Reklama
czwartek, 29 października 2026 12:34
Reklama
Reklama

Kaliski wątek dzikiej reprywatyzacji. Spadkobiercy zabierają głos

- Odzyskanie przez nas w latach 90-tych działki i kamienicy w Warszawie, nie było efektem dzikiej reprywatyzacji – pisze do naszej redakcji Ewa Kaliszuk, wnuczka osoby, która jeszcze przed wojną kupiła cześć nieruchomości od związanego z naszym miastem Alfreda Kahla, o którym na jednej z konferencji prasowych mówił Jan Mosiński. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, który pracuje w Komisji Weryfikacyjnej, wspomniał o kaliskim wątku tzw. dzikiej reprywatyzacji i poszukiwaniach spadkobierców. Według warszawianki słowa posła są krzywdzące i stawiają ją i potomków dwóch innych właścicieli gruntów w złym świetle, ponieważ majątek zabrany przez komunistów odzyskali dopiero w 2012 roku. I to na krótko, bo w listopadzie ubiegłego roku ponownie zostali pozbawieni. Tym razem przez decyzje obecnych władz.
Kaliski wątek dzikiej reprywatyzacji. Spadkobiercy zabierają głos

Informacja dotyczy działki przy dzisiejszym placu Defilad w Warszawie. Jak w grudniowej rozmowie z naszą redakcją mówił Jan Mosiński grunt trafił w prywatne ręce. - W latach 90-tych ta za bezcen została przejęta i sprzedana za miliony przez rzekomych spadkobierców. Domniemanych, bo tacy są dopiero ustalani w związku z pracami komisji, zajmującej się trwającym przez lata procederem – mówił poseł Jan Mosiński.

Słowa kaliskiego posła pracującego w Komisji Weryfikacyjnej zajmującą się dziką reprywatyzacją trafiły do, jak określił Jan Mosiński „domniemanych spadkobierców”. W ich imieniu do naszej redakcji napisała Ewa Kaliszuk, wnuczka jednego z trzech właścicieli działki przy ulicy Złota 19, Zielona 7 i 17 oraz Chmielna 50. Jej dziadek, jak pisze kobieta, kupił część gruntu od Alfreda Kahla, którego matka Lidia pochodziła z rodziny Fibigerów. - W 2012 roku po wielu latach starań spadkobiercy (w tym wszyscy spadkobiercy po Alfredzie Kahlu i jego bracie) odzyskali zabraną dekretem Bieruta wspomnianą działkę na obecnym Placu Defilad. Nie była to więc żadna dzika reprywatyzacja – twierdzi Ewa Kaliszuk  i dodaje, że działka ta nigdy ani wcześniej, ani potem po odzyskaniu, nikomu nie została sprzedana. Była ona przez lata (i jest nadal) wykorzystywana przez władze miasta (hala kupiecka, parking miejski).  - Dodam, że spadkobiercy nie występowali o żadne roszczenia. W listopadzie br. Komisja Weryfikacyjna, której członkiem jest pan Jan Mosiński, pozbawiła spadkobierców ich własności pod zarzutem niedopełnienia braków formalnych w 1950 roku.  – mówi warszawianka.

Chodzi o brak pełnomocnictwa dla mecenasa Witolda Bayera, który w latach powojennych próbował pomagać osobom pozbawionym własności przez tzw.  Dekret Bieruta z 1945 roku. Zgodnie z prowadzonym po wojnie rozporządzeniem mogli się oni ubiegać o zamianę dotychczasowego prawa własności na użytkowanie wieczyste. Takich wniosków złożono koło 15 tysięcy. Jak wiadomo większość nieruchomości przeszła na własność państwa. - Sprawa jest dla nas szalenie przykra, ponieważ potraktowano nas jak oszustów, wyłudzaczy i łapowników, a adwokatów - naszych ówczesnych pełnomocników, tj. mecenasa Witolda Bayera i Stanisława Janczewskiego jako ludzi w najlepszym razie niekompetentnych. A byli to ludzie o nieposzlakowanej opinii, zasłużeni dla palestry, o czym można poczytać w wielu źródłach internetowych. Posługiwano się argumentem, że mecenas Bayer był aresztowany w 1946 r., często bez podania że przez władze stalinowskie za działalność niepodległościową oraz że mecenas Janczewski zastępował go bezprawnie, choć w aktach była informacja, że  ówczesna Naczelna Rada Adwokacka mianowała go zastępcą z powodu pobytu w więzieniu mecenasa Bayera. Główny zarzut KW dotyczy braku pełnomocnictwa dla mecenasa Bayera ws. sprawie zwrotu. Przedstawione przez nas pełnomocnictwo  zostało uznane za niewystarczające. Można o tym przeczytać ww decyzji KW – pisze Ewa Kaliszuk i dodaje że przeciwstawianie dawnych właścicieli – warszawiakom czy w ogóle Polakom jest niesłuszne. - Mój Dziadek też był warszawiakiem z dziada pradziada, przeżył tu okupację i Powstanie Warszawskie. Żył w PRL bardzo skromnie – dodaje.

Według spadkobierczyni obecne „odzyskanie” dla Skarbu Państwa terenu, który kiedyś należał m.in. do jej dziadka jest medialne. Gdzie jest Plac Defilad wie każdy.  - Tu nie było poszkodowanych lokatorów ani handlarzy roszczeń, więc nawet nie było podstaw, aby w pierwszej kolejności zająć się tą działką (są to w zasadzie 3 działki, jako współwłasność rodziny Dahlów, ale moja mama, której jestem pełnomocnikiem, jest spadkobiercą tylko działki Wielka/Chmielna) .

- Nasze przypuszczenie potwierdza zresztą KW w swej decyzji, pisząc o interesie publicznym jako dodatkowym uzasadnieniu swej decyzji – przekonuje Ewa Kaliszuk. - Dodam jeszcze, że kamienica istniała po wojnie (front wypalony, oficyny w lepszym stanie). Została rozebrana z powodu budowy Pałacu Kultury i Nauki. Jedynymi poszkodowanymi w tej sprawie byli właściciele. Mój Dziadek np. chciał uruchomić sklep w oficynie i zdobyć w ten sposób środki na życie, dać zatrudnienie innym. – przypomina Kaliszuk.

Na zlecenie Komisji Weryfikacyjnej prawowitych spadkobierców szuka stołeczna prokuratura. Ci, którzy są i nie są uznawani przez KW,  sami próbują walczyć o dobre imię i prawo do własności, którą utracili drugi raz i zapowiadają, że sprawa ponownego odebrania im gruntów   wkrótce trafi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Od kilku tygodni czekamy na odpowiedź od posła Jana Mosińskiego m.in. jakie wątpliwości związane z odzyskaniem w 2012 roku gruntu przez osoby, w imieniu, których napisała do nas Ewa Kaliszuk. Do dziś nie dostaliśmy od posła odpowiedzi.  

AW, fot. Google Maps


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama

Temperatura: 10°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1029 hPa
Wiatr: 11 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Ignac Treść komentarza: Taki kozak z tego młodzieniaszek! Wczoraj wracałem z Warszawy autostradą A2, na trasie królują właśnie busy i ich szaleni kierowcy. 140 km/h to dla nich za mało. Pędzą ponad 160 i migają światłami żeby im zjechać z drogi. Szaleńcy z busów to zagrożenie dla normalnie poruszający się pojazdów. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 11:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek pod Kaliszem. Jedna osoba nie żyje 𝐀𝐊𝐓𝐔𝐀𝐋𝐈𝐙𝐀𝐂𝐉𝐀 Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Tak, dzień się krótszy robi i zaczynają się wspominki o tych, co ich już nie ma. Znów tłumnie Ludziaki ruszą do miejsc spoczynku bliskich i zaczną rwać chwasty, szorować lastryka i granity, zagrabiać to, co jeszcze nie zakostkowane betoniakami. Naznoszą plastikowego kwiecia i innego, także naturalnego ropylstwa, żeby w zdobnym mauzoleum przeminięte członkowie rodziny se wypoczywali. Zapalą im jeszcze tyle świeczek bateryjkowych, że nocą wieczne spiochowisko będzie rozświetlone niczym wigilijny drapak. Ten jeden raz w roku tłumy będą szukać miejsc do parkowania swoich pierdzaków. Wjadą na wszystkie wolne trawniki, zablokują dojazdy do prywatnych posesji, rozjadą żywopłoty, byle się zatrzymać jak najbliżej bram do wiecznej spiochowni. Masz rację Szanowny Grabarzu, kiedyś się zastanawiałem, po co to wszystko, czemu to ma służyć, czy w ciągu 365-366 dni w roku nie można znaleźć chwili, żeby odwiedzić bliskich przeminiętych? Czy to ogólne wariactwo musi opanować wszystkich Ludziaków i to akurat w okolicy początku listopada? Wtedy mnie olśniło. Przecież Ludziaki przychodząc na ten świat, to od razu z każdą chwilą zmierzają do swojego zaprogramowanego końca. Fakt, czasami jakiś KIBOL lub inny podlec, brutalnie skróci ten zaprogramowany byt Ludziaka, ale to pomińmy. To zupełnie inaczej niż u nas, KOSMITÓW. Bo musicie wiedzieć, że my Kosmici nie mamy określonego czasu na to, żeby sobie wesoło żyć, śpiewać, balangować, chodzić chwiejnie, podróżować i odwiedzać te czy tamte planety lub galaktyki. No dobrze, ale ktoś może zapytać a co z PRZEKOSMITOWIENIEM wszechświatów, w Waszym przypadku PRZELUDZIOWANIEM Ziemi? Przyznam się, to balangowanie może się znudzić a najgorzej wtedy, gdy zaczyna się Kosmita zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Znaleźliśmy rozwiązanie i tego problemu, już dawno. Taki Kosmita wypełnia odpowiedni formularz, zdobywa stosowne pieczątki i zatwierdzenia a potem wsiada do KAPSUŁY PRZEMIENIENIA i już go nie ma. To znaczy jest, ale jego JESTESTWO zmienia się w wonną mgiełkę i powoli się wydostaje z KAPSUŁY a następnie rozprasza w otaczającej przestrzeni. W formie najdrobniejszych cząsteczek, zwiecie je fotonami lub innymi atomami, zaczyna znów przemierzać GALAKTYKI, odradzając się w innej formie przyobleczonej w skórę jonizującą piękną zielenią. Tak już zawsze i na wieczność, się odradzamy i …. Dzień dobry. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 10:42 Źródło komentarza: Na groby w futerku czy lekkiej kurtce? Prognozy na Wszystkich Świętych mogą zaskoczyć Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Kolejne gamonie z prj z chipsów. A co dopiero będzie w Halloween, jak powyjeżdżają takie co raz w roku tylko zasiadają za kierownicą swojego dyliżansu. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:45 Źródło komentarza: Trasa Kalisz–Pleszew sparaliżowana. Poważny wypadek i walka o życie poszkodowanego Autor komentarza: Robb Treść komentarza: W parku, łapia za sikanie i piwo. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 08:30 Źródło komentarza: RADAR w centrum miasta? Przy tej ulicy będą mierzyć prędkość
Reklama
Reklama
Reklama