Historię pani Sławy opisywaliśmy już nie raz na łamach naszego portalu. Teraz Kaliszanka ponownie zmuszona jest prosić o wsparcie ludzi dobrej woli...
Dzisiaj, 16:06
1999 rok. Spontaniczny wyjazd, kilka dni w Bieszczadach. Miałam 20 lat, byłam na studiach. Miałam tak wiele planów, marzeń i celów do osiągnięcia. Nigdy nie pomyślałabym, że za chwilę wszystko runie jak domek z kart. Z gór wróciłam z ukąszeniem kleszcza.
Choroba ujawniła się dopiero po studiach, po kilku latach od wyjazdu. Zaczęło się od bólu nogi. Początkowo myślałam, że to zwykłe przeciążenie. Niestety moja noga była w coraz gorszym stanie. Pojawiły się problemy z chodzeniem.Któregoś dnia wstałam rano i nie mogłam postawić kroku.
Jako młoda kobieta usłyszałam diagnozę – stwardnienie rozsiane. Ponad 20 lat temu leczenie było trudniejsze, a ja nie wiedziałam, że powinnam diagnozować się dalej. Cichy drapieżca, niewykryty w początkowej fazie – borelioza– razem z SM znokautowały wszystkie płaszczyzny mojego życia.
Los pokazał mi, że nie istnieje coś takiego jak limit nieszczęść. Choroba odebrała mi możliwość macierzyństwa. Nigdy nie usłyszę słowa „mamo”. To jedna z tych strat, których nie da się już nigdy naprawić. A to nie wszystko… Straciłam rodziców, a 3 lata po ślubie odszedł mój mąż, zabierając ze sobą ostatni promyk normalności.
Dziś mam sprawny umysł i bezwładne ciało. Jestem całkowicie niesamodzielna. Nie władam nogami, a ręce mam w znacznym stopniu osłabione, z niedowładami. Każde przesadzenie mnie, zmiana pozycji czy wykonanie wielu podstawowych czynności wymaga pomocy drugiej osoby. Moja codzienność to nieustanna walka z ranami odleżynowymi. Pojawiają się we wszystkich możliwych miejscach, nawet na kolanie, i zaraz po zagojeniu pojawiają się znowu. Ta walka trwa już kilkanaście lat.
Niedawno dowiedziałam się o możliwości zakupu sprzętu Innowalk. Myślałam, że to urządzenie jest dostępne tylko w kilku ośrodkach rehabilitacyjnych w Polsce. To dla mnie ogromna szansa.
Innowalk sprawia, że mój organizm się dotlenia, a dotleniony organizm ma większą siłę mięśniową. Dzięki niemu moje krążenie się poprawia, rany goją się szybciej. To jedyna forma ruchu, na jaką mogę sobie pozwolić. Na razie go wynajmuję, ale koszt wynajmu jest duży i nie zawsze mogę go pokryć. Chciałabym codziennie móc ćwiczyć bez presji, że muszę zwrócić urządzenie, bo Innowalk daje tak duże efekty. Niestety, ponad 200 tys. złotych to astronomiczna kwota,która wraz z wydatkami na opiekę przerasta moje możliwości.
Rehabilitacja domowa nie daje mi takiego rodzaju ruchu, jaki mogę uzyskać podczas ćwiczeń na Innowalku. Z kolei wyjazdy do ośrodków wymagają specjalistycznego transportu, pomocy drugiej osoby oraz zapewnienia mi odpowiedniej opieki. Przy moim stanie zdrowia i istniejących ranach jest to praktycznie niemożliwe.
Niestety, Innowalk nie jest refundowany ze względu na wysoką cenę, ale dla mnie to jedyna droga do poprawy komfortu życia. Proszę, pomóżcie mi zebrać środki na ten sprzęt. Będę wdzięczna za każdą wpłatę i każde udostępnienie.
Napisz komentarz
Komentarze