Reklama
czwartek, 29 października 2026 17:53
Reklama
Reklama

Pochodzi z naszego regionu i jest kierownikiem wyprawy, której członkowie ratują Revol i Mackiewicza

Kierownikiem narodowej zimowej wyprawy na K2 jest Krzysztof Wielicki, który urodził się w Szklarce Przygodzickiej w powiecie ostrowskim. W sobotę członkowie jego ekipy ruszyli na ratunek polsko-francuskiej parze himalaistów, która utknęła na Nanga Parbat w Pakistanie: Tomaszowi Mackiewiczowi i Elisabeth Revol.
Pochodzi z naszego regionu i jest kierownikiem wyprawy, której członkowie ratują Revol i Mackiewicza

Przed naszą drużynową wyprawą został postawiony ambitny cel zdobycie drugiego szczytu na ziemi w zimowej aurze. Wyzwanie jest diabelnie trudne, bo nie dokonał tego żaden człowiek na ziemi. Jednak nasi rodacy wiodą prym na świecie w zdobywaniu ośmiotysięczników zimą. Życie już napisało inny scenariusz, gdyż cześć zespołu rzuciła się na ratunek Revol i Mackiewicza, którzy utknęli zdobywając Nanga Parbat. Z zespołu atakującego K2 wyzwania podjęli się: Denis Urubko, Adam Bielecki, Jarek Botor i Piotrek Tomala.

Wspomniany wyżej Krzysztof Wielecki dokonał rzeczy niemożliwych, jako pierwszy człowiek zdobył zimą Mont Everest w 1980 roku, później dokonał tego z Kanczendzonga (8586 m), Lhotse (8511 m).  W 2013 roku był kierownikiem ekspedycji, której celem było pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Zakończone sukcesem opłaconym wysoką ceną, bo w trakcie zejścia zginęli Maciej Berbeka oraz Tomasz Kowalski,

Krzysztof Wielicki jest mocno związany z naszym regionem. - Lubię tu przyjeżdżać, bo ważne są korzenie i to, skąd człowiek pochodzi. Ta indentyfikacja z ludźmy i miejscem, gdzie dorastałem, jest dla mnie bardzo ważna. Tu pochowani są również moi rodzice - powiedział Wielicki w trakcie odwiedzin rodzinnych stron. 

Sylwetka Krzysztofa Wielickiego.

Krzysztof Jerzy Wielicki (ur. 5 stycznia 1950 w Szklarce Przygodzickiej) – polski wspinacz, taternik, alpinista i himalaista. Piąty człowiek na Ziemi, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum.

Górskie wędrówki rozpoczął w harcerstwie, a pasję kontynuował podczas studiów. Ukończył studia na Politechnice Wrocławskiej uzyskując tytuł inżyniera elektronika[1]. Pełnił funkcję szefa Komisji Turystyki Zrzeszenia Studentów Polskich na Wydziale Elektroniki Politechniki Wrocławskiej. Pierwsze wspinaczki stały się jego udziałem w Sokolikach w maju 1970 roku. W lutym 1972 roku był uczestnikiem letniego kursu wspinaczkowego i obozu zimowego, których kierownikiem była Wanda Rutkiewicz.

Latem 1973 roku podczas obozu w Dolomitach odnotował pierwsze zagraniczne sukcesy. Wspólnie z Bogdanem Nowaczykiem jako pierwsi dokonali jednodniowego przejścia drogi Via Italiano-Francese na Punta Civetta[2]. W późniejszych latach był uczestnikiem wypraw w góry Kaukazu, Hindukuszu i Pamiru.

17 lutego 1980 roku jako członek narodowej wyprawy na Mount Everest pod kierownictwem Andrzeja Zawady, wspólnie z Leszkiem Cichym dokonali pierwszego zimowego wejścia na ośmiotysięcznik. Był to sukces polskiego himalaizmu, który początkowo był kwestionowany przez himalaistę Reinholda Messnera.

Krzysztof Wielicki oprócz Mount Everestu jest jeszcze pierwszym zimowym zdobywcą Kanczendzongi i Lhotse. Na Lhotse stanął samotnie w noc sylwestrową w gorsecie, który nosił po uszkodzeniu kręgosłupa w górach. Na Broad Peak „wbiegł” solo w ciągu jednego dnia (pierwsze na świecie wejście z bazy na szczyt ośmiotysięcznika w ciągu jednej doby). Na Dhaulagiri (w 16 godzin) i Sziszapangmę wspiął się sam, wytyczając nowe drogi. Nikt też nie towarzyszył mu podczas wejścia na szczyt Gaszerbruma II. Świadkami samotnego wejścia na Nanga Parbat, jedną z największych ścian Ziemi, byli jedynie pakistańscy pasterze obserwujący jego wyczyn z oddalonych łąk. Brał udział w kilku wyprawach na K2. Dopiero podczas czwartej, latem 1996, wytrwałość została nagrodzona – wszedł na szczyt Filarem Północnym z dwoma włoskimi alpinistami. Po biwaku niedaleko szczytu zejście zamieniło się w dramatyczną i szczęśliwie zakończoną akcję sprowadzania skrajnie wycieńczonego Włocha. W akcji ratunkowej pomagali dwaj inni polscy himalaiści: Ryszard Pawłowski i Piotr Pustelnik, którzy także w tym czasie atakowali K2. Zorganizował wyprawę zimową (Polska Wyprawa Zimowa Netia K2 2002-2003) na K2, która jednak nie zdobyła szczytu. Na przełomie lat 2006/2007 podjął kolejną zimową próbę zdobycia ośmiotysięcznika, tym razem Nanga Parbat, lecz z powodu skrajnie trudnych warunków pogodowych musiał wycofać się wraz ze swoim zespołem. W 2013 roku był kierownikiem ekspedycji, której celem było pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. 5 marca 2013 szczyt zdobyli Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka oraz Tomasz Kowalski (dwaj ostatni zginęli podczas zejścia ze szczytu).

Podbój Korony Himalajów i Karakorum 
- Mount Everest (8848 m n.p.m.) 1980 – I zimowe wejście na ośmiotysięcznik
- Broad Peak (8048 m) 1984 – I wejście na ośmiotysięcznik i powrót do bazy w jedną dobę (21,5 h), wejście solo
- Manaslu (8163 m) 1984 – nową drogą oraz 1992 – drogą klasyczną
- Kanczendzonga (8586 m) 1986 – I zimowe wejście
- Makalu (8463 m) 1986 – nowym wariantem, w stylu alpejskim
- Lhotse (8511 m) 1988 – pierwsze zimowe wejście, solo, w gorsecie ortopedycznym
- Dhaulagiri (8156 m) 1990 – nową drogą, wejście solo
- Annapurna (8091 m) 1991 – drogą Boningtona
- Czo Oju (8201 m) 1993 – polską drogą
- Sziszapangma (8021 m) 1993 – nową drogą, wejście solo
- Gaszerbrum II (8035 m) 1995 – drogą klasyczną, wejście solo – oraz 2006 – drogą klasyczną
- Gaszerbrum I (8068 m) 1995 – drogą japońską, w stylu alpejskim
- K2 (8611 m) 1996 – drogą japońską
- Nanga Parbat (8125 m) 1996 – drogą Kinschofera, wejście solo

Źródło: infostrow.pl


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama

Temperatura: 8°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1029 hPa
Wiatr: 5 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: Ignac Treść komentarza: Taki kozak z tego młodzieniaszek! Wczoraj wracałem z Warszawy autostradą A2, na trasie królują właśnie busy i ich szaleni kierowcy. 140 km/h to dla nich za mało. Pędzą ponad 160 i migają światłami żeby im zjechać z drogi. Szaleńcy z busów to zagrożenie dla normalnie poruszający się pojazdów. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 11:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek pod Kaliszem. Jedna osoba nie żyje 𝐀𝐊𝐓𝐔𝐀𝐋𝐈𝐙𝐀𝐂𝐉𝐀 Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Tak, dzień się krótszy robi i zaczynają się wspominki o tych, co ich już nie ma. Znów tłumnie Ludziaki ruszą do miejsc spoczynku bliskich i zaczną rwać chwasty, szorować lastryka i granity, zagrabiać to, co jeszcze nie zakostkowane betoniakami. Naznoszą plastikowego kwiecia i innego, także naturalnego ropylstwa, żeby w zdobnym mauzoleum przeminięte członkowie rodziny se wypoczywali. Zapalą im jeszcze tyle świeczek bateryjkowych, że nocą wieczne spiochowisko będzie rozświetlone niczym wigilijny drapak. Ten jeden raz w roku tłumy będą szukać miejsc do parkowania swoich pierdzaków. Wjadą na wszystkie wolne trawniki, zablokują dojazdy do prywatnych posesji, rozjadą żywopłoty, byle się zatrzymać jak najbliżej bram do wiecznej spiochowni. Masz rację Szanowny Grabarzu, kiedyś się zastanawiałem, po co to wszystko, czemu to ma służyć, czy w ciągu 365-366 dni w roku nie można znaleźć chwili, żeby odwiedzić bliskich przeminiętych? Czy to ogólne wariactwo musi opanować wszystkich Ludziaków i to akurat w okolicy początku listopada? Wtedy mnie olśniło. Przecież Ludziaki przychodząc na ten świat, to od razu z każdą chwilą zmierzają do swojego zaprogramowanego końca. Fakt, czasami jakiś KIBOL lub inny podlec, brutalnie skróci ten zaprogramowany byt Ludziaka, ale to pomińmy. To zupełnie inaczej niż u nas, KOSMITÓW. Bo musicie wiedzieć, że my Kosmici nie mamy określonego czasu na to, żeby sobie wesoło żyć, śpiewać, balangować, chodzić chwiejnie, podróżować i odwiedzać te czy tamte planety lub galaktyki. No dobrze, ale ktoś może zapytać a co z PRZEKOSMITOWIENIEM wszechświatów, w Waszym przypadku PRZELUDZIOWANIEM Ziemi? Przyznam się, to balangowanie może się znudzić a najgorzej wtedy, gdy zaczyna się Kosmita zastanawiać nad sensem tego wszystkiego. Znaleźliśmy rozwiązanie i tego problemu, już dawno. Taki Kosmita wypełnia odpowiedni formularz, zdobywa stosowne pieczątki i zatwierdzenia a potem wsiada do KAPSUŁY PRZEMIENIENIA i już go nie ma. To znaczy jest, ale jego JESTESTWO zmienia się w wonną mgiełkę i powoli się wydostaje z KAPSUŁY a następnie rozprasza w otaczającej przestrzeni. W formie najdrobniejszych cząsteczek, zwiecie je fotonami lub innymi atomami, zaczyna znów przemierzać GALAKTYKI, odradzając się w innej formie przyobleczonej w skórę jonizującą piękną zielenią. Tak już zawsze i na wieczność, się odradzamy i …. Dzień dobry. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 10:42 Źródło komentarza: Na groby w futerku czy lekkiej kurtce? Prognozy na Wszystkich Świętych mogą zaskoczyć Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Kolejne gamonie z prj z chipsów. A co dopiero będzie w Halloween, jak powyjeżdżają takie co raz w roku tylko zasiadają za kierownicą swojego dyliżansu. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 09:45 Źródło komentarza: Trasa Kalisz–Pleszew sparaliżowana. Poważny wypadek i walka o życie poszkodowanego Autor komentarza: Robb Treść komentarza: W parku, łapia za sikanie i piwo. Data dodania komentarza: 29.10.2026, 08:30 Źródło komentarza: RADAR w centrum miasta? Przy tej ulicy będą mierzyć prędkość
Reklama
Reklama
Reklama