Reklama
środa, 8 lipca 2026 03:45
Reklama
Reklama
Reklama

Butelka pełna wspomnień

Niezwykła historia zatoczyła koło. 30 lat temu grupa licealistów z Kalisza podczas górskiej wyprawy podpisała i zakopała wspólne, harcerskie przyrzeczenie. Po latach ich drogi się rozeszły, a pamięć o młodzieńczej przygodzie przygasła. Wspomnienia jednak ożyły kilka tygodni temu. Przypadkowy poszukiwacz skarbów odnalazł skrywaną w ziemi butelkę z pożółkłym już listem a harcerskie przyrzeczenie na nowo połączyło dorosłych dziś kaliszan. 
Butelka pełna wspomnień

Zakopany 30 lat temu harcerski „skarb” miał być strażnikiem ideałów, które przyświecały młodym harcerzom pod nią podpisanym. Mowa o harcerskiej przysiędze, którą w czasie swojego pierwszego obozu w Szalejowie Dolnym złożyli harcerze z drużyny I Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka w Kaliszu. Szczelnie zamknięta w butelce została odkopana przez poszukiwacza skarbów - Bartosza Kołoszuka.  Znalezisko stało się przyczynkiem do sentymentalnej podróży w przeszłość.

Bartosz Kołoszuk - to on znalazł zakopaną butelkę

Pewnie byłoby trudniej, gdyby nie postęp i media społecznościowe. Właśnie dzięki jednemu z portali Bartosz Kołoszuk dotarł do Roberta Kucińskiego. Nasz redakcyjny kolega był jedną z osób, które na obozie harcerskim w Szalejowie Dolnym spędziły wakacje.

- To było w roku 1983. Miałem wtedy 16 lat. Razem z innymi uczniami z mojego liceum pojechaliśmy na obóz harcerski. Osoby, które dopiero zaczynały przygodę z  drużyną, składały przysięgę. Wszyscy się pod nią podpisaliśmy – przypomina dziennikarz.

Robert Kuciński dobrze pamięta obóz harcerski w Szalejowie Dolnym

Przysięga trafiła do „puszki”. Później została zakopana. Było to symboliczne zapieczętowanie ideałów, które przyświecały młodym ludziom wstępującym do harcerstwa. Ziemia miała ich strzec.

- Na wypadek gdyby ktoś z nas miałby się do tego przyrzeczenia nie stosować, wiadomo było gdzie jest zakopane i w każdej chwili można było do niego sięgnąć – mówi Jarosław Kowalski, uczestnik obozu, a obecnie lekarz na stałe mieszkający w Zielonej Górze.

Zakopywanie przyrzeczenia to harcerska tradycja. Małgorzata Kaczmarek-Pacholczyk, nauczycielka języka rosyjskiego i opiekunka drużyny harcerskiej w I LO w Kaliszu nie ukrywa, że odnalezienie po latach przysięgi jej podopiecznych to dla niej duże i miłe zaskoczenie.

- Rzadko się zdarza, by takie rzeczy odkopywano. Ja nie słyszałam o takim przypadku a puszek z podobnymi przyrzeczeniami jest wiele w różnych częściach Polski. Na każdym obozie podobny rytuał miał miejsce. To pierwszy przypadek kiedy wiemy, że odkopano naszą przyszłość. Kiedy zadzwonił do mnie Robert Kuciński i powiedział, że przyrzeczenie ponownie ujrzało światło dzienne, zrobiło mi się niezwykle miło i sentymentalnie. W ogóle fantastycznie, że młody człowiek, który odnalazł „nasz skarb” podjął się trudu poinformowania jednego z nas z o tym – nie ukrywa wzruszenia Małgorzata Kaczmarek-Pacholczyk, która od lat mieszka w Poznaniu, ale nadal ma kontakt ze swoimi byłymi wychowankami. 

30 - letnia kartka zachowała się dobrze. Podpisy nadal są czytelne.

Odkrycie, którego dokonał Bartosz Kołoszuk być może nie ma wartości materialnej, ale na pewno ogromną sentymentalną. Mężczyzna jest młodszy od samego znaleziska, a szukaniem różnego rodzaju przedmiotów, które przykryła ziemia zajmuje się raptem od kilku miesięcy. Kiedy zaczynał swoją przygodę z wykrywaczem nie spodziewał się, że jego pierwsze znalezisko dostarczy tyle radości i wywoła łzy wzruszenia u innych.

- Pewnego dnia poszedłem w miejsce, gdzie znajduje się stary opuszczony zamek-pałac w Szalejowie Dolnym. Jest to teren prywatny, więc nie zapuszczałem się pod sam obiekt, tylko krążyłem w małym lasku tuż przy pałacu. Wykopałem kilka monet PRL, jak i również wiele zakrętek. Zniechęcony zacząłem kierować się w stronę samochodu i w tym momencie urządzenie zaczęło wydawać dźwięk – relacjonuje mężczyzna. - Postanowiłem tę rzecz wykopać, mimo że byłem przekonany, iż jest to kolejny korek, ponieważ wykrywacz zawsze sygnalizuje je tak samo. Znaleziskiem okazała się duża szklana butelka z aluminiowym korkiem i po tymm jak już była prawie na wierzchu miałem ją z powrotem zakopać, ale nagle zauważyłem że w środku coś jest. Była to kartka którą wydobyłem po rozbiciu butelki. 

Kiedy w domu bliżej przyjrzał się tekstowi i okazało się, że to harcerska przysięga, pod którą są podpisane konkretne osoby, postanowił je odszukać. Pomógł oczywiście Facebook. Młody poszukiwacz skarbów na portalu społecznościowym odnalazł Roberta Kucińskiego. Napisał do niego.

- Dość długo czekałem na odpowiedź i powoli traciłem nadzieje. Po jakimś czasie Robert jednak odpisał, potwierdzając moje przypuszczenia, z czego bardzo się ucieszyłem. Fajnie jest zrobić komuś taką niespodziankę – mówi Kołoszuk.

W ten sposób przeszłość odżyła dostarczając jej bohaterom wiele pozytywnych wrażeń. Kaliski dziennikarz skontaktował się z kilkoma osobami, z którymi w 1983 roku był na obozie. Każdy zareagował entuzjastycznie, chociaż wszyscy przyznali zgodnie, że o samej przysiędze zapomnieli.

- To coś niesamowitego, bardzo przyjemne uczucie – mówi Joanna Gierasińska, prawniczka z Łodzi. - Najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest to, że przypomniałam sobie imiona i nazwiska swoich kolegów z liceum i podstawówki. Mimo wspólnej przeszłości wszystkie, te osoby i tamte wspomnienia uleciały. Odszukanie takiej rzeczy jest czymś fantastycznym. Tym bardziej, że przyznaję się, nie pamiętałam o tym, że zakopaliśmy przysięgę. To jest bardzo przyjemny powrót do przeszłości - dodaje uczestniczka tamtego obozu.

Samej kartki zabytkiem nazwać nie można. Ma raptem niewiele ponad 30 lat. Jednak dla podpisanych na niej osób ma wartość większą niż najcenniejsze artefakty.

- To niesamowite wrażenie. Wracają wspomnienia z młodości i kiedy się dowiedziałam, że nasza przysięga została odnaleziona, radocha była niesamowita – mówi zachwycona Edyta Wieloch-Górska, wtedy młoda harcerka, a obecnie znana w Kaliszu logopeda. - Chcieliśmy zostawić po sobie ślad. Czy liczyliśmy, że ktoś to znajdzie? Pewnie tak, ale chyba wtedy nie myśleliśmy, że taka osoba będzie się z nami próbowała skontaktować, że współczesne media ułatwią odnalezienie nas gdzieś w świecie. 

Uczestnicy obozu przyznają, że sam wyjazd do Szalejowa Dolnego pozostawił wiele miłych wspomnień. Jarosław Kowalski przypomina sobie jeden niezwykły mecz, w którym kaliskiej drużynie udało się nawet strzelić honorowego gola. 

- Na boisku spotkaliśmy się z bardzo znanym wtedy zespołem Szombierki Bytom. To była pierwsza liga. W naszej drużynie było niewielu panów i cała defensywa była złożona z kobiet – wyniku nie pamięta, ale doskonała zabawa utkwiła lekarzowi w pamięci.

Czy znalezisko pozwoli na odnowienie kontaktów sprzed lat? Joanna Gierasińska podchodzi bardzo racjonalnie do tematu. Przyznaje, że zrobiło jej się miło, ale przeszłości nie da się przełożyć na przyszłość.

- Nie dlatego, żebyśmy nie chcieli. Los rzucił nas w różne części Polski. Każdy z nas ma swoje życie i swoje sprawy. To, co łączyło nas 30 lat temu, niekoniecznie może nas połączyć teraz. Oczywiście mamy wspólne wspomnienia, ale wszyscy żyjemy sprawami bieżącymi – mówi prawniczka.

Opiekunka drużyny ma jednak nadzieję, że wydarta ziemi przysięga pozwoli odnowić chociaż część kontaktów.

- Oczywiście, że nie będzie to łatwe. Niektóre dziewczęta zmieniły nazwiska. Część osób miejsce zamieszkania, ale myślę, że kiedy tylko informacja o znalezisku się rozejdzie, to kilka osób będzie chciało powspominać – dodaje Pani Profesor i obiecuje, że na takie spotkanie chętnie przyjedzie z Poznania.

Na razie harcerze maja tylko skan przysięgi sprzed lat. Mają nadzieję, że niebawem będą mogli zobaczyć też oryginał i jeszcze raz wrócić wspomnieniami do obozu, kiedy obiecywali sobie, że pewne ideały na zawsze będą ważne w ich życiu. 

Agnieszka Walczak


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 14°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 28 km/h

OSTATNIE KOMENTARZE
Autor komentarza: k2 Treść komentarza: Pan inżynier Krzysztof Gałka jest najwybitniejszym kaliskim ekspertem z dziedziny drogownictwa. Dlatego wszystkie dotychczasowe próby zastąpienia pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, innym specjalistą miały katastrofalne następstwa, których można było uniknąć, gdyby pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, pozostawał na swoim stanowisku bez niepotrzebnych, szkodliwych przerw. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, jest specjalistą najlepiej przygotowanym do działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Wielu obserwatorów kaliskich inwestycji drogowych uporczywie dopytuje się o terminy ich zakończenia. Tymczasem w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki nie istnieje nic takiego jak termin zakończenia inwestycji drogowej. Kaliskie inwestycje drogowe nie są kończone w jakimś określonym terminie, ale wtedy, kiedy nadchodzi tego pora. I właśnie pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, nie tylko najlepiej, najbardziej dogłębnie, zbadał, poznał i zrozumiał charakter naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki, ale także opracował i wdrożył zasady skutecznego działania w warunkach naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki. Najważniejszą zasadą jest dążenie do maksymalnego skrócenia średniego czasu oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej zamiast bezsensownego czepiania się jakichś konkretnych terminów. To jest właśnie tajemnica sukcesu pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Kiedy pana inżyniera Krzysztofa Gałkę, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa, próbowano zastępować innymi specjalistami, to średni czas oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej wydłużał się dwu albo nawet trzykrotnie w porównaniu ze średnim czasem oczekiwania na nadejście pory zakończenia kaliskiej inwestycji drogowej za czasów pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Po prostu inni specjaliści nie są w stanie pojąć naszej niezwykłej kaliskiej specyfiki ani działać skutecznie w jej warunkach, w przeciwieństwie do pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Trzeba zatem starać się zmniejszyć siłę ciosu, jakim jest odejście pana inżyniera Krzysztofa Gałki, najwybitniejszego kaliskiego eksperta w dziedzinie drogownictwa. Zmiana będzie miała najmniej negatywny wpływ na średni czas oczekiwania na zakończenie kaliskiej inwestycji drogowej, kiedy p. inżynierowi Krzysztofowi Gałce, najwybitniejszemu kaliskiemu ekspertowi w dziedzinie drogownictwa, powierzy się wskazanie swojego następcy. Dlatego pan inżynier Krzysztof Gałka, najwybitniejszy kaliski ekspert w dziedzinie drogownictwa, powinien na zakończenie swojej działalności zostać przewodniczącym komisji konkursowej (choćby na zlecenie). Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:34 Źródło komentarza: 46 lat pracy dla drogownictwa. Krzysztof Gałka przechodzi na emeryturę Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Już nie mogę się doczekać. Liczę na jakieś suweniry z dnia otwarcia. Na pewno będę! Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:10 Źródło komentarza: Prace konstrukcyjne zakończone. Tak powstaje nowa galeria Autor komentarza: Pucybut Treść komentarza: Bo młodzi nie mają w ogóle emerytury. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 23:08 Źródło komentarza: Donieśli na dzieci, sprzedające lemoniadę. Tak zareagowali strażnicy Autor komentarza: Piwoniczanin Treść komentarza: Bezpośredni pociąg IC UZNAM wyjeżdża z Kalisza o 1.07 i o 6.39 jest w Świnoujściu. Można cały dzień się plażować i wsiąść o 21.33 w Świnoujściu i wysiąść w Kaliszu o 2.52. Data dodania komentarza: 7.07.2026, 22:42 Źródło komentarza: Nad Bałtyk bez przesiadek i w rekordowym czasie. To wakacyjna propozycja Kolei Wielkopolskich
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama