września br. w sądzie ustalenia ze śledztwa Rafał Rybarczyk, prokurator Prokuratury Rejonowej w Kaliszu. - Strzał oddał w okolice głowy pokrzywdzonego, powodując jego śmierć, przy czym czynu tego dopuścił się, będąc wcześniej skazanym.

Strzelał, aż zabrakło amunicji

Według wcześniejszych ustaleń oraz zeznań oskarżonego konflikt z prawem miał też zamordowany Piotr R. Wcześniej obaj mężczyźni mieszkali w Wałczu i wyjazd z tego miasta na fermę pod Kaliszem miał być początkiem nowego życia także dla rodzin obu z nich. Jednak od początku, czyli od lipca 2019 roku kiedy to przyjechali do Zadowic, dochodziło między nimi do konfliktów. Ich podłożem miały być problemy w gospodarstwie, w którym nie działała część rzeczy i pojawiali się wierzyciele poprzedniej właścicielki.

Według zeznań Krzysztofa K. właściciel frustracje miał wyładowywać na partnerce oskarżonego, dlatego para podjęła decyzję, że chce wyjechać, ale pracodawca im nie pozwolił, więc napięcie rosło. Zenitu sięgnęło 2 września 2019 r. kiedy to 34-latek kolejny raz miał uwłaczać kobiecie i jej grozić w trakcie naprawiania przez mężczyzn jednego z urządzeń, które konkubina oskarżonego zepsuła dzień wcześniej.

Wtedy oskarżony, jak zeznał przed sądem, nie wytrzymał i poszedł po ukrytą przez pracodawcę w garażu broń, którą ten kupił krótko przed tragedią. Odpowiadający za morderstwo mężczyzna dodał, że działał w amoku, ale też przyznał, że tego dnia po przebudzeniu wziął tabletkę na uspokojenie, którą popił alkoholem. – Piotr zaczął wyzywać Kaśkę od k…, więc we mnie zaczęło się gotować, nie chciałem tego słuchać, dlatego wyszedłem. Ostatnie słowa jakie słyszałem to „wypierd…”. Poszedłem do garażu i zamiast narzędzi wziąłem broń. Dlaczego? Nie wiem – zeznawał przed sądem 54-latek. – Nie wiem, czy zdawałem sobie sprawę, że biorę broń. Wiem, że wolno wracałem do kurnika, a kiedy Piotr zobaczył, że mam broń  ruszył w moim kierunku z podniesioną ręką. Wtedy strzeliłem. Nie wiem ile strzałów oddałem. Strzelałem, aż brakło amunicji.

Najpierw zabił, potem okradł

Kiedy już Piotr R. leżał na podłodze kurnika Krzysztof K. ściągnął mu z szyi złoty łańcuszek o wartości 15 tys. zł i uciekł. Biżuterię próbował sprzedać w pobliskim skupie złomu i sklepie, ale mu się nie udało. Kiedy zaczynała się obława stopem dojechał do Kalisza i tu pomoc dostał od napotkanego mężczyzny, który za wódkę i papierosy pomógł sprzedać złoto w lombardzie i dał schronienie u swojego kuzyna. Kiedy kilka godzin później oskarżony w towarzystwie nowych kompanów opuszczał mieszkanie przy ul. Parkowej w Kaliszu, został zatrzymany  przez policję i trafił do aresztu.

Oprócz zarzutu morderstwa usłyszał też zarzut usiłowania zabójstwa Aleksandry R., czyli żony zamordowanego, która stanęła mu na drodze kradzieży prawie 120 tysięcy złotych, jakie gospodarze mieli w domu oraz nielegalnego posiadania broni. Kobietę – jak można było usłyszeć w akcie oskarżenia, uratowało zablokowanie się spustu broni.

Grozi mu dożywocie

Razem z mieszkańcem województwa zachodniopomorskiego zarzuty usłyszał Kazimierz T., który pomógł Krzysztofowi K. sprzedać skradzioną zamordowanemu biżuterię. 

W sądzie przedstawiciel wdowy oraz prokurator chcieli, by proces odbywał się za drzwiami zamkniętymi. Sąd zezwolił jednak na udział mediów w sprawie.

Oskarżonemu o zabójstwo grozi kara dożywotniego więzienia.

AW, zdjęcia autor


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 16°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 11 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Gargamel Treść komentarza: Ale propaganda na f.k.Najwiecej z BY,może z Rosji?Najwięcej Ukraińców jest tych nowych emigrantów i na razie się nie zmienilo Data dodania komentarza: 7.09.2026, 17:08 Źródło komentarza: Skąd pochodzą i gdzie pracują? PRACA dla obcokrajowców Autor komentarza: Kla Treść komentarza: Więcej gości.Niech Krystian autokary wyśle po nich.Tak bezpiecznie w moim mieście że sąsiadki się ich boją bo to dziki narod Data dodania komentarza: 7.09.2026, 17:03 Źródło komentarza: Wandalizm pod kaliskim żłobkiem. Ktoś zrobił to pod osłoną nocy Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Majkowska może stać się wielkomiejskim rozszerzeniem historycznego śródmieścia. Trwa tutaj albo zapowiada się sporo ważnych inwestycji, a wiele wartościowych działek ma nie najbiedniejszych właścicieli. Powinno powiązać się modernizację tej arterii z rewitalizacją Nowego Rynku, a to poprzez zagłębienie skrzyżowania AWP/Majkowska/3 Maja pod ziemię (w obecnym kształcie) i przykrycie go płytą tworzącą nowy plac dla pieszych i rowerów, integrujący Majkowską z Nowym Rynkiem. M2 płyty nie byłby tak drogi jak konstrukcja mostowa. To raczej konstrukcja kładek dla pieszych, trochę wzmocniona, żeby np. unieść zgromadzony tłum. Dźwigary płyty uniosłyby też atrapy pierzei wyrąbanych kiedyś dla AWP (można za nimi umieścić lekkie parterowe pawilony) To by opanowało chaos tego miejsca tworząc przestrzeń śródmiejską z wyprowadzoną stąd wielkomiejską arterią z Filharmonią ("fabryką kultury"), centrum przesiadkowym, centrum handlowym oraz indukowanymi przez takie rozwiązanie kolejnymi efektownymi inwestycjami przy Majkowskiej. Koszt czegoś takiego to chyba nie więcej niż dwa mosty, a można by dochrapać się unijnego dofinansowania. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:15 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian Autor komentarza: M Treść komentarza: Centrum przesiadkowe szumna nazwa tylko na co mają się przesiąść korzystający -na rowery czy hulajnogi ? Data dodania komentarza: 7.09.2026, 15:33 Źródło komentarza: Kończą ważny etap prac przy Majkowskiej. To dopiero początek większych zmian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama