Reklama
czwartek, 29 października 2026 17:31
Reklama
Reklama

Jechał do pacjenta - zdarzył się wypadek. Kierowca karetki odpowiada za śmierć mężczyzny

Kierowca karetki ostrowskiego pogotowia ratunkowego przed sądem. Mężczyzna odpowiada za śmierć 71-latka, w którego samochód uderzył prowadzony przez niego ambulans. Kierowca „erki” nie przyznaje się do winy, a przed sądem – odpowiadając na pytania swojego obrońcy – wyjaśnił, jak według niego wyglądała sytuacja na drodze w momencie zdarzenia. Kilka miesięcy po tragicznym w skutkach wypadku 43-letni ratownik odzyskał prawo jazdy i wrócił do pracy.
Jechał do pacjenta - zdarzył się wypadek. Kierowca karetki odpowiada za śmierć mężczyzny

Śmiertelny wypadek wydarzył się w grudniu ubiegłego roku. Oba pojazdy jechały ul. Staroprzygodzką w Ostrowie Wielkopolskim, w tym samym kierunku.

W pewnym momencie Jacek A. podjął manewr wyprzedzania opla, którym jechał 71-latek. Jak zeznawał, odpowiadając na pytania swojego obrońcy, był pewien, że kierowca samochodu osobowego widział, co chce zrobić. - Potem nastąpiło zderzenie, nie pamiętam, czy było to przed skrzyżowaniem czy już na nim. W wyniku zderzenia straciłem panowanie nad ambulansem, zjechałem w lewo i uderzyłem w drzewo – mówił Jacek A. - Znajdowałem się między siedzeniem a deską rozdzielczą, kolega pomógł mi się wydostać, a później pobiegł do opla sprawdzić stan mężczyzny kierującego osobówką. Ja nie mogłem samodzielnie się ruszać, więc  nie pomagałem. Z relacji mojego kolegi wynikało, że kierowca jest przytomny, rozmawia logicznie, ale mówił, że nie czuje nóg. Kolega próbował dostać się do pojazdu, ale na siedzeniu z  tyłu był duży pies i dlatego zrezygnował z wydobycia tego pana. Później przyjechały służby – relacjonował przed sądem.

Przekroczył prędkość

Na miejscu pojawiła się także córka kierowcy opla. Kobieta przed sądem podkreśliła, że ojciec był przytomny i z nią rozmawiał. Mówił, że nie czuje nóg i był blady, ale był z nim kontakt. - Byłam przy wsadzaniu ojca do helikoptera. Jedną z rzeczy, której świadkami byli ratownicy, było moje pytanie: Tato, czy nie słyszałeś ich? - karetki, która jadąc szybko powinna mieć włączone światła i sygnały dźwiękowe – przypomniała chwilę po zdarzeniu córka mężczyzny. - To było moje pytanie i mówię to z pełną świadomością, bo ktoś może mieć wątpliwości, ale tak spytałam ojca i mój tato powiedział: Nie słyszałem ich.

Według prokuratury oskarżony przekroczył prędkość, chociaż pojazd, którym kierował nie był wówczas uprzywilejowany. W momencie kiedy wyprzedzał opla karetka nie miała włączonych sygnałów dźwiękowych WIĘCEJ. -  W wyniku manewru wyprzedzania skręcającego w ulicę Dekarską ze Staroprzygodzkiej samochodu marki opel, doprowadził na lewym pasie do zderzenia obu pojazdów, w wyniku czego kierowca tego drugiego zmarł po przewiezieniu do szpitala – mówiła prokurator Alina Poczta.

„Jechali ratować ludzkie życie”

Obrona 43-latka od początku podkreśla, że kierowca ambulansu zachował wszystkie zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. A co ważniejsze w momencie zdarzenia jechał do osoby chorej, czyli wykonywał swoją pracę i w takiej sytuacji powinien być chroniony. – Pamiętajmy, że karetka jechała po lewej stronie jezdni, a zatem sytuacja, która była, była dla kierowcy karetki zaskoczeniem – wyjaśniał adwokat. – Przecież to, czy miał sygnały dźwiękowe nie miało znaczenia dla tego wypadku, ponieważ pokrzywdzony powinien korzystać z lewego lusterka i widzieć, czy ktoś jedzie za nim. To ratownikom powierzamy życie i zdrowie. To są ludzie, którzy muszą być pod ochroną. Nie może być tak, że boją się nadjeżdżać na skrzyżowanie, boją się jechać, bo w tej konkretnej sytuacji jechali ratować ludzkie życie. Jechali w najwyższym celu, w jakim zostali ustanowieni.

Lawina komentarzy

W sprawie będzie przesłuchanych jeszcze kilkudziesięciu świadków. Samo zdarzenie wywołało lawinę komentarzy. Ofiarą był znany w Ostrowie Wielkopolskim społecznik, a na kierowców pogotowia i sposób ich jazdy spadła lawina krytyki. Dlatego też sami pracownicy pogotowia zabrali wtedy głos WIĘCEJ.

Oskarżonemu grozi 8 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy. Kilka miesięcy po tragedii odzyskał prawo jazdy i wrócił do pracy.

AW, fot. infostrow.pl

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama

Temperatura: 8°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1029 hPa
Wiatr: 5 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Ignac Treść komentarza: Taki kozak z tego młodzieniaszek! Wczoraj wracałem z Warszawy autostradą A2, na trasie królują właśnie busy i ich szaleni kierowcy. 140 km/h to dla nich za mało. Pędzą ponad 160 i migają światłami żeby im zjechać z drogi. Szaleńcy z busów to zagrożenie dla normalnie poruszający się pojazdów. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 11:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek pod Kaliszem. Jedna osoba nie żyje 𝐀𝐊𝐓𝐔𝐀𝐋𝐈𝐙𝐀𝐂𝐉𝐀 Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Tak, dzień się krótszy robi i zaczynają się wspominki o tych, co ich już nie ma. Znów tłumnie Ludziaki ruszą do miejsc spoczynku bliskich i zaczną rwać chwasty, szorować lastryka i granity, zagrabiać to, co jeszcze nie zakostkowane betoniakami. Naznoszą plastikowego kwiecia i innego, także naturalnego ropylstwa, żeby w zdobnym mauzoleum przeminięte członkowie rodziny se wypoczywali. Zapalą im jeszcze tyle świeczek bateryjkowych, że nocą wieczne spiochowisko będzie rozświetlone niczym wigilijny drapak. Ten jeden raz w roku tłumy będą szukać miejsc do parkowania swoich pierdzaków. Wjadą na wszystkie wolne trawniki, zablokują dojazdy do prywatnych posesji, rozjadą żywopłoty, byle się zatrzymać jak najbliżej bram do wiecznej spiochowni. Masz rację Szanowny Grabarzu, kiedyś się zastanawiałem, po co to wszystko, czemu to ma służyć, czy w ciągu 365-366 dni w roku nie można znaleźć chwili, żeby odwiedzić bliskich przeminiętych? Czy to ogólne wariactwo musi opanować wszystkich Ludziaków i to akurat w okolicy początku listopada? Wtedy mnie olśniło. Przecież Ludziaki przychodząc na ten świat, to od razu z każdą chwilą zmierzają do swojego zaprogramowanego końca. Fakt, czasami jakiś KIBOL lub inny podlec, brutalnie skróci ten zaprogramowany byt Ludziaka, ale to pomińmy. To zupełnie inaczej niż u nas, KOSMITÓW. Bo musicie wiedzieć, że my Kosmici nie mamy określonego czasu na to, żeby sobie wesoło żyć, śpiewać, balangować, chodzić chwiejnie, podróżować i odwiedzać te czy tamte planety lub galaktyki. No dobrze, ale ktoś może zapytać a co z PRZEKOSMITOWIENIEM wszechświatów, w Waszym przypadku PRZELUDZIOWANIEM Ziemi? Przyznam się, to balangowanie może się znudzić a najgorzej wtedy, gdy zaczyna się Kosmita zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Znaleźliśmy rozwiązanie i tego problemu, już dawno. Taki Kosmita wypełnia odpowiedni formularz, zdobywa stosowne pieczątki i zatwierdzenia a potem wsiada do KAPSUŁY PRZEMIENIENIA i już go nie ma. To znaczy jest, ale jego JESTESTWO zmienia się w wonną mgiełkę i powoli się wydostaje z KAPSUŁY a następnie rozprasza w otaczającej przestrzeni. W formie najdrobniejszych cząsteczek, zwiecie je fotonami lub innymi atomami, zaczyna znów przemierzać GALAKTYKI, odradzając się w innej formie przyobleczonej w skórę jonizującą piękną zielenią. Tak już zawsze i na wieczność, się odradzamy i …. Dzień dobry. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 10:42 Źródło komentarza: Na groby w futerku czy lekkiej kurtce? Prognozy na Wszystkich Świętych mogą zaskoczyć Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Kolejne gamonie z prj z chipsów. A co dopiero będzie w Halloween, jak powyjeżdżają takie co raz w roku tylko zasiadają za kierownicą swojego dyliżansu. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:45 Źródło komentarza: Trasa Kalisz–Pleszew sparaliżowana. Poważny wypadek i walka o życie poszkodowanego Autor komentarza: Robb Treść komentarza: W parku, łapia za sikanie i piwo. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 08:30 Źródło komentarza: RADAR w centrum miasta? Przy tej ulicy będą mierzyć prędkość
Reklama
Reklama
Reklama